Samotne wyjście do restauracji może wydawać się najsmutniejszą rzeczą, która może przydarzyć się komuś, kto nie ma „drugiej połówki”. Tymczasem coraz więcej singli i singielek  na obiad lub kolację do restauracji idzie w pojedynkę, bo takie doświadczenie z wielu względów daje im sporo satysfakcji. Co więcej, solo dining nie jest domeną jedynie singli.

Solo dining, czyli jedzenie w pojedynkę

Panuje przekonanie, że stół łączy ludzi, a do restauracji warto chodzić w towarzystwie. Oczywiście najlepiej, jeżeli będzie to towarzystwo bliskich osób. Mimo to rośnie grono tych, którzy znajdują przyjemność w samotnym odwiedzaniu restauracji.

Przez wiele lat odwiedzanie bez towarzystwa barów czy restauracji postrzegano jako oznakę zdziwaczenia właściwego osobom samotnym – i było powodem do wstydu. Dotyczyło to zwłaszcza kobiet, którym zwyczajnie nie wypadało pojawiać się w lokalu bez towarzystwa.

Czytaj więcej

Hotele dla niewyspanych robią furorę. Jakie wygody oferują swoim gościom?

Te czasy minęły. Dziś nikogo nie dziwi już widok osób samotnych w restauracji – bez względu na płeć czy wiek. Powody, dla których ludzie chodzą do restauracji w pojedynkę, są różne. Może to być pośpiech i zapracowanie – ale może to być równie dobrze chęć miłego spędzenia czasu we własnym towarzystwie.

Na fali chęci przeżycia tego ostatniego doświadczenia na przestrzeni ostatnich lat rozwinęło się zjawisko, na które Anglosasi znaleźli proste określenie: „solo dining”. Chodzi ni mniej, ni więcej, jak o samotne spędzenie czasu przy posiłku w dobrym barze lub restauracji – stricte dla przyjemności.

Na czym polega solo dining? 

Dla osób, które mniej lub bardziej regularnie wychodzą, aby zjeść nieśpieszny posiłek wyłącznie we własnym towarzystwie, płynie z tej praktyki szereg korzyści. Mogą na przykład lepiej skupić się na tym, jedzą i piją. Dzięki temu mają możliwość poznania własnych preferencji kulinarnych i rozwinąć swoją paletę.

Osoby lubiące samotne wyjścia do restauracji doceniają również fakt, że zyskują wtedy czas na przemyślenie swoich spraw, zrobienie porządków w skrzynce mailowej czy spokojne przejrzenie oferty jakiegoś sklepu. Często zabierają ze sobą książkę, aby połączyć przyjemność płynącą z jedzenia z dobrą lekturą.

Niektórzy lubią też w trakcie takiego samotnego wyjścia obudzić w sobie swojego wewnętrznego socjologa i dyskretnie poobserwować otaczających ich ludzi. Osoby praktykujące solo dining cenią w tej czynności fakt, że daje im ona szansę do nawiązania bliższych relacji z obsługą dzięki rozmowom o potrawach.

Obserwatorzy zjawiska solo diningu są w zasadzie zgodni co do tego, że ludzie lubiący takie samotne uczty są zwykle pewni siebie, wiedzą, czego chcą i – co najważniejsze – nie mają problemu ze spędzaniem czasu w samotności. Dodajmy, że to wcale nie musi oznaczać, że są samotnikami – jest wręcz przeciwnie. Na samotne wyjścia decydują się nawet osoby będące w związku.

Na przestrzeni ostatnich lat wiele restauracji na całym świecie zaczęło urządzać specjalne dni lub nawet tygodnie, w ramach których zapraszają do siebie gości, mających zamiar zjeść posiłek w samotności. Są też restauracje, które powstały specjalnie z myślą o tej grupie gości.

Wielu samotnych smakoszy nie przywiązuje jednak wagi do tego, czy w danej restauracji trwa właśnie „tydzień dla singla”, czy nie. Po prostu rezerwują stolik dla jednej osoby, nie przejmując się, jak ich samotna uczta zostanie odebrana przez otoczenie.