Ponad 120 renomowanych szefów i szefowych kuchni, w tym tak znane nazwiska jak Massimo Bottura, Rasmus Kofoed i Ana Roš, podpisało list otwarty, w którym deklarują, że w ich menu nigdy nie pojawi się łosoś pochodzący z hodowli. Do tego samego zachęcają swoich kolegów po fachu z całego świata.
Bojkot łososia hodowlanego: Słynni szefowie kuchni protestują
„Łosoś był niegdyś potrawą sezonową” – tak brzmią pierwsze słowa listu otwartego, którego twórcy nawołują do bojkotu bardzo popularnej ryby, którą można przez cały rok znaleźć na półkach, a także w menu wielu barów i restauracji. List otwarty jest częścią kampanii o nazwie Off The Table, za którą stoi brytyjska proekologiczna organizacja charytatywna WildFish.
Jak podkreślają autorzy listu otwartego, od lat 70. ubiegłego wieku liczebność wielu populacji dzikiego łososia spadła o 80 proc. Jednym z najbardziej zagrożonych gatunków jest obecnie łosoś atlantycki. Twórcy kampanii wiążą to z upowszechnieniem się przemysłowych hodowli łososia.
Czytaj więcej
Miała być dyplomatką. Albo narciarką alpejską. Miała robić karierę w Brukseli, zostać ambasadorką. Z pewnością jednak nie miała pracować w restaura...
Jak zauważają, 99 proc. łososi, jakie można znaleźć w sklepach i w lokalach gastronomicznych pochodzi właśnie z tego rodzaju farm, które buduje się w morzach i oceanach. Twórcy kampanii tłumaczą, w jaki sposób działalność tych hodowli odbija się na środowisku, a także na życiu ludzi.
Farmy łososi – czytamy w liście otwartym – nie są szczelne. Z tego powodu wypływają z nich do mórz i oceanów chemiczne substancje, które stosuje się w hodowli łososi, a także pasożyty i drobnoustroje chorobotwórcze. Kolejnym zagrożeniem jest fakt, że łososie, którym udało się wydostać z hodowli, łączą się z tymi dzikimi, „psując” pulę genetyczną przyszłych pokoleń.
Łososie hodowlane karmi się ogromnymi ilościami karmy, na którą składają się zmielone dzikie morskie ryby i inne zwierzęta. Autorzy listu otwartego zauważają, że ich pozyskiwanie narusza równowagę wodnych ekosystemów, a niekiedy też negatywnie wpływa na sytuację ekonomiczną ludzi, którzy utrzymują się z tradycyjnego rybołówstwa na małą skalę„Zjawisko łososia hodowlanego nigdy nie powinno istnieć w tej skali. Nie, gdy dzieje się to kosztem dzikich łososi” – piszą autorzy listu otwartego. „Zobowiązujemy się do tego, by nie serwować łososia hodowlanego dopóki hodowcy nie będą w stanie działać bez powodowania szkód. Prosimy szefów kuchni i restauratorów by do nas dołączali. Każda karta menu to decyzja dotycząca tego, co powinno się znaleźć na naszych stołach – łosoś hodowlany nie powinien na nim być, dopóki jego hodowla powoduje tak duże szkody” piszą autorzy listu.
„Zjawisko łososia hodowlanego nigdy nie powinno istnieć w tej skali. Nie, gdy dzieje się to kosztem dzikich łososi” – piszą autorzy listu otwartego. „Zobowiązujemy się do tego, by nie serwować łososia hodowlanego dopóki hodowcy nie będą w stanie działać bez powodowania szkód. Prosimy szefów kuchni i restauratorów by do nas dołączali. Każda karta menu to decyzja dotycząca tego, co powinno się znaleźć na naszych stołach – łosoś hodowlany nie powinien na nim być, dopóki jego hodowla powoduje tak duże szkody” piszą autorzy listu.
Bunt szefów kuchni przeciw łososiowi hodowlanemu
List otwarty podpisało już ponad 120 znanych szefów i szefowych kuchni z 26 krajów z całego globu, którzy łącznie posiadają ponad 90 gwiazdek Michelin. Apelują oni do swoich kolegów i koleżanek z branży, aby usunęli łososia hodowlanego ze swoich menu, przynajmniej dopóki decydenci nie zmienią istniejących regulacji dotyczących hodowli ryb.
Wśród sygnatariuszy listu są takie sławy gastronomii jak Massimo Bottura, Rasmus Kofoed (restauracja Geranium), Ana Roš (Hiša Franko), Mauro Colagreco (Mirazur), Joan Roca (El Celler de Can Roca), a także wielu innych szefów i szefowych kuchni, działających na wszystkich kontynentach.
Organizacja WildFish uruchomiła kampanię Off The Table w 2022 r., aby zachęcić szefów kuchni i restauratorów do tego, aby przestali serwować łososia hodowlanego w swoich lokalach. Długofalowym celem kampanii jest zmniejszenie globalnego popytu na łososia pochodzącego z hodowli, a także wywieranie presji ekonomicznej na producentów tych ryb.
Do kampanii przyłączyło się wielu reprezentantów branży gastronomicznej z całego świata. WildFish ma też finansowe wsparcie innych organizacji pożytku publicznego i firm. Kampanię wspiera m.in. amerykańska marka odzieży dla aktywnych Patagonia, która sama od lat otwarcie sprzeciwia się przemysłowej hodowli łososi.