Jesteśmy przeładowani bodźcami – rzeczywistość atakuje nas nie tylko obrazami, ale i dźwiękami. W dużych miastach hałas nie cichnie nawet w nocy, a badacze już dawno udowodnili, że miejski hałas, nawet jeśli go nie zauważamy, podnosi poziom stresu i obniża jakość życia, wpływa też na stan zdrowia. Cisza stała się luksusem – i towarem, który można sprzedawać za niemałe pieniądze. 

Jak uciec od hałasu?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wystarczyło wyłączyć radio lub telewizor lub radio, aby liczba bodźców spadła niemal do zera, a w domu zapanowała cisza. Wraz z rozwojem cywilizacji rosnąca liczba samochodów na ulicach i urządzeń elektronicznych wokół nas sprawiła, że o ciszę jest coraz trudniej.

Dochodzą do tego ciągłe powiadomienia, jakie wysyłają nam aplikacje na urządzeniach mobilnych. Bycie w nieustającym kontakcie ze światem sprawia, że jedyną rzeczą, o jakiej marzymy, jest odcięcie się od niego.

Staramy się więc fundować sobie weekendy za miastem – szczęśliwcy mogą wyjechać do własnego domu na wsi lub do rodziny. Cała reszta musi na różne sposoby radzić sobie z wszechobecnym hałasem. Furorę – nawet poza sezonem – robią położone z dala od cywilizacji hotele czy spa, domy do wynajęcia, a nawet klasztory, które oferują luksus naszych czasów – ciszę.

Czytaj więcej

Najbardziej stresujące lotniska w Europie. Na liście dwa porty lotnicze z Polski

Ucieczka z miasta to tylko jeden z wielu sposobów na znalezienie upragnionej ciszy. Mieszkańcy dużych miast, którzy potrzebują uciec od zgiełku codzienności tu i teraz, mogą znaleźć ratunek dosłownie kilka przecznic dalej.

W wielu miastach Europy i świata powstają specjalne centra cichej medytacji. Z pomocą instruktora w trakcie zajęć można skutecznie odciąć się od otaczających bodźców i hałasu, wsłuchać się w siebie – i odzyskać równowagę psychiczną.

Ceny za pobyt w takich „oazach” w centrach miast bywają bardzo różne, nie zawsze jednak są wysokie. Niektóre ośrodki działają we współpracy z wolontariuszami lub w ramach fundacji, dzięki czemu oferują usługi w całkiem przystępnych cenach.

Cisza jako luksus – i towar na sprzedaż

Palącą potrzebę ciszy zaspokajają również nowoczesne ośrodki, dostarczające innowacyjnych rozwiązań. Nietrudno się domyślić, że ceny za takie usługi są już nieco wyższe od tych, które trzeba zapłacić w centrach cichej medytacji.

Chodzi o baseny lub komory floatingowe, zwane również komorami deprywacji sensorycznej. Urządzenia te zrobiły w USA i wielu innych krajach ogromną furorę. Miejsc oferujących sesję w takim basenie przybywa również w Polsce.

Czytaj więcej

„Biorę urlop, żeby się wyspać”. Turystyka dla niewyspanych to nowy fenomen

Działanie floatingu polega na zanurzeniu się w dźwiękoszczelnym zbiorniku wypełnionym wodą o wysokim stopniu zasolenia. Dzięki temu nie docierają do nas żadne bodźce, a wszystkie mięśnie się rozluźniają – nasze ciało nie potrafi tego nawet podczas leżenia. Osoba uczestnicząca w sesji floatingu może nawet zatracić poczucie upływającego czasu. Trudno o doświadczenie bardziej odrywające od rzeczywistości.

Dostawcy różnego rodzaju usług, a także producenci z branży technologicznej, również wymyślają coraz to nowe rozwiązania, abyśmy ciszę (lub przynajmniej zredukowany poziom hałasu) mieli w zasięgu ręki. W 2019 roku firma Apple wprowadziła nowy model słuchawek bezprzewodowych, zapewniających całkowite odcięcie się od dźwięków z zewnątrz. Z kolei na Netfliksie od 2021 można obejrzeć poradnik medytacji „Headspace”.

Również na Spotify można znaleźć podcasty z podobnymi poradnikami, a do tego również mnóstwo playlist z tak zwanym białym hałasem. W internecie dostępnych jest również wiele aplikacji wspierających „mindfullness”. Można się jednak zastanawiać, czy takie sposoby oderwania się od uzależniających bodźców same się z czasem nimi nie stają.