Warto podróżować. Kto był w tym roku w Monachium, mógł w BMW Welt obejrzeć nie jedną, a dwie wystawy. O pierwszej z nich, wielkim zakończeniu globalnego touru Art Cars, już pisałem, ale druga była równie niezwykła. „Belle Macchine. Italian Automotive Design at BMW” – bo o niej mowa – była podróżą przez fantastyczny świat włoskich projektantów, którzy przez kilka dekad mieli kluczowy wpływ na stylistykę bawarskiej marki. Marcello Gandini, Giorgetto Giugiaro, Pinifarina, Zagato, Pietro Frua, a także – last but not least – Giovanni Michelotti – wnieśli coś, w czym Niemcy nie czuli się pewnie – design, unikatową estetykę, piękno motoryzacji, wyczucie linii i proporcji, odwagę oraz fantazję.
Szefowie BMW zdawali sobie sprawę, że choć są w stanie produkować zaawansowane technologicznie pojazdy, to nie mają, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, kompetencji do tego, by projektować auta budzące pożądanie. Rozwiązaniem była wyprawa na drugą stronę Alp. Powstały w ten sposób i trwający wiele dekad mariaż włoskiego piękna i niemieckiej doskonałości technicznej przyniósł wspaniałe owoce. Rodziły się z tego związku auta niezwykłe jak choćby sedany Neue Klasse, niesamowite BMW M1, auto tak śmiałe jak koncept BMW Garmisch i tak nietypowe dla BMW jak model 3000 V8. Włoskie DNA na długo stało się elementem tożsamości bawarskiej marki. Co z tego pozostało do dzisiaj?
Czytaj więcej
Niemiecka precyzja spotyka włoski styl i nawet w muzeum zrobiło się ciekawie. BMW zaprasza na wystawę „Belle Macchine. Włoski design motoryzacyjny...
BMW X3 M50: Prawdziwa natura SUV-a
Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to tak, ten tekst będzie w dużej mierze o designie – samochodów generalnie i BMW X3 M50 xDrive z pakietem M Performance w szczególności. Wspomniani włoscy projektanci pracujący dla BMW funkcjonowali w innej rzeczywistości – w latach 60., 70. czy 80., nie istniały jeszcze SUV-y. Mogli więc Giugiaro czy Gandini z fantazją projektować sedany i auta coupé, dając upust swojej wyobraźni i wrażliwości.
Dzisiaj motoryzacja wygląda zupełnie inaczej. Zawładnęły nią wspomniane SUV-y. Nie dlatego, że projektantom dobrze się je rysuje. Dlatego, że klienci chcą takich aut. Pragniemy, by samochód był masywny, by siedziało się w nim wysoko. Duże auto o bryle terenówki to synonim segmentu premium, symbol luksusu. Jak z tego wybrnąć, będąc Adrianem von Hooydonkiem, szefem projektantów marki BMW? W jaki sposób sprawić, by SUV, który z założenia nie jest synonimem zgrabności, mógł wyglądać efektownie? Takie pytania zadawałem sobie, stojąc przed BMW X3 M50 xDrive z pakietem M Performance.
Mówi się, że model Cayenne był przełomowy, bo uratował firmę Porsche, ale to BMW, prezentując model X5, dało całej branży motoryzacyjnej nowe paliwo do wzrostu sprzedaży. Niemcy szybciej niż konkurencja zrozumieli, że mieszkańcy dużych miast chcą na co dzień czuć się za kierownicą, jakby pokonywali bezdroża. Chcą siedzieć wysoko, prowadzić auta przypominające z wyglądu wyprawowe terenówki, a zarazem – oferujące luksus, na który posiadacze Jeepów czy Land Roverów nie mogli liczyć. Tak narodziła się seria X – luksusowe auta terenowe. Dzisiaj to standard, ale w chwili premiery modelu X5, był to dowód odwagi.
Czytaj więcej
Nowe BMW 7 to największa modernizacja w historii tego modelu. Jednej rzeczy jednak nie zmieniono – to wciąż auto, które budzi kontrowersje. Okazuje...
BMW X3 wyrasta z tego samego myślenia. Oferuje bryłę, którą kojarzymy z bezdrożami, komfort znany z limuzyn i moc oraz prowadzenie, które można przypisać samochodom stricte sportowym. Wszystko to dla kierowcy, który siedzi wysoko i spogląda na drogę – oraz na innych uczestników ruchu – nieco z góry. To właśnie oferuje wersja X3 M50 xDrive w wersji M Performance – tylko dużo bardziej.
Stoimy przy drodze, ja i BMW, jest ciepło, świeci słońce, dookoła zieleń. Samochód prezentuje się niezwykle muskularnie, to między innymi zasługa pakietu M Performance. Dokładka przedniego zderzaka, poczwórny wydech z końcówkami z powłoką z karbonu, solidny tylny dyfuzor, powiększony spojler dachowy, 21-calowe aluminiowe obręcze kół M Star-Spoke – całość wygląda niezwykle agresywnie. Zanim w ogóle wsiądziesz, ten samochód informuje cię, jakie emocje czekają cię za kierownicą – i robi to w bardzo przekonujący sposób. Dźwięku nie można zobaczyć, ale za to można poczuć moc samochodu patrząc jedynie na jego bryłę, na to, jak zostało zaprojektowane i domyślając się, co siedziało w głowach designerów. To widać też w przypadku tego samochodu. X3 M50 xDrive z pakietem M Performance wygląda jak BMW, które przeszło na dietę wysokobiałkową i większość czasu spędza na siłowni. To ten słynny kolega twojej narzeczonej, o którego masz się nie martwić, choć wszystko mówi ci, że jednak powinieneś.
BMW X3 M50: Wokół designu
Elektryfikacja nieodwracalnie przeorała motoryzację, czy to się komuś podoba czy nie. Nie chodzi tylko o technologię, ale też o design. Wnętrza X3 to potwierdza. Mamy tu spokojny, wyrafinowany minimalizm, stworzony w imię zasady, że mniej znaczy więcej. Jest także kokpit, którego wygląd jasno wskazuje, że to samochód z 2026 r., a nie 2006 roku. Można nie lubić wirtualnych desek rozdzielczych i ekranów w samochodach, ale trudno nie zgodzić się z tym, że majestatyczny wyświetlacz będący jednocześnie centrum dowodzenia dla kierowcy i centrum rozrywki dla reszty pasażerów, nie tylko spełnia swoją rolę w tym aucie. Jest dominującym obiektem, wokół którego zaprojektowano całe wnętrze.
Wokół niego rozpościera się powierzchnia obszyta charakterystyczną tkaniną o wyrazistej fakturze, rozlewająca się przed oczami kierowcy jak krajobraz za oknem samochodu. W X3 brak de facto konsoli środkowej, zamiast niej jest ekran i wirtualne przyciski. Jest także kółko i-Drive, spadek po erze Chrisa Bangle'a, który wprowadził to rozwiązanie w samochodach BMW. Całość prezentuje się estetycznie i elegancko, a zarazem przytulnie. BMW właściwie odrobiło lekcję, a projektanci są świadomi, że w dzisiejszych czasach „experience” jest istotny także dla kierowców.
Bliższe oględziny pokazują, że w dążeniu do minimalizmu projektanci BMW X3 nieco się zagalopowali. Ofiarą galopu padły np. kratki wentylacyjne, ich obsługa na początku może stanowić wyzwanie. „Pana film jest dla mnie większą zagadką niż kosmos” – miał powiedzieć Jurij Gagarin do Federico Felliniego po pokazie „Osiem i pół”. Zagadką jest też to, co mieli na myśli projektanci tworząc takie rozwiązanie w X3. Na szczęście chwila skupienia pozwala zrozumieć, jak działa ten system.
Za kierownicą kierowca czuje się znakomicie. Fotel kierowcy obejmuje go czule i delikatnie, ale zarazem chwyt jest pewny. To oznacza, że po podróży przez pół Polski (sprawdziłem) masz ochotę na drugie pół. Równie dobrze jest z tyłu. Do podróży zachęca też bagażnik, który zaskakuje pojemnością (570 litrów, choć może to być nawet ponad tysiąc litrów, po złożeniu oparcia tylnej kanapy). Liczba toreb, walizek i pakunków, którą udało mi się upchnąć tam przed podróżą, przerosła moje oczekiwania. Projektanci BMW wiedzieli, co robią: zaprojektowali bagażnik szeroki, o regularnych kształtach, do tego z nisko biegnącym progiem. Polubi to każdy, kto w samochodzie wozi coś więcej niż laptopa.
BMW X3 M50: Moc pod kontrolą
W przypadku BMW X3 M50 z pakietem M Performance trudno pozostać jedynie przy designie i nie wspomnieć o możliwościach tego samochodu. Mówimy bowiem o niezwykle mocnym aucie. Możliwości samochodu odpowiadają jego wyglądowi. Pod maską znalazł się rzędowy silnik 6-cylindrowy o pojemności 3 litrów z M TwinPower Turbo i z „miękką” hybrydą wspomagającą jednostkę spalinową. Współpracuje z nim ośmiobiegowa skrzynia automatyczna Steptronic. Silnik generuje moc 398 KM, to zdecydowanie więcej niż potrzeba, by komfortowo i bezpiecznie podróżować tym samochodem po mieście i po Polsce. Do „setki” auto rozpędza się w ok. 4,6 sekundy – to robi wrażenie tym większe, jeśli wziąć pod uwagę, że mówimy o SUV-ie ważącym dwie tony. BMW X3 M50 jest mocarzem, który nie ukrywa swojej natury. Co więcej – jest z niej dumny.
Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że mimo tej mocy, to auto potrafi mieć niezwykle skromny apetyt na paliwo. Jasne, w trybie sport każde mocniejsze naciśnięcie pedału gazu ma swoje konsekwencje dla poziomu paliwa w baku. Trzeba jednak pamiętać, że X3 M50 ma też inne tryby jazdy, które sprawiają, że spalanie utrzymuje się na rozsądnym poziomie. W cyklu mieszanym, według danych producenta, zużywa nieco ponad 8 litrów paliwa, ale jeśli, jak ja, ruszysz nim w spokojną trasę przez pół Polski, przekonasz się, że to jedynie górna, sugerowana wartość.