Z wiekiem ludzie odczuwają coraz większą potrzebę poznania swoich korzeni i kultury, z której się wywodzą. Ci starsi dysponują przy tym środkami finansowymi, które pozwalają im odbyć podróż do kraju swoich przodków, czasem bardzo daleką i kosztowną. Trend, który dynamicznie rozwija się od kilku lat, stworzył w branży turystycznej specyficzną niszę.

„Turystyka genealogiczna”: nowy trend wśród podróżników

Posiadający polskie korzenie amerykański aktor i reżyser Jesse Eisenberg, który niedawno uzyskał polskie obywatelstwo, często podróżuje do naszego kraju, aby poznawać swoje dziedzictwo. Eisenberg, którego przodkowie pochodzą z Krasnegostawu w woj. lubelskim, należy do rosnącego grona osób pragnących dowiedzieć się, skąd pochodzą.

Obecnie poznanie własnej genealogii stało się bardzo łatwe dzięki archiwom cyfrowym, a także łatwej dostępności testów genetycznych. Ludzie bardzo chętnie korzystają z obu rozwiązań. Coraz większa wiedza i zainteresowanie swoimi korzeniami doprowadziły w ostatnich latach do rozwinięcia się specyficznego segmentu turystyki polegającej na podróżowaniu do miejsc, z których się pochodzi.

Czytaj więcej

City-maxxing rozpala wyobraźnię bogatych i zmienia całą turystykę. Jeden cel to mało

Trend widać m.in. na platformach społecznościowych. Posty z hasztagami #ancestry (ang. „pochodzenie”), #genealogyTok czy #familytree (ang. „drzewo genealogiczne”) zbierają miliony odsłon. Autorzy tych treści zdają w nich relacje ze swoich podróży do miejscowości, z których pochodzą, gdzie odwiedzają cmentarze, a nawet nieznanych dotąd krewnych.

Z danych platformy analitycznej Travel Scrape wynika, że najbardziej popularnymi kierunkami wśród turystów pragnących poznać swoje dziedzictwo są Irlandia, Włochy, Niemcy, Afryka Zachodnia, Skandynawia, a także Europa Środkowa i Wschodnia.

Jak wyglądają „podróże genealogiczne”?

Obserwatorzy całego trendu zauważają, że ludzie rzadko wybierają się w „podróże genealogiczne” w pojedynkę – najczęściej taki wyjazd organizują razem z rodziną albo przyjaciółmi. Na miejscu nie szczędzą pieniędzy na odkrywanie historii swoich przodków w lokalnych archiwach, a także na poznawanie kultury kraju.

W ramach takiego wyjazdu turyści korzystają z takich atrakcji jak warsztatów gotowania i lokalnych rzemiosł czy degustacji regionalnych produktów. Jak zauważają eksperci z Travel Scrape, podróżnicy są gotowi dodatkowo wydać o 25-35 proc. więcej na specjalistyczne badania dotyczące historii ich rodziny.

Rozwój „turystyki genealogicznej” w wielu przypadkach ma bardzo pozytywny wpływ na lokalną gospodarkę. Stwarza potencjał do tworzenia nowych miejsc pracy, co ma duże znaczenie zwłaszcza w mało popularnych regionach świata.

Czytaj więcej

Tradycyjny wakacyjny trend robi furorę wśród pokolenia Z. „Wszystko za darmo!”

Eksperci zauważają jednocześnie, że istnieje też druga, mniej pozytywna strona całego zjawiska. Oprócz odwiedzania zapomnianych wiosek i miasteczek ludzie przyjeżdżają też do najpopularniejszych miast, które już teraz cierpią na natłok turystów i niekontrolowany rozwój najmu krótkoterminowego, na czym cierpią mieszkańcy.

Jak zauważa Forbes, UNESCO nawiązało współpracę z portalem dla podróżników Expedia w ramach promocji programu o nazwie Sustainable Tourism Pledge (ang. Zobowiązanie na rzecz Zrównoważonej Turystyki). Do inicjatywy dołączyli i wciąż mogą dołączyć zarówno podróżni, jak i przedstawiciele branży w celu ochrony miejsc wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO przed negatywnym wpływem niezrównoważonej turystyki.