Nowy certyfikat o nazwie Furmark ma gwarantować transparentność procesu produkcji futer. Ma też stanowić potwierdzenie, że łańcuch dostaw jest zrównoważony na każdym etapie, a zwierzęta miały się dobrze do ostatnich chwil swojego życia. Brzmi jak poważna inicjatywa mogąca zmienić wizerunek branży futrzarskiej – albo jak zapalnik, dzięki któremu na nowo rozgorzeje spór przeciwników i zwolenników futer naturalnych.  

Furmark: futra naturalne produkowane etycznie

Certyfikat Furmark powstał z inicjatywy organizacji International Fur Federation (IFF) zrzeszającej producentów futer, we współpracy między innymi z koncernem LVMH, największym potentatem w świecie mody (należą do niego między innymi takie marki jak Dior, Givenchy czy Louis Vuitton).

Celem inicjatywy ma być zmiana postrzegania branży futrzarskiej. Jak wiadomo, nie cieszy się ona dobrą opinią, ostatnie lata to spadek zainteresowania produktami wykonanymi z futer naturalnych, ale też rosnące protesty przeciw markom, które wykorzystują futra naturalne w swoich kolekcjach.

Czytaj więcej

Opierał się 30 lat: słynny dom mody rezygnuje z futer

Jak wygląda proces certyfikacji zakończony przyznaniem certyfikatu Furmark? Wszystko zaczyna się od pozyskania futra. Dostawca futra musi uzyskać certyfikat, podobnie jak garbarnia i farbiarnia.

Kiedy futra trafiają do fabryki odzieży, otrzymują kod pozwalający śledzić dany produkt. Towarzyszy on produktowi na kolejnych etapach łańcucha dostaw, a ścieżkę produktu śledzi system informatyczny.

Cały proces dzieli się na sześć etapów, a nad każdym z nich czuwa instytucja certyfikująca. Protokół z każdego etapu analizuje następnie jeszcze inne, zewnętrzne ciało, które przyznaje swój certyfikat.

Wśród tych organizacji znajdują się instytucje naukowe, proekologiczne, a także kontrolujące warunki, w jakich hoduje się zwierzęta futerkowe.

Jak można przeczytać w oficjalnej informacji IFF: „(…) podmioty, które nie spełnią standardów, są wykluczane z procesu certyfikacji oraz z systemu Furmark”.

Całą ścieżkę produkcji i łańcuch dostaw będą mogli prześledzić także klienci – dzięki aplikacji na smartfony. Wystarczy zeskanować kod QR znajdujący się na metce.

Futra naturalne: czy nowy certyfikat coś zmieni?

Certyfikat ma podkreślać nie tylko zrównoważony proces produkcji, ale też odnosić się do tematu dobrostanu zwierząt hodowanych dla futer. I to właśnie jest temat zapalny.

Dla wielu klientów – i dla wielu organizacji – przemysł futrzarski jest „okrutny” z definicji i nowy certyfikat nie zmieni zapewne ich przekonań. Nawet jeśli wymogi związane z przyznaniem certyfikatu będą niezwykle wyśrubowane, trudno będzie zmienić postrzeganie futer naturalnych. Ich produkcja budzi ogromne emocje, więc wprowadzenie certyfikatu Furmark może jedynie dolać oliwy do ognia – przeciwnicy futer pozostaną nieprzekonani, a osób sprzeciwiających się wykorzystywaniu futer przybywa w ostatnich latach. Jest ich coraz więcej szczególnie w gronie młodych klientów i klientek, a więc osób, które wyznaczają trendy i decydują o tym, co jest „cool”. Między innymi dzięki ich decyzjom zakupowym futra przestały być „cool”.

Czasy, gdy gwiazdy i osoby wyznaczające trendy, mogły pokazać się publicznie w futrach naturalnych, dawno minęły. Dzisiaj takie osoby czeka ostracyzm i hejt w mediach społecznościowych. To samo dotyczy marek odzieżowych i domów mody – pod presją nie tyle organizacji pozarządowych, co zaniepokojonych klientów i klientek, sprzeciwiających się wykorzystywaniu futer, kolejne firmy w ostatnich latach rezygnowały z ich wykorzystywania. Futra porzucili już najwięksi – choćby Chanel, Gucci, Versace, Valentino czy Burberry – i nie zanosi się, by mieli do nich wrócić. Zrezygnował z nich nawet włoski dom mody Fendi, który na początku swej działalności, w latach 20. XX wieku, zajmował się właśnie szyciem ubrań z futer naturalnych. 

W czerwcu 2021 roku Izrael jako pierwsze państwo ogłosił zakaz produkcji naturalnych futer. Kolejne państwa zapewne pójdą niebawem tą samą drogą. Kolejne wydarzenia modowe, choćby londyński Fashion Week, odmawiają pokazywania ubrań wykonanych z futer naturalnych.

Czy to oznacza, że zainteresowanie futrami naturalnymi całkowicie zaniknęło? Nic podobnego. Futra chętnie kupują wciąż klienci między innymi z Rosji, USA czy Dalekiego Wschodu.

Twórcy inicjatywy Furmark mają nadzieję, że wprowadzenie certyfikatu i edukowanie klientów na temat restrykcyjnych wymogów, które muszą spełnić producenci ubiegający się o jego przyznanie, pomogą zmienić niekorzystny wizerunek futer. Na zlecenie IFF agencja Mitchla Marketing przeprowadziła w marcu i kwietniu 2021 roku badanie wśród 5 tysięcy mieszkańców USA, Wielkiej Brytanii, Włoch, Francji i Hiszpanii. Okazało się, że aż 70% respondentów nie ma nic przeciwko produkcji futer.

Z kolei 65% respondentów pozytywnie oceniło certyfikat Fumark. Natomiast zdaniem 56% osób stworzenie certyfikatu „pozytywnie” lub „bardzo pozytywnie” zmienił ich opinię na temat naturalnego futra.