Szukaj

Czy seks nadal „sprzedaje”? W pandemii to nie tak oczywiste

Producenci garniturów chwytają się każdego sposobu, by przywrócić zainteresowanie swoimi produktami w dobie pracy zdalnej i spotkań na Zoomie.

„Nadchodzi nowa normalność” to hasło towarzyszące kampanii reklamowej znanej  holenderskiej marki garniturów Suitsupply. Ta kampania w ostatnich dniach wzbudziła sporo kontrowersji, za sprawą epatującej seksem sesji zdjęciowej. Zaprezentowana na zdjęciach orgia oburzyła wiele osób, niektórzy zwrócili uwagę na to, że wymowa tej kampanii nie ma wiele wspólnego z garniturami czy modą formalną.

Czytaj też: Marta Stefańczyk: klasyczny dress code przetrwa

Ponadto firma Suitsupply kojarzyła się dotąd z bardzo stonowaną komunikacją. Powróciły też pytania, które w świecie mody słychać od lat, ale w dobie pandemii brzmią jeszcze aktualniej – czy epatowanie erotyką nadal pomaga markom modowym w sprzedawaniu ich produktów?

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Suitsupply (@suitsupply)

To kwestia podnoszona co najmniej od lat 80., kiedy 15-letnia Brooke Shields pojawiła się w wyzywającej reklamie ubrań marki Calvin Klein. W kolejnej dekadzie firmy odzieżowe jeszcze częściej wykorzystywały seks w kampaniach reklamowych, próbując dotrzeć do emocji i uruchomić wyobraźnię masowego odbiorcy. W ostatnich latach liczne nowe regulacje oraz zmiana kulturowa sprawiły, że przesycone seksem kampanie – i najczęściej również seksistowskie – przestały być wartościowym narzędziem promocyjnym. Zwłaszcza dla marek, które starają się budować wizerunek brandów z jednej strony niedostępnych i ekskluzywnych, z drugiej – światopoglądowo otwartych i wsłuchujących się w głosy różnych grup odbiorców.

Seks w reklamach mody: skuteczny czy zbyteczny?

Jak wynika z przeprowadzonych niedawno badań, 90% kobiet w Wielkiej Brytanii nie uważa, by reklamy odpowiadały na ich potrzeby i były adresowane do nich. Cindy Gallop, konsultantka w branży reklamowej, mówi że „nie ma w tym nic dziwnego, zważywszy na to, że reklama jest przemysłem zdominowanym przez mężczyzn”. Prawodawcy powoli zaczynają dostrzegać problem – w wielu krajach europejskich wprowadzono prawa ograniczające posługiwanie się seksistowskimi stereotypami w reklamach. A to właśnie seksizm, a nie sam seks, jest najczęściej powodem, dla którego podobne kampanie budzą sprzeciw i oburzenie – co pokazują wpisujące się w trend niedawne kampanie takich marek jak Diesel czy Jacquemus, przedstawiające zakochane i bliskie sobie pary bez epatowania seksem czy szukania skandalu.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez JACQUEMUS (@jacquemus)

W przypadku najłatwiej przeliczalnego dziś zainteresowania marką, czyli liczby kliknięć, kampania Suitsupply okazała się sukcesem. Nazwę tej firmy wpisywano do wyszukiwarek o 41% częściej niż przed uruchomieniem kontrowersyjnej kampanii. Założyciel firmy, Fokke de Jong, nie rozumie oburzenia internatów. – „Życie po pandemii wraca do normy” – powiedział w rozmowie z „Guardianem”. – „Dystans społeczny sprawił, że przyzwyczailiśmy się do lęku przed bliskością. Ta kampania jest po prostu pozytywnym spojrzeniem w przyszłość, w której ludzie mogą wrócić do bliskości” – dodał.

Czytaj też: Maciej Zaremba: czy mężczyźni nie potrzebują już garniturów?

Czy chwilowy wzrost zainteresowania marką Suitsupply przełoży się na sprzedaż garniturów? To raczej wątpliwe. Analitycy upatrują w kampanii firmy rozpaczliwego ruchu, przypominającego o fatalnym położeniu, w jakim znalazły się marki szyjące garnitury w dobie pandemii i pracy zdalnej. Jak powiedział Andrew Groves, profesor Uniwersytetu w Westminster, zajmujący się historią mody męskiej, „problemem Suitsupply jest to, że bez względu na to, czym miałaby być nowa normalność, w najbliższym czasie trudno spodziewać się powrotu do orgii – oraz do noszenia garniturów”.  

Zamknij
Zamknij