Niedawno pisaliśmy na łamach „Sukcesu” o szalonej popularności wśród Amerykanów letnich wakacji w Europie. Lato trwa — i trwa weryfikacja oczekiwań turystów zza oceanu w zestawieniu z rzeczywistością europejskich miast i kurortów.
Rozczarowani Amerykanie (i nie tylko oni) dają wyraz niezadowoleniu w internecie, dzieląc się swoimi doświadczeniami z wakacji, które bywają dość dalekie od wymarzonych, w szczególności – dalekie od tego, co widzieli wcześniej w mediach społecznościowych, na Instagramie czy Tiktoku.
Wymarzone europejskie wakacje. Amerykanie niezadowoleni z tego, co widzą
Od kilku miesięcy wśród Amerykanów i Amerykanek trwa boom na wakacje w Europie. Popularne miejscowości turystyczne przeżywają najazd turystów zza oceanu.
Nic dziwnego — Europa jest w tym roku najpopularniejszym wśród Amerykanów celem wakacyjnych podróży. Tak wynika między innymi z raportu firmy Hopper, właściciela popularnej aplikacji dla anglojęzycznych podróżników.
Czytaj więcej
Jedni mieli go za aroganta, inni za wizjonera, jeszcze inni – za osobę niebezpieczną. Stworzył najpotężniejszą broń w historii ludzkości. Kim był R...
Zjawisko to najbardziej jaskrawo uwidacznia się w mediach społecznościowych. Pod takimi hasztagami jak #eurosummer czy #europeansummer na Facebooku, Instagramie i TikToku można znaleźć setki tysięcy postów i relacji z wakacji w Europie — nie tylko zresztą autorstwa Amerykanów, ale również turystów, którzy przyjeżdżają do Europy z całego świata.
Sezon urlopowy osiąga właśnie apogeum — podobnie jak trend na wakacje w europejskim stylu. Jego osobliwą emanacją jest popularne zwłaszcza wśród Amerykanek publikowanie swoich zdjęć w stylizacjach oraz w otoczeniu kojarzącym się z latem w Europie: w romantycznych lokalizacjach, z kieliszkiem wina w dłoni.
Jednak ten wyidealizowany wizerunek Europy jako bajkowej krainy, utrwalany przez media społecznościowe, wielu osobom nie zgadza się z rzeczywistością. Ta w wielu miastach wygląda zupełnie inaczej, a Amerykanie narzekają na tłok, hałas, nieporządek i... brak możliwości dojechania do wielu atrakcji samochodem.
„Europa jest przereklamowana”: Amerykanie na wakacjach
Masowe wyjazdy turystów z całego świata do Europy odbywają się w dużej mierze na fali takich seriali jak „Biały Lotos” czy „Emily w Paryżu”. Urokliwe lokalizacje i luksusowe obiekty, w których kręcono zdjęcia do tych produkcji, postawiły oczekiwania międzynarodowego grona turystów na bardzo wysokim poziomie.
Tymczasem wielu z nich przekonuje się, że rzeczywistość ma niewiele wspólnego z wyidealizowanymi, pełnymi romantyzmu wyobrażeniami. Podyktowany tęsknotą za malowniczymi europejskimi miastami zachwyt nad zbliżającym się wyjazdem przerodził się w regularny hejt — do tego stopnia, że narzekanie na Europę stało się niemal modne.
Na co uskarżają się turyści spoza Europy na swoich kanałach społecznościowych? Dosłownie na wszystko: brak konkretnych usług, które przydałyby się im w danym miejscu, niski poziom higieny w publicznych toaletach, brud na ulicach, brak taksówek, strajki, płatności gotówką i brak możliwości płacenia kartą konieczność płacenia za wodę w restauracjach, a także wysokie ceny jedzenia czy napojów w turystycznych centrach miast.
Gości zza oceanu, a także z innych kontynentów zaskakują również wysokie ceny w sklepach, restauracjach i innych punktach usługowych wpisujących się w szeroko rozumianą branżę turystyczną. Oczywiście nie jest to nic nowego, jednak tego lata w miejscach tych jest jeszcze drożej. Nie jest bowiem tajemnicą, że zarabiający na turystach restauratorzy, sprzedawcy i inni przedsiębiorcy odbijają sobie właśnie ostatnie „chude” lata.
Czy w takim razie możemy spodziewać się mniejszych tłumów turystów z innych kontynentów? Kolejny sezon „Białego Lotosa” jest w przygotowaniu, możemy też spodziewać się kolejnych produkcji, których fabuła będzie toczyć się w urokliwych europejskich sceneriach. Są spore szanse, że ich magnetyczne piękno przełamie falę hejtu pod hasłem #eurosummer.