Używane produkty luksusowe – to sformułowanie jeszcze do niedawna brzmiało jak oksymoron. Luksus musiał być nowy, bo tylko w takiej formie gwarantował klientom odpowiedni prestiż i podkreślał ich pozycję społeczną.

Jednak zmiana generacyjna wśród klientów i klientek, a także rosnące przekonanie, że kupowane przez nas produkty powinny służyć lata, a nie miesiące – to wszystko sprawiło, że dzisiaj rynek używanych produktów luksusowych rośnie znacznie szybciej niż rynek nowych produktów luksusowych.

Luksus second-hand: używane nie znaczy gorsze

W dorocznym raporcie "2021 Luxury Goods Worldwide Market Study” eksperci z firmy analitycznej Bain & Company obliczyli, że wartość globalnego rynku używanych produktów luksusowych wyniosła w 2021 roku ponad 33 miliardy euro, czyli ponad 150 miliardów złotych. W porównaniu z 2017 rokiem to aż o 65 procent więcej.

Wpisuje się to w bardziej ogólny trend. Marki luksusowe to jedni z niewielu graczy na arenie światowej gospodarki, którzy po pandemicznym tąpnięciu regenerują się w najszybszym tempie. Co ciekawe, dla porównania wartość rynku nowych produktów luksusowych – informuje Bain & Company – na przestrzeni ostatnich pięciu lat wzrosła zaledwie o 12 procent.

Czytaj więcej

Przepaść: Francja potęgą rynku luksusowego. Deklasuje rywali

Wydaje się więc, że uwaga znakomitej większości konsumentów zwraca się ku second handom. W odpowiedzi powstają nowe platformy i aplikacje na smartfony, gdzie za jednym kliknięciem można kupić rzecz, której nie ma już w żadnym firmowym sklepie stacjonarnym ani internetowym.

Zdaniem analityków tak spektakularny wzrost wartości rynku wtórnego dla produktów luksusowych nie był jedynie podyktowany modą na ubrania i dodatki vintage, która nakręciła popyt. W obiegu znajduje się coraz więcej ubrań, biżuterii i obuwia. Ludzie szukają więc sposobów, aby je odsprzedać, czasem nawet ze sporym zyskiem.

To wszystko trafiło na podatny grunt. Stopniowo pozbywamy się przekonania, że po kupieniu jakiegoś produktu z pierwszej ręki traci on swoją wartość. Wiemy natomiast, że markowa torebka, marynarka czy pierścionek może krążyć w drugim obiegu latami – i tej wartości nie tracić.

Z tego powodu jesteśmy świadkami ciekawego zjawiska, kiedy powodowani nostalgią za czasami, w których jeszcze nie było ich na świecie, dzisiejsi dwudziestoparolatkowie sięgają po vintage'owe torebki Fendi, Chanel czy Louis Vuitton albo ubrania Gucci. Zauważają to analitycy platformy zakupowej RealReal w swoim raporcie opublikowanym na początku stycznia 2022 roku.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Autorzy raportu zwracają zresztą uwagę na to, że ku używanym ubraniom i akcesoriom najsłynniejszych domów mody skłaniają się przedstawiciele wszystkich pokoleń. Różnice dotyczą jedynie konkretnych marek. Dużym zainteresowaniem cieszą się także luksusowe akcesoria bez żadnej metki – zwłaszcza biżuteria.

Produkty luksusowe jako inwestycja

Co ciekawe, zmienia się nie tylko myślenie o produktach luksusowych, ale też podejście do tego segmentu rynku. W produktach luksusowych widzimy już nie tylko symbol statusu, ale także – rodzaj inwestycji, która może w przyszłości przynieść zysk. Kupno drogiego zegarka czy torebki znanej marki może oznaczać, że za parę lat ten produkt będzie można korzystnie sprzedać. 

O takiej zmianie wspomina raport szwedzkiej firmy Klarna zajmującej się płatnościami odroczonymi. Z badań Klarny, cytowanych w badaniu „The State of Smooth: Unpacking Luxury in 2022” wynika, że 18 procent badanych traktuje zakup produktu luksusowego jak inwestycję, która może być zyskowna. W grupie najmłodszej, a więc wśród przedstawicieli Generacji Z, ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 23 procent.