Reklama

Blockchain to rewolucja w świecie zegarków. Co się zmieni?

Tradycyjne karty gwarancyjne czy papierowe certyfikaty wyglądają na relikt z innej epoki w czasach, gdy fałszerze dysponują najnowszymi technologiami
Fot: Watch Certificate/ Facebook

Fot: Watch Certificate/ Facebook

Foto: Fot: Watch Certificate/ Facebook

Rynek wtórny zegarków rośnie w błyskawicznym tempie i wyceniany jest obecnie na ok. 17 miliardów dolarów. Przy takiej skali i zaawansowanych technologiach, którymi dysponują fałszerze, certyfikaty autentyczności produktów stają się kluczowe dla branży. Producenci wciąż jednak stawiają głównie na karty gwarancyjne i pisemne certyfikaty autentyczności.

W jaki sposób blockchain pozwala potwierdzić autentyczność zegarków używanych?

Jak w sposób niepodważalny potwierdzić autentyczność zegarka za kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych? Odpowiedzią na pytanie o przyszłość zegarkowych zabezpieczeń może stać się technologia blockchain, którą wykorzystują między innymi rynki kryptowalut. Blockchain stosowany jest też coraz częściej w świecie sztuki i dóbr luksusowych.

Czytaj też: Ebay idzie na wojnę z producentami podrabianych zegarków. Co się zmieni w serwisie?

Technologia blockchain zastosowana w zegarkach pozwala utworzyć unikatowy cyfrowy kod, przypisany do konkretnego modelu zegarka. Jest niezmienny, niezależnie od tego, kto będzie właścicielem zegarka, pozostaje z danym produktem przez cały jego cykl życia. I kolejna ważna rzecz: certyfikat oparty o blockchain jest właściwie nie do podrobienia.

Potencjał technologii blockchain testują dwaj giganci w branży luksusowej – koncerny LVMH i Kering. Należąca do tego drugiego marka zegarkowa Ulysse Nardin od stycznia 2020 roku oferuje certyfikaty oparte na blockchainie dzięki współpracy z francuską firmą technologiczną Woleet, zajmującą się rynkiem kryptowalut. Z podobnych usług korzysta też czołówka szwajcarskich manufaktur z grupy Richemont, do której należą takie marki jak Vacheron Constantin, Panerai czy Jaeger-LeCoultre.

Reklama
Reklama

Jak zauważa Tim Barber z magazynu „Wired”, w ostatnich latach pojęcie szwajcarskiej jakości niekiedy oznaczało brak transparentności ze strony firm, które ściśle chronią swoje tajemnice dotyczące produkcji zegarków. Technologia blockchain ma sprawić, że pochodzenie komponentów, etyczność ich pozyskania i faktycznie szwajcarskie korzenie zegarka będzie można zweryfikować w stosunkowo łatwy sposób, bez fachowej wiedzy.

Georges Kern, CEO Breitlinga, który kilka dni temu zapowiedział wdrożenie cyfrowej technologii certyfikacji opracowanej przez firmę Arianee, jest przekonany, że w tej dekadzie „blockchainowe” paszporty staną się standardem w branży luksusowej. „Transparentność już teraz dotyczy autentyczności i cyklu życia produktu. Kolejnym krokiem będzie rozszerzenie jej na cały łańcuch produkcji” – powiedział Kern.

Zegarki
Coraz więcej „Frankensteinów” na rynku zegarków. Dominująca pozycja jednej marki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Zegarki
Breitling wchodzi do Formuły 1. Początek współpracy z Astonem Martinem
Zegarki
OMEGA Seamaster Diver 300M Milano Cortina 2026. Cały na biało
Zegarki
Koniec spekulacji na rynku zegarków. Eksperci: Nadchodzi era elegancji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama