Wiele przemawia za angażem Aarona Taylora-Johnsona do roli Bonda – brytyjskie pochodzenie, świetna forma, certyfikat nurkowy, rozpoznawalność oraz status „gorącego nazwiska” w Hollywood. Przemawia za nim także tytuł ambasadora Omegi – zegarki tej marki od ponad trzech dekad noszą bowiem filmowi agenci 007.
Oficjalnie nikt nic na ten temat nie powie, ale głosy o tym, że to właśnie ATJ zostanie następcą Daniela Craiga, słychać coraz częściej. O tym, jak będzie i kto ostatecznie zdobędzie prawo do używania przydomka „007” przekonamy się jednak za jakiś czas. Podczas uroczystego wieczoru zorganizowanego przez Omegę w Londynie w związku z premierą nowej kolekcji Seamaster Planet Ocean brytyjski aktor chętnie rozmawiał za to na inne tematy – od kulis nawiązania współpracy z Omegą, pomiaru czasu podczas igrzysk olimpijskich, po rodzinę, ojcostwo i zegarki.
Okazja była szczególna – po światowej premierze nowej odsłony modelu Planet Ocean Omega zorganizowała w Londynie uroczysty wieczór, podczas którego zaprezentowano całą kolekcję. Wydarzenie miało miejsce w gmachu galerii Tate Modern, w otoczeniu znanym z awangardowej sztuki.
Wnętrza The Tanks w londyńskiej Tate Modern w trakcie wieczoru zorganizowanego przez Omegę.
Nowe zegarki z kolekcji Seamaster Planet Ocean zostały zaprezentowane w części wystawowej The Tanks w Tate Modern – to stała ekspozycja zorganizowana w charakterystycznych cylindrycznych halach. Gdy budynek galerii pełnił jeszcze funkcję elektrowni, przechowywano tu olej. Dzisiaj „cysterny” to ważna część Tate Modern. Na jeden wieczór Omega zmieniła tę przestrzeń, The Tanks zyskały mnóstwo oceanicznych odniesień, co stanowiło nawiązanie do charakteru kolekcji Planet Ocean i do pierwotnego przeznaczenia modelu, jako zegarka do nurkowania. Właśnie od oceanu rozpoczęła się rozmowa z Aaronem Taylorem-Johnsonem, najważniejszą z gwiazd – obok nowej kolekcji Planet Ocean – wieczoru w Londynie.
Jaki są twoje osobiste związki z oceanem?
Uwielbiam ocean. Nie ma nic wspanialszego od możliwości zanurzenia się w wodzie, dzięki temu czuję, że odzyskuję energię. Zanurzenie w oceanie traktuję jak rodzaj medytacyjnej wolności, choć jest też nuta strachu przed tym, co nieznane. Kąpiel przed poranną kawą to zarazem jedna z najbardziej uzdrawiających rzeczy, jakie można zrobić. Dla mnie i mojej żony to najlepszy sposób na rozpoczęcie dnia.
Czytaj więcej
Seamaster Planet Ocean, słynny model Omegi, kończy 20 lat. To dobry moment, by zaprezentować jego następcę. Szwajcarzy zdecydowali się na nowe otwa...
Czym jest dla ciebie zegarek? Urządzeniem do mierzenia czasu, częścią wyposażenia nurkowego, elementem biżuterii?
Zegarek naprawdę służy mi do sprawdzania czasu. Jestem dość minimalistyczną osobą, nie noszę ze sobą telefonu. Mam szczególną więź z zegarkami Omega Seamaster, ponieważ taki zegarek nosili mój ojciec i dziadek. Po wizycie w muzeum Omegi w Szwajcarii dowiedziałem się, że ta marka zaopatrywała pilotów RAF-u, a mój dziadek służył w lotnictwie pod koniec II wojny światowej. Lubię sobie wyobrażać, że dostał jeden z tych egzemplarzy Omegi wyprodukowanych dla brytyjskich sił powietrznych. Wychowałem się w szacunku dla zegarków, a Omega ma dla mnie szczególne znaczenie. Tak było na długo zanim zostałem ambasadorem linii Planet Ocean.
CEO Omegi Raynald Aeschlimann (po lewej) i Aaron Taylor-Johnson.
Jaka była twoja pierwsza myśl na widok nowej odsłony kolekcji Planet Ocean?
Po raz pierwszy zobaczyłem ją w Szwajcarii, ale wtedy nie znałem jeszcze ani finalnego modelu, ani kampanii. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. To klasyk – ikoniczny Seamaster, który dzięki kilku zmianom detali stał się jeszcze bardziej wyjątkowy. Te zegarki mogę nosić na co dzień i podczas wieczornych wyjść. Uwielbiam kolory tej kolekcji, tę czerń i pomarańcz, ale szczególnie przyciąga mnie niebieski, bo to odwołanie do morskiego charakteru tej kolekcji.
Co przekonało cię do współpracy z Omegą?
Jestem dumny, że mogę współpracować z marką, która przywiązuje tak dużą wagę do tego, czym jest nie tylko posiadanie zegarka, ale także – precyzyjny pomiar czasu. Omega podjęła wiele wyzwań – od stworzenia pierwszego zegarka na Księżycu, przez najgłębsze zanurzenie na Ziemi po rolę oficjalnego chronometrażysty letnich i zimowych igrzysk olimpijskich. Dziś ta firma dysponuje technologią pozwalającą mierzyć czas z dokładnością do jednej milionowej sekundy, w sporcie tak niewielka różnica może decydować o tym, kto zdobędzie złoto, a kto srebro. Miałem szczęście być na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie, więc zdaję sobie sprawę, jakie znaczenie we współczesnym sporcie mają precyzja pomiaru czasu, a także ilość informacji dostarczanych sędziom podczas poszczególnych konkurencji olimpijskich.
W podróże zazwyczjaj zabierasz ze sobą jeden zegarek czy kilka na zmianę?
Traktuję zegarek jako część mnie. Nie podróżuję z dużą ilością biżuterii, ale zwykle zabieram ze sobą więcej niż jeden zegarek. Jestem posiadaczem etui podróżnego Omegi, tam trzymam moją kolekcję. Niedawno zmieniłem bransoletę na pasek w moim pierwszym Seamasterze i jestem bardzo zadowolony z tej zmiany. Zdarza się, że noszę ten zegarek na okrągło, nie zdejmuję nawet na noc. Przy długich podróżach mój rytm snu bywa zaburzony, więc gdy budzę się w środku nocy, zerkam na tarczę ze świecącymi indeksami i od razu wiem, która godzina.
Co byś zrobił, gdybyś miał więcej czasu?
Zapewne medytowałbym więcej. Ostatni okres w moim życiu stał pod znakiem bardzo intensywnej pracy. Teraz chcę spędzić więcej czasu w domu z dziećmi, więc biorę dwa miesiące wolnego. Praca czy kariera nie są dla mnie aż tak istotne, najbardziej dumny jestem z bycia ojcem. Mam 35 lat i nastoletnie córki. Ostatnio pracowałem bardzo intensywnie, dlatego tym bardziej cieszę się, że będę mógł spędzić więcej czasu z rodziną. Wielu ludzi mówi, że pędzę przez życie. Zacząłem grać w wieku sześciu lat, więc mogę powiedzieć, że jako aktor dużo osiągnąłem. Jednocześnie jednak czuję, jakbym dopiero teraz naprawdę zaczynał. Jestem wdzięczny za wszystko, ale wiem też, że cały czas muszę się uczyć, także od moich dzieci. Czas ucieka, dlatego bycie „tu i teraz” to sposób, by na chwilę zwolnić.