Szukaj

Humblebrag: odlot od rzeczywistości?

Podróże samolotem. Dla jednych konieczność, dla innych przyjemność. Ba, czasem to świetna okazja do pochwalenia się, jakie to wspaniałe, ekskluzywne i wyjątkowe wydarzenie. Niestety coraz częściej towarzyszy temu zwyczaj, który zaczyna denerwować innych pasażerów i własnych znajomych.

foto: Adobe Stock

Zdjęcie podczas śniadania z kawiorem, szampanem Dom Perignon czy świeżymi croissantami serwowanymi do dwuosobowego łóżka na pokładzie samolotu unoszącego się kilka tysięcy metrów nad ziemią. A wszystko okraszone krótkim i lakonicznym opisem w stylu: „Dzisiaj zostaję w łóżku”. 

Któż z nas nie widział takich postów na Facebooku czy Instagramie? Co ciekawe, zdjęcia, które mają ilustrować i udowadniać majętność osób je dodających, już nie robią takiego wrażenia, jak kilka lat temu. Ba! Wręcz zaczęły drażnić tych, którzy jeszcze do niedawna z lubością je lajkowali. Być może dlatego właśnie osoby korzystające z pierwszej klasy w samolotach – zarówno blogerzy jak i majętni podróżnicy – zmienili nieco taktykę. Przestali epatować warunkami, w jakich podróżują. Zamiast tego publikują treści, które rzekomo pokazują, jak spełniają marzenia. Chociaż w rzeczywistości to kolejny sposób na przechwalanie się i wywoływanie zazdrości u innych. 

Od pewnego czasu ów trend został zyskał nawet swoje określenie i definicję.

To tzw. humblebrag. Te dwa przeciwstawne słowa (humble – z eng. „pokorny”, brag – eng. „przechwalać się”) tworzą zbitkę, którą można przetłumaczyć jako „pokorna przechwałka”.

Taka udawana skromność wywołuje nie tylko emocje (nie ma co się oszukiwać: głównie zazdrość) wśród postronnych obserwatorów, ale irytuje nawet wytrawnych podróżników czy osoby korzystające z luksusowych lotów. 

Zwrócił na to uwagę Immanuel Debeer, który jest założycielem serwisu Flight Hacks, który zajmuje się wyszukiwaniem najlepszych i najatrakcyjniejszych połączeń za najniższą cenę. W przeszłości zdarzało mu się podobne zdjęcia dodawać na swój profil na Instagramie. 

„Jeśli ktoś odwiedziłby mój profil, a jednocześnie mnie nie znał, mógłby uznać mnie na bufona” – przyznał w rozmowie z jednym serwisów. 

Immanuel, który zna branżę lotniczą od podszewki, dodaje, że wyznawcy „pokornej przechwałki” specjalnie prowokują innych, żeby zyskać popularność. Nie dziwią go zatem zdjęcia w prywatnej kabiny na pokładzie lotu do Dubaju z kieliszkiem szampana w dłoni, czy nawet… pod prysznicem w trakcie lotu.  A jednocześnie założyciel Flight Hacks bije się w pierś i przyznaje, że kibicował takich zachowaniom doradzając, jak niewielkim manewrem z wykorzystaniem karty kredytowej, można podróżować jak szejk za niespełna 100 dol. Z czego obecnie nie jest wcale dumny, a humblebraggingu nie popiera.

Foto: Adobe Stock
Zamknij
Zamknij