Szukaj

Jak zarobić na dziele sztuki? Pociąć i sprzedać w kawałkach

Jeden z najdroższych artystów świata przyczynił się do stworzenia tej prowokacji wymierzonej we współczesny rynek sztuki.

Artystyczny kolektyw MSCHF z Nowego Jorku postanowił w charakterystyczny dla siebie sposób zaprotestować przeciwko spekulacjom na rynku sztuki. Do tego celu wykorzystał dzieło jednego z najbardziej kontrowersyjnych (i najbogatszych) współczesnych artystów – Damiena Hirsta.

Kropki na części

Najpierw członkowie grupy kupili wydruk dzieła Hirsta z 2018 roku,  „L-Isoleucine T-Butyl Ester”. Tak jak w przypadku Banksy’ego, wydruki podpisane przez Damiena Hirsta nie należą do tanich. Za reprodukcję obrazu składającego się z 88 kolorowych kropek MSCHF zapłaciło 30 tysięcy dolarów (ok. 125 tys. zł).

Grupa podeszła jednak do tego zakupu tak, jak przedstawiciele krytykowanego przez nią rynku sztuki – cynicznie i biznesowo. Każda z kropek została wycięta, w ten sposób powstało 89 (oprócz kropek można nabyć też wydruk z 88 pustymi miejscami i podpisem artysty) samodzielnych dzieł sztuki.

Cena za jedną kropkę to 480 dolarów (2 tys. zł). Przy sprzedaży wszystkich Amerykanie zarobią więc 42 240 dolarów (176 tys. zł). Ale to nie koniec, bo ogołocony z kropek wydruk trafił na aukcję, gdzie na ponad tydzień przed końcem jej cena wynosi już ok. 150 tys. dolarów (626 tys. zł).

Prowokacje artystyczne i modowe

To nie jedyna akcja kolektywu MSCHF, który zasłynął między innymi prowokacjami łączącymi krytykę współczesnego rynku sztuki, nowoczesny design i internetowy performans.

Nowojorczycy przygotowali m.in. aplikację, która  pozwala na oglądanie Netfliksa w pracy oraz komunikator wysyłający wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia stóp. Wystawili również na aukcję komputer zainfekowany sześcioma najbardziej złośliwymi wirusami świata. Cena wywoławcza? 1,2 mln dolarów.

Celem ataków i krytyki grupy stał się również rynek streetwearu i cała kultura „dropów”. W tym celu MSCHF przygotował „Buty Jezusa” – zmodyfikowany model Nike Air Max 97, w jego podeszwę wmontowano zbiorniczek z wodą zaczerpniętą z rzeki Jordan.

Za obrazoburcze sneakersy trzeba było zapłacić 1,425 dolarów (ok. 6 tysięcy złotych), ale trzeba było się również spieszyć – buty zostały wyprzedane w mgnieniu oka.

Zamknij
Zamknij