Blockchain to rewolucja w świecie zegarków. Co się zmieni?

Tradycyjne karty gwarancyjne czy papierowe certyfikaty wyglądają na relikt z innej epoki w czasach, gdy fałszerze dysponują najnowszymi technologiami

Publikacja: 23.10.2020 11:10

Fot: Watch Certificate/ Facebook

Fot: Watch Certificate/ Facebook

Foto: Fot: Watch Certificate/ Facebook

Rynek wtórny zegarków rośnie w błyskawicznym tempie i wyceniany jest obecnie na ok. 17 miliardów dolarów. Przy takiej skali i zaawansowanych technologiach, którymi dysponują fałszerze, certyfikaty autentyczności produktów stają się kluczowe dla branży. Producenci wciąż jednak stawiają głównie na karty gwarancyjne i pisemne certyfikaty autentyczności.

W jaki sposób blockchain pozwala potwierdzić autentyczność zegarków używanych?

Jak w sposób niepodważalny potwierdzić autentyczność zegarka za kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych? Odpowiedzią na pytanie o przyszłość zegarkowych zabezpieczeń może stać się technologia blockchain, którą wykorzystują między innymi rynki kryptowalut. Blockchain stosowany jest też coraz częściej w świecie sztuki i dóbr luksusowych.

Czytaj też: Ebay idzie na wojnę z producentami podrabianych zegarków. Co się zmieni w serwisie?

Technologia blockchain zastosowana w zegarkach pozwala utworzyć unikatowy cyfrowy kod, przypisany do konkretnego modelu zegarka. Jest niezmienny, niezależnie od tego, kto będzie właścicielem zegarka, pozostaje z danym produktem przez cały jego cykl życia. I kolejna ważna rzecz: certyfikat oparty o blockchain jest właściwie nie do podrobienia.

Potencjał technologii blockchain testują dwaj giganci w branży luksusowej – koncerny LVMH i Kering. Należąca do tego drugiego marka zegarkowa Ulysse Nardin od stycznia 2020 roku oferuje certyfikaty oparte na blockchainie dzięki współpracy z francuską firmą technologiczną Woleet, zajmującą się rynkiem kryptowalut. Z podobnych usług korzysta też czołówka szwajcarskich manufaktur z grupy Richemont, do której należą takie marki jak Vacheron Constantin, Panerai czy Jaeger-LeCoultre.

Jak zauważa Tim Barber z magazynu „Wired”, w ostatnich latach pojęcie szwajcarskiej jakości niekiedy oznaczało brak transparentności ze strony firm, które ściśle chronią swoje tajemnice dotyczące produkcji zegarków. Technologia blockchain ma sprawić, że pochodzenie komponentów, etyczność ich pozyskania i faktycznie szwajcarskie korzenie zegarka będzie można zweryfikować w stosunkowo łatwy sposób, bez fachowej wiedzy.

Georges Kern, CEO Breitlinga, który kilka dni temu zapowiedział wdrożenie cyfrowej technologii certyfikacji opracowanej przez firmę Arianee, jest przekonany, że w tej dekadzie „blockchainowe” paszporty staną się standardem w branży luksusowej. „Transparentność już teraz dotyczy autentyczności i cyklu życia produktu. Kolejnym krokiem będzie rozszerzenie jej na cały łańcuch produkcji” – powiedział Kern.

Rynek wtórny zegarków rośnie w błyskawicznym tempie i wyceniany jest obecnie na ok. 17 miliardów dolarów. Przy takiej skali i zaawansowanych technologiach, którymi dysponują fałszerze, certyfikaty autentyczności produktów stają się kluczowe dla branży. Producenci wciąż jednak stawiają głównie na karty gwarancyjne i pisemne certyfikaty autentyczności.

W jaki sposób blockchain pozwala potwierdzić autentyczność zegarków używanych?

Pozostało 82% artykułu
Zegarki
Tissot T-Touch Connect Sport: jak połączyć wodę z ogniem
Zegarki
Omega Speedmaster Chronoscope: czas na igrzyska
Zegarki
Rosyjski zegarek na cześć Gagarina. Wskazówki kręcą się w nim w drugą stronę
Zegarki
Flipperzy przejmują kolejną branżę. Magnesem są rekordowe zyski
Zegarki
Moonswatch Snoopy 'Mission to the Moonphase New Moon': czarna strona Księżyca