Możliwość odbierania zamówień bez wysiadania z samochodu od zawsze była jednym z symboli barów szybkiej obsługi czyli fast-foodów. Takie rozwiązanie było wygodne i szybkie – podjeżdżałeś, zamawiałeś i w drogę. 

To już w większości nieaktualne. Pod barami popularnych sieci fast-foodowych stoi zazwyczaj sznur samochodów, a usługa, która miała być szybka i wygodna, staje się coraz częściej udręką. Co z tym zrobić? Sieć KFC uruchamia nową, nietypową usługę, która ma pomóc rozładować korki. Brzmi to trochę jak „Dzień pieszego pasażera” z filmu „Miś” Stanisława Barei. 

Co zamiast drive thru? Przyjedź i odbierz przy kasie

Sieć KFC wprowadza (na razie w USA) nową usługę o nazwie Quick Pick-Up. Na czym polega? Najpierw trzeba złożyć zamówienie przez aplikację albo stronę internetową, a następnie podjechać samochodem do wybranego lokalu KFC, zaparkować w wyznaczonej strefie, a potem wysiąść i pójść po odbiór zamówienia, które czekać będą w wyznaczonej strefie przy kasach.

Czytaj więcej

Gwiazdkowy szef kuchni gotuje w McDonalds. Menu wyprzedane

Właśnie ze względu na konieczność zaparkowania w wyznaczonym miejscu, wyjścia z samochodu i wejścia do lokalu, nowa oferta może wydać się nieatrakcyjna dla klientów, szczególnie w USA, przyzwyczajonych do tego, że jedzenie w fast foodach kupują siedząc za kierownicą samochodu. Firma podkreśla jednak, że nowa usługa znacząco skraca czas oczekiwania na realizację zamówienia – a przy okazji może pomóc rozładować korki do okienek.

Koniec kupowania bez wysiadania z samochodu? 

Klienci korzystający z usług typu „drive thru”, coraz częściej spotykają się z sytuacją, że kolejki samochodów stały się ostatnio wyraźnie dłuższe, a po odbiór zamówienia trzeba czekać, co sprawia, że określenie „fast food” traci sens.

Tak dzieje się w wielu krajach, także w Polsce. Firma zajmująca się badaniami rynku, SeeLevel HX, obliczyła, że amerykański kierowca na jedzenie w KFC musi czekać około 26 sekund dłużej niż przed pandemią. Oznacza to, że czas oczekiwania wydłużył się do około 6,5 minuty.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Mogłoby się wydawać, że to mało znacząca różnica, jednak kiedy pomnożymy te 6,5 minuty przez liczbę samochodów w kolejce, dodatkowe pół minuty urasta do sporego problemu dla sieci fast foodów.

Jak wielu rozmaitym problemom, również i temu winna jest pandemia. Z obawy przed złapaniem wirusa klienci barów szybkiej obsługi przesiedli się do swoich samochodów, aby odbierać posiłki przy zachowaniu jak największego dystansu z obsługą. I nic dziwnego. W samych Stanach w grudniu 2020 roku usługa drive thru stanowiła prawie 45 procent wszystkich zamówień w branży gastronomicznej.

Pandemia zmusiła również inne sieci fast foodów do zmodyfkowania ich usług dla zmotoryzowanych klientów. Przykładem jest McDonald’s, który – także w Stanach – nawiązał współpracę z IBM, aby wspomóc cały system rozwiązaniami opartymi o sztuczną inteligencję.