Naukowcy o sekrecie „Mona Lisy”. To tajemniczy składnik, którego użył Leonardo

Francuscy badacze, którzy przebadali farby na najsłynniejszym dziele Leonarda da Vinci, uważają, że prawdziwa tajemnica „Mony Lisy” nie tkwi w jej uśmiechu, ale w składnikach, których słynny artysta użył do namalowania obrazu.

Publikacja: 13.10.2023 12:09

Leonardo da Vinci uwielbiał eksperymentować – nie tylko z technikami malarskimi, ale także z materia

Leonardo da Vinci uwielbiał eksperymentować – nie tylko z technikami malarskimi, ale także z materiałami, których używał w swoich obrazach.

Foto: Mika Baumeister/Unsplash

Najsłynniejszy portret świata od lat owiany jest tajemnicą. Choć wciąż niewiele wiadomo o Monie Lisie – żonie florenckiego kupca Francesca Giocondo, którą uwiecznił na swoim dziele Leonardo da Vinci – to jej enigmatyczny uśmiech od pięciuset lat stanowi zagadkę, której nie mogą rozwiązać ani naukowcy, ani artyści.

Grupa badaczy z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych, Europejskiego Laboratorium Promieniowania Synchrotronowego (ESRF), Luwru oraz francuskiego Ministerstwa Kultury, uważa, że to nie uśmiech portretowanej kobiety jest najważniejszy na słynnym dziele. Eksperci są zdania, że tajemnica „Mony Lisy” tkwi w składnikach, których Leonardo da Vinci użył do jej namalowania.

Czytaj więcej

Tak skończy ostatnie dzieło Christo. Słynna instalacja przerobiona na namioty

"Mona Lisa": Najsłynniejszy obraz Leonarda da Vinci ma więcej tajemnic, niż się wydaje

Eksperci zajmujący się sztuką od jakiegoś czasu wiedzieli, że Leonardo da Vinci, włoski renesansowy artysta i uczony, uwielbiał eksperymentować – nie tylko z technikami kompozytorskimi, ale także z materiałami, których używał w swoich obrazach. Teraz okazało się, że najsłynniejsze dzieło artysty – wisząca w paryskim Luwrze „Mona Lisa” – skrywać może jeszcze więcej tajemnic niż dotychczas przypuszczano. 

Badacze, z pomocą promieniowania rentgenowskiego, zdecydowali się przebadać strukturę chemiczną znajdującej się w prawym górnym rogu obrazu małej plamki farby, dzięki czemu zdobyli jeszcze więcej informacji na temat metod pracy autora słynnego portretu.

Wyniki analizy są zaskakujące – wnioski z badań, które opublikowane zostały w czasopiśmie „Journal of the American Chemical Society”, wykazały bowiem, że farba wykorzystana przez Leonarda da Vinci w warstwie bazowej „Mony Lisy” ma odmienny skład chemiczny w porównaniu do jego innych dzieł. Artysta, uznawany za jednego z największych malarzy wszech czasów i za jedną z najwszechstronniej utalentowanych osób w historii, użyć miał unikalnej mieszanki składników.

Grupa francuskich naukowców doszła do tego wniosku, gdy we fragmencie słynnego płótna znalazła związek chemiczny nazywany plumbonakrytem. I choć historycy sztuki od dawna to podejrzewali, dopiero teraz potwierdzono, że da Vinci, chcąc zagęścić i łatwiej suszyć warstwy farby na samym początku prac nad „Moną Lisą”, zastosował proszek tlenku ołowiu. „Z zaskoczeniem odkryliśmy związek zwany plumbonakrytem. Da Vinci nie używał go jako pigmentu i nie była to część jego palety” – zaznaczają badacze, dodając, że mieszankę tę rzadko można spotykać na obrazach olejnych z tamtego okresu.

Czytaj więcej

Artysta przekazał muzeum puste płótna jako dzieła sztuki. Musi zwrócić pieniądze

Naukowcy zauważają, że już samo wykrycie plumbonakrytu jest czymś niesamowitym, ze względu na jego nikłe pozostałości na obrazie – analizowana przez badaczy plamka farby była bowiem niewidoczna gołym okiem i cieńsza niż kosmyk włosów. Mimo jej wielkości, udało się jednak zbadać jej strukturę atomową, dzięki specjalistycznemu urządzeniu zwanym synchrotonem.

Obraz „Mona Lisa” Leonarda da Vinci. Badacze odkryli na płótnie niezwykły związek chemiczny

Eksperci zaznaczają, że wykrycie plumbonakrytu w strukturze chemicznej dzieł sztuki, to dość rzadkie zjawisko. Mimo to, "Mona Lisa" nie jest pierwsza. Wcześniej autor badania Victor Gonzalez znalazł związek między innymi w farbie na dziełach Rembrandta – niderlandzkiego malarza, rysownika i grafika, uważanego powszechnie za jednego z największych artystów europejskich i światowych.

Zdaniem badaczy oznacza to, że receptury farb były przekazywane sobie przez malarzy od wieków. - To właśnie Rembrandt naprowadził nas na ten trop. Stwierdziliśmy, że warto ponownie przeanalizować obrazy, nad którymi pracowaliśmy, i sprawdzić, czy one również nie zawierają tego samego związku - powiedziała Marine Cotte, współautorka badania, która pracuje w ESRF w Grenoble.

Czytaj więcej

Starcie sztucznych inteligencji: Algorytmy kłócą się o zagadkowe arcydzieło

W poszukiwaniu dalszych wskazówek badacze przyjrzeli się także rękopisom artysty – przeanalizowali, czy pojawiła się w nich jakakolwiek wzmianka o związku. Nie było to jednak łatwe zadanie – język, którym posługiwał się da Vinci, jest trudny do zrozumienia, a terminy malarskie różnią się od terminów chemicznych.

Dzięki wysiłkom, naukowcom udało się znaleźć jednak wskazówkę – artysta w jednym ze swoich rękopisów wspomniał o tlenku ołowiu (w rękopisie nazywa go „letargirio di piombo”). Kontekstem, w którym malarz użył terminu, nie było jednak malarstwo, lecz farmaceutyka. „Uważamy jednak, że jeśli da Vinci używał go do celów leczniczych, to prawdopodobnie używał go także do malowania” – zaznaczają naukowcy, podkreślając, że to dopiero początek badań w tej sprawie.

Sztuka
Porażka wystawy tylko dla kobiet. Jest decyzja sądu. „To dyskryminacja mężczyzn”
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sztuka
Finał „kradzieży stulecia”. Złodziej sedesu ze złota przyznał się do winy
Sztuka
Sztuczna inteligencja odtworzyła arcydzieło spalone 300 lat temu. Bazą był szkic
Sztuka
Polska ma pierwszego van Gogha. Jest oficjalne potwierdzenie
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Sztuka
Banksy pokazał swoje nowe dzieło. W Londynie powstała hybryda