H&M żegna się z węglem: dostawcy, którzy trują, będą mieli problem

Szwedzki gigant odzieżowy H&M chce ograniczać swój negatywny wpływ na środowisko. Nowy pomysł to błyskawiczna rezygnacja z usług wszystkich dostawców, którzy w swoich fabrykach palą węglem.

Publikacja: 15.11.2021 11:41

Do 2030 roku H&M chce wykorzystywać wyłącznie energię ze źródeł odnawialnych.

Do 2030 roku H&M chce wykorzystywać wyłącznie energię ze źródeł odnawialnych.

Foto: Afif Kusuma

Szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow zakończył się kompromisowym porozumieniem, które jest sukcesem polityków, ale to zarazem zła wiadomość dla klimatu. Uczestnicy szczytu zgodzili się wprawdzie na wspólną deklarację o „odchodzeniu od wykorzystywania węgla”, ale zapowiedzi nie wskazują na to, by dzięki tym kompromisowym decyzjom udało się powstrzymać ocieplenie klimatu powyżej 1,5 stopnia.

Czytaj więcej

Szef Zalando: tanie ubrania to problem dla świata. Znikną ze sklepów za 10 lat

Rezygnacja z wykorzystywania węgla to problem nie tylko polityków, ale też firm. Wiele z nich chce być postrzeganych jako świadome i podejmujące działania na rzecz środowiska – choćby szwedzki H&M, potentat rynku „szybkiej mody”, która, co jest wiedzą powszechnie dostępną, przyczynia się do zanieczyszczania środowiska.

H&M rezygnuje z węgla

Właściwie na każdym etapie życia produktów tworzonych przez przemysł odzieżowy, pojawiają się wyzwania, które w świetle walki o zatrzymanie zmian klimatycznych, stają się palącymi problemami: ubrania tworzone jako odpowiedź na „trendy” powstają nie z myślą o tym, by służyły przez lata, ale by odpowiadały jedynie na chwilowe mody. Globalizacja produkcji ubrań to spory ślad węglowy, bo produkty trzeba przetransportować do Europy czy USA przez pół świata.

Do tego wiele fabryk szyjących dla światowych marek ma problemy ze spełnianiem wymogów dotyczących troski o środowisko. Klienci na pozór nie dostrzegają problemu, bo ktoś, kto kupuje produkty H&M czy Zary w Europie, jest bardzo daleko od miejsc, gdzie te ubrania powstały, ale to nie oznacza, że problemu nie ma. Jest – i to bardzo poważny.

Decyzja H&M to próba pójścia w stronę zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko przez przemysł odzieżowy. Zgodnie z oficjalnym komunikatem szwedzka firma w trybie natychmiastowym rezygnuje z usług nowych dostawców, którzy w swoich fabrykach wykorzystują energię z węgla. Decyzja jest ekspresowa: wchodzi w życie od początku 2022 roku. To element strategii, która zakłada, że do 2030 roku 100 procent energii wykorzystywanej w procesie produkcji ubrań H&M ma pochodzić ze źródeł odnawialnych.

Co z dotychczasowymi dostawcami H&M? Tutaj brak aż takiej determinacji – Szwedzi zapowiadają, że będą inwestować w technologie pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych w krajach, w których znajdują się fabryki odzieżowe, ale brak konkretnych dat.

Branża odzieżowa jest poważnym problemem dla środowiska naturalnego. Rocznie powstaje ponad 60 milionów ton nowych ubrań, ale 40 procent ubrań, które znajdują się w szafie przeciętnego Europejczyka nigdy nie było noszone. Ponad połowa wyrzuconych ubrań trafia na wysypiska i staje się odpadem. 

W przypadku ubrań wykonanych z tkanin syntetycznych taka wyrzucona odzież staje się wielkim zagrożeniem dla środowiska. Przemysł odzieżowy ma swój udział w tym, że ponad 1/3 mikroplastiku trafiającego do mórz i oceanów pochodzi z ubrań. 

Dodajmy do tego zużycie wody: potrzeba kilka tysięcy litrów wody, by wyprodukować t-shirt, a jedna piąta ścieków na świecie to skutek produkcji ubrań. 

Ekologia
Pierwsze futro roślinne to rewolucja. Koniec futer zwierzęcych w świecie mody?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ekologia
Nowe „paragony grozy”. Klienci dostaną informacje o tym, jak szkodą środowisku
Ekologia
Greenhushing: słowo, które robi karierę. Bycie „eko” przestało być modne?
Ekologia
Odzież chłodząca, kosmetyki antysmogowe. Producenci reagują na zmiany klimatu
Ekologia
Raport: firmy odzieżowe nie mówią nam prawdy. Gdzie trafiają ubrania używane?