Szukaj

Upada jedna z najbardziej innowacyjnych firm zegarkowych

HYT Watches, szwajcarski producent zegarków, słynący z niezwykle zaawansowanych rozwiązań, właśnie bankrutuje. Co poszło nie tak?

Świat producentów zegarków mechanicznych jest bardzo zatłoczony, a każdy miłośnik zegarmistrzostwa, jak wiadomo, ma tylko jedno miejsce na nadgarstku. Jak się wyróżnić w tym świecie, w którym każdy producent zapewnia najwyższą jakość i stosuje niezwykle skomplikowane rozwiązania mechaniczne? I jak do świata zegarków mechanicznych, którego korzenie drzemią głęboko w XIX wieku, włączyć innowacje rodem z wieku XXI wieku?

Czytaj też: Słynny zegarek Patek Philippe znika z rynku. Prezes firmy wyjaśnia przyczyny decyzji, która wywołała gorączkę spekulacji

Gregory Dourde, twórca i szef firmy zegarkowej HYT, był przekonany, że znalazł sposób. Jego pomysłem było zanegowanie idei zegarka jako urządzenia precyzyjnie odmierzającego czas. „Dzisiaj zegarkiem dla każdego z nas jest telefon komórkowy, to najbardziej precyzyjne urządzenie mierzące czas” – powiedział mi kilka lat temu Gregory. Jego odpowiedzią były zatem niezwykle skomplikowane zegarki, które programowo nie miały klasycznego układu wskazówek. Zamiast nich, w urządzeniach HYT umieszczano rurki wypełnione kolorową cieczą, a miniaturowe tłoki przemieszczały ową ciecz wewnątrz rurek biegnących dookoła tarczy. Te zegarki nie tyle informowały o tym, która jest godzina, ale raczej pokazywały upływ czasu.

HYT Red Cobra
Zegarek HYT H5. Brak tu tradycyjnej tarczy zegarkowej czy tradycyjnego układu wskazówek. Fot: HYT

Były przy tym niezwykle odważne, jeśli chodzi o projekt. Miały być rodzajem męskiej biżuterii, przedmiotem, którego posiadacz nigdy nie zasłoni mankietem marynarki czy płaszcza. Zegarki HYT zamiast mówić szeptem, jak produkty większości firm ze Szwajcarii, krzyczały. Taką strategię wybiera wielu producentów zegarków, ale spośród nich niewielu jest na tyle odważnych, by rezygnować z wykorzystania wskazówek do wskazania czasu.

Nie była to jednak próba odcięcia się od dorobku i tradycji szwajcarskiego przemysłu zegarkowego. W żadnym razie – HYT stawiało na niezwykle zaawansowane rozwiązania technologiczne i pod tym względem było wierne idei zegarka mechanicznego jako sumy precyzyjnie wykonanych elementów, połączonych ze sobą w bardzo złożoną i skomplikowaną całość. 

Zegarek HYT Flow. Fot: HYT

 

Zegarki HYT nigdy jednak nie były dla wszystkich. Pierwszą barierą była cena – kilkadziesiąt tysięcy euro za zegarek to już poziom dla większości miłośników zegarmistrzostwa nieosiągalny. Ci, którzy mogą pozwolić sobie na zegarek za takie pieniądze, w większości wybierają bardziej tradycyjne czasomierze. Grupa, do której odwoływała się firma ze szwajcarskiego Neuchatel, zawsze była stosunkowo wąska. Okazało się, że w pandemii i w kryzysie przez nią wywołanym, ta grupa to za mało, by HYT mogło przetrwać.

O decyzji poinformował prezes firmy Patrick Berdoz i dotychczasowy dyrektor zarządzający Michel Nieto.  „Od końca 2020 roku pracowaliśmy nad tym, by pozyskać finansowanie niezbędne do tego, by zapewnić firmie przetrwanie. Niestety, brak zgody inwestorów instytucjonalnych na podwyższenie kapitału oznacza, że firma nie może zebrać niezbędnego finansowania. Dlatego niebawem sąd ogłosi decyzję o bankructwie”.

„Bardzo przepraszamy za tę sytuację i jej konsekwencje dla wszystkich naszych dostawców. Możemy zapewnić, że robiliśmy wszystko, by tego uniknąć” – napisali Berdoz i Nieto w oficjalnym piśmie informującym o bankructwie. 

Co będzie dalej z technologią, którą rozwinęło w ostatnich latach HYT? Jej dysponentem jest spółka Preciflex, która stanowiła rodzaj zaplecza badawczego dla HYT. Będzie nią kierował Gregory Dourde, celem jest między innymi znalezienie zastosowań dla opracowanych przez Preciflex innowacji w branży medycznej. A co dalej z zegarkami HYT? To dopiero się wyjaśni, nie wiadomo, czy marka przetrwa i będzie dalej produkować swoje niesamowite zegarki.      

Zamknij
Zamknij