Michael Steinhardt, emerytowany amerykański miliarder zajmujący się funduszami hedgingowymi, znany był na całym świecie jako kolekcjoner antyków i zabytkowych przedmiotów. W szczególności interesowały go przedmioty z czasów starożytnej Grecji i Rzymu.

Słynny kolekcjoner z zakazem kupowania antyków

Jego kolekcja okazała się jednak w sporej części zbiorem przedmiotów pochodzących z bardzo wątpliwych źródeł. Trzyletnia sprawa prowadzona przez prokuraturę z Nowego Jorku znalazła zaskakujący finał, czego dowodem jest oświadczenie prokuratora Cy Vance'a Juniora zajmującego się tą sprawą. Czyta się je jak fragment książki sensacyjnej, a nie pismo prawnicze.

Czytaj więcej

Najdroższy obraz świata to jednak nie dzieło Leonarda da Vinci? Jest decyzja

„Przez wiele dekad Michael Steinhardt wykazywał nieposkromiony apetyt na zagrabione antyki nie oglądając się na to, czy pochodzą z legalnego źródła (...) ani na szkody, jakie wyrządzał. Jego pogoń za nowymi zdobyczami, którymi mógłby się chwalić lub które mógłby sprzedać, nie znała żadnych granic – ani moralnych, ani geograficznych. Dowodem jest rozległa sieć handlarzy antykami, gangsterów, osób zajmujących się praniem pieniędzy i rabusiów okradających grobowce, których wykorzystywał, by powiększać swoją kolekcję” – napisał prokurator.

Sprawa zakończyła się ugodą. Na mocy porozumienia Steinhardt uniknie zarzutów karnych, co jest sukcesem jego obrońców. Musi jednak zwrócić aż 180 antyków wykradzionych z 11 krajów. Zrabowane przedmioty zostaną zwrócone krajom, z których je wywieziono. Ich wartość ocenia się na 70 milionów dolarów.

80-letni Steinhardt dostał również dożywotni zakaz kupowania antyków, zarówno na terenie USA jak i poza granicami tego kraju. To pierwsze tego typu rozstrzygnięcie w USA. 

Michael Steinhardt przez wiele lat uchodził za największego na świecie kolekcjonera antyków. Jego ogromna kolekcja, którą budował od końca lat 80. liczyła ponad 1000 przedmiotów. 

Przedstawiciele miliardera oświadczyli, że ich klient nabywał antyki od osób, które zapewniały go, że mają prawa własności do tych przedmiotów i że są w stanie przedstawić wiarygodne informacje o ich pochodzeniu. Nie wykluczają też, że Michael Steinhardt będzie żądał rekompensat od handlarzy, z którymi współpracował.