Po przebadaniu ponad tysiąca dorosłych Polaków, Joanna Gorgol, Maciej Stolarski i Wojciech Waleriańczyk, naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, po raz kolejny potwierdzili, że nasz tryb życia ma wpływ na nasze samopoczucie. Jak jednak wynika z analiz najnowszego eksperymentu, to nie jedyny czynnik, który decyduje o tym, jak czujemy się na co dzień.

Zdrowy sen jest ważny – ale to nie wszystko 

W dzisiejszych czasach tryb życia wielu ludzi kształtuje ich życie zawodowe, a jeszcze wcześniej – nauka w szkole i na uczelni. Z tego powodu mamy bardzo ograniczony wpływ na nasz plan dnia. W efekcie część ludzi odczuwa chroniczne niewyspanie, zmęczenie i rozdrażnienie, a wszystkiemu winien jest chronotyp.

Czytaj więcej

Szef banku do pracowników: Nie jesteście stale w biurze? Musicie być stuknięci

Czym jest chronotyp? To swego rodzaju zegar biologiczny, który determinuje pory dnia, w których dana osoba śpi oraz jest aktywna. To właśnie chronotyp decyduje o tym, czy jest się „sową”, czy „skowronkiem”, a więc czy preferuje się późniejsze, czy wcześniejsze zasypianie i wstawanie.

Będąc „sowami”, ludzie muszą wstawać wcześniej, niż dyktuje im to ich chronotyp. Jeżeli więc „sowa” zmuszona jest położyć się i wstać wcześniej, niż potrzebuje, jej organizm prędzej czy później zaczyna dawać rozmaite sygnały, że coś jest nie tak.

Wiele dotychczasowych badań udowodniło, że czas snu i aktywności, który jest niezgodny z chronotypem danej osoby, nieuchronnie wiąże się z większą podatnością na gorsze samopoczucie i ograniczoną wydolnością intelektualną. W 2006 roku niemiecki psychiatra, dr Marc Wittmann, ukuł nawet określenie „społecznego jet lagu”. To zjawisko, którego doświadczają „sowy”, zmuszone do działania na pełnych obrotach w godzinach, w których ich organizm jeszcze się w pełni nie obudził.

Okazuje się jednak, że równie istotny wpływ na dobre samopoczucie i motywację mają również osoby naszego bliskiego otoczenia – zwłaszcza te, które są dla nas ważne. Udowodniły to wyniki najnowszego badania pracowników Wydziału Psychologii na Uniwersytecie Warszawskim pod kierownictwem dr Joanny Gorgol.

Znaczenie ma też wsparcie innych osób

Jedną z tez warszawskich naukowców było stwierdzenie, że poranny tryb życia „rannych ptaszków” wiąże się z tym, że odczuwają one większe wsparcie otoczenia. Aby to zweryfikować, przeprowadzono ankietę na 1067 osobach w wieku 18-55 lat.

Badanych pytano między innymi o ich samopoczucie o poszczególnych porach dnia, co miało wskazać, czy są „nocnymi markami”, czy „rannymi ptaszkami”. Respondentów poproszono też o ocenę poziomu wsparcia ze strony bliskich osób.

Jak wynikło z badań, osoby, które preferują wcześniejsze wstawanie, odczuwają większą satysfakcję z życia i lepiej funkcjonują w standardowych godzinach pracy. Co za tym idzie, zyskanie sympatii i wsparcia otoczenia jest dla tych osób łatwiejsze, niż w przypadku wiecznie niewyspanych „nocnych marków”.

Badacze zauważyli przy tym, że ludzie generalnie wiążą z „nocnymi markami” szereg negatywnych stereotypów, co dodatkowo utrudnia tym osobom zyskanie sympatii otoczenia. Poranne rozleniwienie postrzegane jest jako lenistwo, lekceważenie zasad, a nawet przejaw złych manier. Jak wynikło z ankiety, „nocne marki” sygnalizowały mniejsze wsparcie społeczne oraz niższy poziom zadowolenia z życia.

Autorzy badania podkreślili jednocześnie, że aby życiowa satysfakcja „nocnych marków” była większa, osoby te potrzebują tym większego wsparcia ze strony otoczenia.