Włochy mają najwięcej rodzimych produktów spożywczych, które uzyskały tzw. zastrzeżone nazwy pochodzenia – przykładem są chociażby sery mozzarella i parmezan, szynka parmeńska, mortadela czy wino chianti. Kreatywność producentów z innych krajów, wytwarzających podróbki oryginalnych produktów, nie zna granic – i spędza sen z powiek włoskim producentom.

Produkty „włoskopodobne” zalewają świat

Problem jest poważny i ma ogromną skalę, co na swojej oficjalnej stronie internatowej zasygnalizowało niedawno stowarzyszenie włoskich rolników Coldiretti. Członkowie stowarzyszenia informują, że ponad dwie trzecie wytwarzanych na całym świecie produktów o włosko brzmiących nazwach to podróbki.

Zważywszy na fakt, że roczny globalny obrót produktami „włoskopodobnymi” wynosi 120 miliardów euro, w grę wchodzą ogromne kwoty.

Jednym z największych producentów podróbek włoskich wyrobów żywnościowych są Stany Zjednoczone. Jak podaje włoski serwis „Ansa”, wartość rynku odpowiedników oryginalnych włoskich produktów wynosi w tym kraju około 40 miliardów euro.

Czytaj więcej

Kawiarnia we Włoszech dostała tysiąc euro mandatu. Bo kawa była za droga

Amerykanie tym bardziej dają się we znaki Włochom, że – jak informują członkowie stowarzyszenia Coldiretti – zamierzają ze swoimi fałszywkami wejść na rynek europejski.

Całą sytuację pogorszyła w ostatnim czasie wojna w Ukrainie. Z powodu blokad transportu lokalni wytwórcy w poszczególnych krajach w mniej lub bardziej udatny sposób naśladują tradycyjne receptury, wytwarzając własne odpowiedniki włoskich specjałów.

Cambozola, Regianito, Parmesao – produkty pozornie włoskie

Nazwa „Cambozola” brzmi bardzo włosko, jednak z Włochami nie ma nic wspólnego. To rynkowa nazwa komercyjnego odpowiednika włoskiej gorgonzoli, którym zajadają się mieszkańcy Niemiec, Austrii, Belgii i Wielkiej Brytanii.

To tylko jeden z wielu fałszywych produktów, mających sugerować włoskie pochodzenie. W Kalifornii powstaje na przykład „pompejańska” oliwa z oliwek, wytwarza się tam też pomidory „San Marzano”. W Australii z kolei tłoczy się wino „chianti”.

Aktywność producentów poza Europą wcale nie oznacza, że Europejczycy są pod tym względem transparentni. „Ansa” podaje, że w 2021 roku liczba lokalnych podróbek włoskich produktów wzrosła trzykrotnie.

Walka włoskich władz z tym procederem trwa od wielu lat, z pewnymi wszakże sukcesami. W 2008 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości zakazał Niemcom umieszczania słowa „parmezan” na opakowaniach podróbek słynnego włoskiego sera.

Kilka lat później Włosi wygrali podobną batalię z Amerykanami. Co więcej, zakazano eksportu amerykańskiego parmezanu poza teren Stanów Zjednoczonych, produkt nie figuruje też w kodeksie żywności Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

Wydaje się jednak, że starania Włochów to walka z wiatrakami. Podróbki parmezanu i innych włoskich produktów powstają na całym świecie. Na przykład w Brazylii słynny ser funkcjonuje pod nazwą „Parmesao”, w Argentynie zaś jako „Regianito”.

Niektóre kraje idą o krok dalej i są jeszcze bardziej zuchwałe w tworzeniu podróbek włoskich produktów. Na przykład w Chile dopuszczono do legalnego użytku nazwy „Asiago”, „Parmesan” i „Bologna”, które odnoszą się do oryginalnych włoskich produktów.