Szukaj

Największe firmy zegarkowe rezygnują z premier w 2020 roku

Rolex, Patek Philippe i Tudor wszystkie swoje wydarzenia przesuwają na przyszły rok

To już pewne: Rolex i Patek Philippe wstrzymują wszystkie zaplanowane na ten rok premiery swoich produktów. Obie marki potwierdziły informację w komunikacie rozesłanym do mediów.

Po przesunięciu tegorocznej edycji targów Baselworld, te firmy zapowiadały przesunięcie premier na drugą połowę kwietnia. Jednak w obliczu pandemii, te plany zostały odłożone. Niemal wszyscy eksperci są zgodni, że w tym roku nie powinniśmy się spodziewać nowych modeli Rolexa, Tudora czy Patka Philippe’a.

Ważą się losy targów Baselworld 

Nie wiadomo nic o tym, czy te marki konsultowały ze sobą swoje decyzje. Jest jednak jasne, że olbrzymie wpływy Rolexa (do którego należy również marka Tudor) i Patka obejmują niemal cały zegarkowy świat. Dlatego wielu analityków postrzega decyzje Szwajcarów jako wyrażnie opinii całego środowiska.

Istnieje hipoteza, że premiery mogłyby być przesunięte na przyszłoroczną edycję Baselworld, którą wstępnie zaplanowano na styczeń 2021. Zgodnie z tą koncepcją, firmom zegarkowym zależy na wsparciu najważniejszych zegarkowych targów na świecie.

Baselworld może pochwalić się ponad 100-letnią historią i dużym prestiżem, ale ostatnie lata to dla nich (podobnie jak dla  targów motoryzacyjnych) czas wyraźnego kryzysu.

Gdyby największe marki, jak Rolex czy Patek Philippe, zdecydowały się na premiery w zupełnie nowym formacie, np. w ramach uruchomienia sklepów internetowych, mogłoby to oznaczać pocałunek śmierci dla imprez targowych, które stałyby się po prostu zbędne.

Tyle, że nowe formaty trudno testować w obliczu sytuacji kryzysowych, zwłaszcza, że mowa o zegarmistrzowskich dziełach sztuki, za które trzeba zapłacić kilkadziesiąt albo kilkaset tysięcy złotych.

Tarcia i niepokoje w branży

Powodów do spekulacji jest więcej. Jednym z nich jest list Huberta de Plessix, dyrektora ds. inwestycji i dystrybucji w Roleksie, do organizatorów targów Baselworld.

De Plessix krytykuje w nim brak satysfakcjonujących rekompensat i rozwiązań dla wystawców, którzy zarezerwowali miejsca na tegorocznych targach i wnieśli opłaty za udział w odwołanej imprezie.

Firmom, które dokonały rezerwacji, organizatorzy Baselworld oferują to samo miejsce na przyszłorocznej edycji. Warunkiem jest jednak dopłacenie 15% marży do wcześniejszej opłaty.

Udział w przyszłorocznych targach firmy miałyby zadeklarować do końca kwietnia, co zdaniem de Plessixa jest wątpliwe. „Obawiamy się, że brak nowych rozwiązań dla wystawców będzie odznaczał koniec Baselworld” – kończy swój list de Plessix.

Decyzja o zawieszeniu premier i treść listu wpływowego dyrektora trafiły do mediów na początku tego tygodnia. Nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu są ze sobą związane – i czy nie są elementem rozgrywek najbardziej wpływowych instytucji zegarkowego świata.

Baselworld od lat było krytykowane przez wielu producentów zegarków za coraz bardziej anachroniczny format targów, wysokie opłaty i niechęć organizatorów do jakichkolwiek negocjacji z producentami.

To zaskakujące podejście, bo targi, by przetrwać, potrzebują obecności najważniejszych producentów. W zeszłym roku jeden z nich, Swatch Group, zrezygnował z obecności na Baselworld. Odejście kolejnej z wielkich marek, na przykład Roleksa czy Patka Philippe’a, może oznaczać rychły koniec najważniejszej imprezy zegarkowej na świecie.     

Zamknij
Zamknij