Philipp Plein, niemiecki „maksymalistyczny” projektant i właściciel marki o tej samej nazwie, to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci świata mody, nie tylko w Europie.

W tym roku właściciel marki modowej, wycenianej w 2015 roku na 200 milionów euro, został oskarżony m.in o plagiat głównego motywu kolekcji Diora i Stüssy, Pleinowi zarzucono też także całkowity brak wyczucia przy składaniu „hołdu” po śmierci koszykarza Kobe’ego Bryanta.

Czytaj też: Domy zamiast samochodów. Tak wygląda pierwsza rezydencja stworzona przez projektantów marki Aston Martin

Straty spowodowane przez pandemię sprawiły, że firma Philippa Pleina musi szukać oszczędności i dokonywać zmian w modelu biznesowym. To nie oznacza jednak, że kontrowersyjny niemiecki projektant zamierza zaciskać pasa w czasach kryzysu. 

Tak wygląda rezydencja Philippa Pleina w Los Angeles

Maksymalizm i ostentacja Pleina nie kończy się na projektach ubrań. Filozofia „więcej znaczy więcej” udzieliła się projektantowi również w czasie pracy nad renowacją swojej wartej 200 milionów dolarów posiadłości – Chateau Falconview, jednej z najbardziej okazałych willi w Bel Air, dzielnicy Los Angeles.

W charakterystycznym dla siebie stylu Philipp Plein umożliwił internautom wirtualny spacer po swojej gigantycznej i  nieco niepokojącej rezydencji –  posiadłość ma nawet własne konto na Instagramie. Tam Plein dokładnie informuje o postępach prac i chwali się wystrojem wnętrz, które minimalistów przyprawiłyby o wysypkę.

Znany z zamiłowania do przepychu Philipp Plein, projektant i biznesmen, umieścił na terenie swojej posesji m.in. 200 zdobionych waz, wnętrza ozdobił ręcznie malowaną tapetą z cytatami z „Czarodziejskiego fletu” Mozarta, zainstalował także marmurowe posągi gladiatorów.

Wnętrza zdobią również sufity w panterkę, schody inspirowane „Piękną i bestią”, maszyny do gier z 24-karatowego złota i olbrzymie żyrandole wykonane z kryształów Swarovskiego.