(Tekst pierwotnie ukazał się w papierowym wydaniu magazynu „Sukces”, które otrzymali prenumeratorzy dziennika „Rzeczpospolita”)

„Jestem przedsiębiorcą” – zaznacza na początku naszej rozmowy Michał Dunin, prezes agencji reklamowej Webtalk. Dunin jest też współwłaścicielem reaktywowanej marki zegarków Błonie, popularnej w czasach PRL–u, a także marki Chopin Watches, którą współtworzył od początku. 

"Zegarek Błonie BH300"

Fot: materiały prasowe

sukces.rp.pl

Zegarki zagościły w jego życiu 8 lat temu. – „Dwa lata po powstaniu agencji Webtalk pojawili się pierwsi znaczący klienci, a wraz z nimi w firmie pojawiły się wolne fundusze. Ja i mój ówczesny wspólnik, Maciej Maślak, nie byliśmy fanami przejadania zysków, dlatego powstał pomysł zainwestowania w markę zegarków Błonie. Mój pomysł” – precyzuje Michał.

„Interesowałem się tematem, czytałem o zegarkach rosyjskich i tak trafiłem na markę Błonie. Nie mogłem uwierzyć, że nikt jej nie reaktywował!” – mówi. 

Koncesja numer 27 

Do Tomasza Cerbińskiego, jubilera z Zielonej Góry, należy Polpora, pierwsza polska marka zegarkowa powstała po 1989 roku. Jednak to nie on był jej pomysłodawcą. „Polpora mnie intrygowała. podobało mi się, że powstała w Zielonej Górze” – mówi. „Prowadziliśmy jeden z pierwszych autoryzowanych salonów marki Polpora. Krzysztof Janczak, jej twórca, w pewnym momencie zaproponował mi spółkę. To rozwiązanie mnie nie interesowało, ale odpowiedziałem, że gdyby chciał sprzedać tę markę, jestem chętny”. 

"Tomasz Cerbiński Polpora"

Tomasz Cerbiński, właściciel marki Polpora. Fot: materiały prasowe

sukces.rp.pl

Tomasz zaczynał jako jubiler. „Wystartowałem w 1986 roku jako młody człowiek. Przełom przyszedł po 1989 roku. Wystąpiłem o koncesję na sprzedaż złota, miała numer 27. Otworzyły się wielkie wrota do działalności. Miałem świetny sklep w Zielonej Górze, który bardzo dobrze prosperował.

Mieliśmy warsztat jubilerski i zegarmistrzowski, zatrudnialiśmy specjalistów od naprawy i renowacji zegarków, ale czegoś mi brakowało.

„Za granicą widziałem, że salony jubilerskie, oprócz biżuterii, sprzedają też zegarki. pomyślałem, że one u mnie też by dobrze wyglądały. To mnie wchłonęło. Wiedziałem, że jubilerstwo jest fajne, ale zegarki są świetne” – mówi Cerbiński. 

Niech pan będzie poważny 

Po co reaktywować zapomnianą markę? „Szkoda było mi Błonia” – rozkłada ręce Michał. „Poza tym wtedy wznawiano wiele marek. Czuliśmy, że to może »zażreć«” – wyjaśnia. „Poszedłem do zegarmistrza, pana Andrzeja Żukowskiego, u którego serwisowałem zegarki, i powiedziałem, że chcę reaktywować Błonie. Spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział: niech pan będzie poważny”. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Michal Dunin (@michal.dunin)

– „Dwa dni później odbieram telefon: dzień dobry panie Michale. Nie mogę spać… zadzwonił pan Andrzej, któremu ta sprawa nie dawała spokoju. Został naszym konsultantem przy pierwszym modelu Błonie Zodiak. Gdyby nie on, to by nam się nie udało” – przyznaje Dunin. 

Zegarki Błonie w przypadku Michała Dunina były wstępem do stworzenia Chopina, najdroższego polskiego zegarka w historii, pokazanego w 2019 roku. „Pomysł pojawił się podczas wizyty na targach zegarkowych w Bazylei” – wspomina Michał. –

Wpadliśmy wtedy w tę tematykę jak śliwka w kompot. Większość osób nie zauważa niuansów, nie widzi różnicy w jakości polerki czy ostrości nadruku na tarczy. Ja zacząłem to zauważać i złapałem się za głowę. 

Co zrobić, żeby być na poziomie firm zegarkowych ze Szwajcarii? „Uznaliśmy, że z marką Błonie sobie poradziliśmy, więc zapadła decyzja: jazda” – opowiada Michał. Nazwa „Chopin” nie była przypadkowa. „To mógł być tylko Chopin!” – ekscytuje się Dunin. – „Poznałem jego życiorys, był prawdziwym kosmopolitą, a dotąd jego nazwisko pojawiało się jedynie w ramach dedykowanych serii zegarków ” – dodaje. 

"Zegarek Chopin"

Zegarek Chopin. Fot: materiały prasowe

sukces.rp.pl

– „Wiedzieliśmy, że przy zegarkach tej klasy trzeba stworzyć spójne DNA marki, podstawy, na których powstawać będą kolejne kolekcje. chcieliśmy, by nasze zegarki opowiadały historię nie tylko dzieł, ale i życia Chopina. Tworzyliśmy z ogromnym przywiązaniem do szczegółu – przykładem może być coś, czego według fabryki, z którą pracujemy, nikt dotąd nie zrobił. Nikt nie zabarwił stalowego balansu” – ekscytuje się Dunin. „Uparłem się, choć kosztowało nas to ogromne pieniądze. takich elementów w zegarku jest kilka – i dlatego model opus 10 No. 12 powstawał blisko 4 lata, a nie, jak zakładaliśmy początkowo, półtora roku” – podkreśla Michał. 

Na początku był Antoni Patek 

Polska nigdy nie była zegarkową potęgą, ale jako naród mamy się czym pochwalić. Polakiem był bowiem Antoni Patek, twórca najsłynniejszej marki zegarkowej na świecie, Patek Philippe. Patek, młodziutki powstaniec listopadowy, odznaczony Virtuti Militari, wyemigrował do szwajcarii po upadku powstania. Tam otworzył zakład zegarmistrzowski. Jego wspólnikiem był inny Polak (choć o czeskich korzeniach), Franciszek Czapek.

"Antoni Patek"

Antoni Patek. Fot: domena publiczna/Wikimedia Commons

sukces.rp.pl

Panowie otworzyli w 1839 roku zakład produkujący zegarki. Przełomem było wejście do spółki francuskiego zegarmistrza Adriana Philippe’a. Dzięki jego wynalazkom marka Patek Philippe, stworzona w 1851 roku, rozpoczęła intensywny rozwój. Dzisiaj Patek Philippe to absolutny „top” w świecie zegarków. 

Lubię, jak coś się dzieje w zegarku 

„Oglądam różne mechanizmy, ale muszę pilnować, by zegarki Polpora pozostały dostępne” – podkreśla Tomasz Cerbiński. – „Nie chcę produkować superdrogich modeli, natomiast zwiększyliśmy produkcję z 50 do 100 sztuk, bo za szybko się sprzedawały, a ich stworzenie wymaga ogromnego wysiłku”. 

Pytam go, jakie zegarki mu się podobają. – „Lubię, jak coś się dzieje w zegarku. Dlatego Polpora robi modele z komplikacjami poszukiwanymi przez kolekcjonerów – takimi jak Big Date, wskazanie rezerwy chodu, Jumping Hour czy GMT. W modelu Zawisza Czarny wskazówki zastąpiliśmy obracającymi się dyskami. Wielkim wyzwaniem jest dla nas projekt, nad którym pracujemy obecnie, a który zaprezentujemy za dwa lata. On mi się śni” – mówi Cerbiński. 

Ile wart jest Chopin? 

– Chopin przekroczył nasze możliwości – przyznaje Dunin. – Całość kosztowała kilka milionów złotych i nie ma szans, by ten projekt zwrócił się w pierwszej edycji zegarków, bo powstało jedynie 56 sztuk – tłumaczy Michał Dunin. Czy ten wydatek to efekt braku doświadczenia? – „To kwestia ambicji i braku hamulców” – odpowiada Michał. –

Mogliśmy zrobić zegarek za 10 000 złotych, i taki na początku miał być Chopin. Uznaliśmy jednak, że to nie będzie odpowiedni hołd dla tej postaci.

„Chcieliśmy, żeby powstał najlepszy polski zegarek w historii, noszący nazwisko największego muzycznego geniusza, jaki urodził się w tym kraju. Nie, nie mogliśmy zrobić zegarka za 10 tysięcy złotych” – mówi Dunin. 

Kwestia ambicji 

Pytam Tomasza Cerbińskiego o trudne momenty w historii Polpory. – „Wytrwałość, to może być druga nazwa naszego zegarka Flamingi” – odpowiada. – „Proces produkcji był bardzo skomplikowany. Dwa lata zajęło nam prawidłowe wykonanie tarcz. Tylko my wiemy, ile ich zmarnowaliśmy po drodze”. 

"Zegarek Polpora Flamingi"

Fot: materiały prasowe

sukces.rp.pl

Emalia wysokotemperaturowa to technika używana przez najmocniejsze szwajcarskie marki. Ceny takich zegarków zaczynają się od 25 tysięcy franków. Polpora Flamingi, z tarczą emaliowaną, kosztują jedną czwartą tej kwoty. Pomysł zlecania produkcji tarcz firmom z zagranicy nie wchodził w grę.

„Chcieliśmy robić tarcze w Polsce – od początku, czyli od przygotowania stopu złota pod emalię. Na początku straty były ogromne. Udawała się co trzecia” – przyznaje Cerbiński.

– „Powiodło się dzięki zaangażowaniu kilku polskich firm, które uznały, że skoro Szwajcarzy potrafią, to i my damy radę”. 

Jakie elementy zegarków można produkować w Polsce? – „Tu nie ma miejsca na eksperymenty, dlatego Chopin będzie produkowany w Szwajcarii” – odpowiada Michał Dunin. – „Być może w Polsce będziemy zamawiać paski. Na razie szyjemy je w Szwajcarii ze skóry aligatora. Każdy pasek kosztuje 4000 złotych”. A Błonie? – „Pracujemy nad polskimi kopertami. po tarczach, które w wybranych modelach robimy w Polsce, to druga rzecz, którą moglibyśmy wytwarzać w kraju” – przyznaje. 

A co z polskimi mechanizmami? – „Nie byłyby tak precyzyjne jak szwajcarskie” – wyjaśnia Tomasz Cerbiński z firmy Polpora. – „Moglibyśmy wykonać w Polsce mechanizm, ale byłby on technicznie na poziomie mechanizmów z lat 60. Żaden klient nie byłby z tego zadowolony” – dodaje. 

Po co w ogóle produkować polskie zegarki? Michał Dunin się uśmiecha. – „Odpowiedzią jest tylko ambicja” – przyznaje. – „Chcieliśmy przywrócić do życia Błonie, a gdy to zrobiliśmy, nie potrafiłem się zatrzymać. Na pewno nie chodzi o zyski, od lat dokładamy do tego biznesu”. 

To pytanie zadaję Tomaszowi Cerbińskiemu. – „To niełatwa droga, ale zdarzają się chwile, gdy zbieram laury jako właściciel Polpory. W 2020 roku byłem w fabryce Grand Seiko w Japonii. Razem z kilkoma kontrahentami Seiko z Europy spotkałem się z wiceprezesem Grand Seiko. Podszedł do mnie, wiedział, że produkuję zegarki, sprawdził to wcześniej. Miał ogromny szacunek do tego, co robimy, bo wie, jaki to wysiłek”.