Karbon – to słowo rozgrzewa biegaczy i biegaczki na całym świecie. Nie będzie przesady, jeśli powiem, że cienki plaster z włókna węglowego wtopiony w podeszwę dokonał rewolucji w biegach ulicznych. Nie byłoby historycznego wyniku Eliuda Kipchoge z 2019 r. (1:59:40), gdyby nie katorżniczo ciężki trening i podporządkowanie wszystkiego jednemu celowi – złamaniu granicy 2 godzin w maratonie – ale też gdyby nie eksperymentalne buty przygotowane przez Nike'a specjalnie dla jednego z najlepszych maratończyków w historii. Nie byłoby też tegorocznego kosmicznego rekordu świata Sebastiana Sawe z maratonu w Londynie (1:59:30), gdyby nie buty Adidas Adizero Adios Pro Evo 3. Takie same nosił zresztą także drugi na mecie Yomif Kejelcha (1:59:41).

Co łączy te buty i te wydarzenia? Odpowiedź już padła. Zawodnicy biegli w butach wyposażonych w elementy z karbonu, lekkiego i niezwykle sztywnego tworzywa, które wspólnie z pianką, z której wykonana jest podeszwa, sprężynuje przy każdym kroku i „oddaje” energię, niejako katapultując biegaczkę czy biegacza. Kiedy ta technologia debiutowała 10 lat temu na igrzyskach w Rio de Janeiro, budziła fascynację, ale i oburzenie. To nielegalny doping! – krzyczeli niektórzy. Szybko jednak górę wzięło pragnienie poprawiania życiówek. Producenci butów równie szybko zrozumieli, że odkryli żyłę „czarnego złota” – i że karbon w butach biegowych stanie się nowym standardem w biegach ulicznych, a także – źródłem wzrostu sprzedaży.

Superbuty biegowe. Adidas kontra Nike

Sezon biegowy właśnie wchodzi w drugi ze swoich szczytów. Dla firm produkujących buty sportowe wielkie biegi uliczne takie jak maraton w Berlinie, to świetna okazja do promocji nowości – uwaga milionów biegaczy jest wówczas gwarantowana, swoje dokłada też czołówka biegaczy i biegaczek, którzy pojawiają się na zawodach w najnowszych modelach butów. Tak było wiosną, gdy Sebastian Sawe z dumą prezentował na mecie maratonu w Londynie buty Adidasa ze swoim historycznym wynikiem wypisanym mazakiem na podeszwie. Punkt dla Adidasa, a nawet dwa, bo w Adidasach biegł też wspomniany Etiopczyk Kejelcha, drugi najszybszy człowiek w historii.

Czytaj więcej

Walka o tytuł króla rynku „superbutów” biegowych. Na ringu zostało dwóch potentatów

W cieniu tych wydarzeń swoją wiosenną kampanię prowadził Nike prezentując podczas maratonu w Londynie zakamuflowane buty mające być odpowiedzią na obecną dominację niemieckiego koncernu. Adidas promował wówczas model Adizero Adios Pro Evo 3, Nike tajemniczo zapowiadał: „Czasy się zmieniają”. „Times are changing” – to hasło wypisane na podeszwie zamaskowanego prototypu Nike brzmiało jak odwołanie do piosenki Boba Dylana, ale też jako rzucenie rękawicy arcyrywalowi. Wreszcie wiemy, co wiosną testowali Amerykanie. 

Przed odbywającym się 28 września maratonem w Berlinie, jedną z najszybszych imprez tego typu na świecie, oba koncerny postanowiły wymienić ciosy na oczach milionów biegaczy i biegaczek. To bardzo wdzięczna i niezwykle uważna publiczność – na myśl o nowych, szybszych butach, biegaczom i biegaczkom skacze ciśnienie (z dwóch powodów, jest szansa na szybsze bieganie, ale też – superbuty biegowe stają się bardzo drogie).

Najpierw Adidas. Po sensacyjnym wyniku modelu Adizero Adios Pro Evo 3, w którym Sawe i Kejelcha jako pierwsi ludzie w historii złamali barierę 2 godzin w oficjalnym maratonie, Niemcy prezentują buty Adios Pro 5. Nie są tak wyczynowe jak Pro Evo 3, ale z pewnością są szybsze od swojego poprzednika, Pro 4. To mają być szybkie buty startowe dla szerokiego grona biegaczy – zaawansowane technologicznie, ale znacząco tańsze niż Pro Evo 3. 

Adidas Adios Pro 5.

Adidas Adios Pro 5.

Foto: Materiały prasowe

Nike odpowiedział modelem Alphafly 4. To najlżejszy i najbardziej wydajny model biegowy tej firmy, jaki kiedykolwiek powstał. To właśnie te buty wiosną testował w Londynie Jacob Kiplimo, jeden z najszybszych maratończyków w historii. To buty lżejsze o pięć proc. w stosunku do poprzednika, a zarazem, jak przekonuje Nike, o 10 proc. bardziej wydajne, jeśli chodzi o zwrot energii.

Nike Alphafly 4.

Nike Alphafly 4.

Foto: Materiały prasowe

Superbuty na maraton. Jeszcze szybsze, jeszcze lżejsze

Jaka jest tajemnica szybkości obu wspomnianych modeli, ale też produktów innych firm takich jak Asics, Puma czy New Balance? Odpowiedź padła już na początku tego tekstu: karbon. Elementy z włókna węglowego działają jak sprężyna. Tyle teoria. W praktyce? Nie dla każdego i tylko przy naprawdę sporej prędkości. By wykorzystać potencjał drzemiący w karbonie, trzeba biegać szybko, zdecydowanie szybciej niż przygniatająca większość maratończyków i maratonek, którzy w niedzielę 28 września wyruszą na trasę maratonu w Berlinie. Biegaczom i biegaczkom to jednak nie przeszkadza. Magia karbonu opanowała świat. Dla producentów oznacza to duże zyski – buty z karbonem to produkt premium, znacząco droższy od standardowych modeli do biegania.

Elementy składowe buta Adidas Adios Pro 5. Druga od lewej widoczna karbonowa taśma wtopiona w piankę

Elementy składowe buta Adidas Adios Pro 5. Druga od lewej widoczna karbonowa taśma wtopiona w piankę, z której wykonana jest podeszwa. W stosunku do poprzedniego modelu Adidas dokonał radykalnej zmiany pod względem rozmieszczenia elementów z karbonu w podeszwie.

Foto: Materiały prasowe

„Niepowstrzymany wzrost popularności karbonowych superbutów” – głosił dwa lata temu brytyjski „Guardian” opisując, jak biegacze, najpierw światowa czołówka, a następnie amatorzy, przekonali się do płytek z włókna węglowego, mimo że początkowo uważano je za rodzaj dopingu. Zdecydowała obietnica szybkości – jeśli można wybrać szybszą trasę, by mieć nadzieję na lepszy wynik, to dlaczego nie wybrać butów, które mogą sprawić, że pobiegniesz szybciej?  

Superbuty: demokratyzacja w świecie maratonów 

 Brakuje bardzo precyzyjnych danych, które pozwoliłyby prześledzić wzrost zainteresowania butami tego typu. Dużo informacji przynosi jednak np. raport Stravy, jednej z najpopularniejszych aplikacji do rejestrowania aktywności sportowych, monitorującej treningi miliony sportowców na świecie, od elity po początkujących. Z danych za 2024 r. wynika, że w stosunku do roku poprzedniego liczba biegów (na różnych dystansach) ukończonych w butach z płytką karbonową wzrosła o 14 proc. W przypadku maratonów, jak podaje raport „Strava Year in Sport 2024”, blisko połowa zarejestrowanych biegów maratońskich odbyła się w butach z karbonem.

Nike Alphafly 4. Widoczne poduszki Air Zoom w przedniej części podeszwy.

Nike Alphafly 4. Widoczne poduszki Air Zoom w przedniej części podeszwy.

Foto: Materiały prasowe

Te dane pokazują, że rynek superbutów biegowych zaczyna się demokratyzować. To już nie tylko, jak kilka lat temu, przywilej światowej elity maratońskiej i półmaratońskiej. 28 września 2026 r. na starcie maratonu w Berlinie stanie ponad 56 tysięcy biegaczy. Każdy z nich zapewne marzy o tym, by poprawić swoją „życiówkę”. Jak duży odsetek zainwestował w buty z płytką karbonową mając nadzieję na lepszy wynik na mecie? Nie ma danych, ale trend jest wyraźny – wśród biegaczy i biegaczek „gorączka węgla” nie tyle trwa, co wręcz – nasila się.