Oczywiście dotychczas mieliśmy okazję obserwować wiele dość paskudnych afer z udziałem gwiazd wielkiego ekranu. Dawno jednak na świeczniku nie znalazła się tak wyrazista i kultowa postać jak Johnny Depp.

Zmierzch Hollywood. Afera z Johnnym Deppem kładzie cień na branżę

Ledwo zdążyliśmy ochłonąć po szokującym incydencie w trakcie ostatniej gali rozdania Oscarów z Willem Smithem w roli głównej, a media częstują nas kolejną przykrą historią. Na oczach miliardów widzów na całym świecie rozgrywa się właśnie sądowa batalia między Johnnym Deppem a jego byłą żoną, aktorką Amber Heard.

Obydwoje wylądowali w sądzie z inicjatywy Deppa, który oskarżył Heard o zniesławienie (aktorka oskarżyła go o gwałt). Powiedzieć, że wzajemne zarzuty, które padają na sali sądowej, budzą niesmak i zdumienie, to jakby nic nie powiedzieć.

Większość publiki wyraźnie stoi po stronie Johnny'ego Deppa, o czym świadczy chociażby stosunek liczby odsłon filmików na TikToku z hasztagami #justiceforjohnnydepp (ang. „sprawiedliwość dla Johnny’ego Deppa”) do analogicznych, dotyczących Amber Heard (#justiceforamberheard).

Pierwszy hasztag ma ponad 6,5 miliarda wyświetleń, drugi zaś – niecałe 25 milionów. Z kolei filmiki z hasztagiem #amberheardisaliar („Amber Heard jest kłamczuchą”) zebrały okrągły miliard odsłon.

Czytaj więcej

„Wygaszanie” Willa Smitha: jest na szczycie, ale jego kariera właśnie się sypie

Niemniej równie znamienne jest to, jak na konflikt na linii Depp-Heard zareagowała branża filmowa. Kiedy tylko Heard oskarżyła Deppa, że stosował wobec niej przemoc i sąd przyznał jej odszkodowanie, koncern Disney usunął aktora z obsady szóstej części „Piratów z Karaibów”. Żadna wytwórnia nie chce też podpisać z nim nowego kontraktu.

Historia budzących coraz większe zażenowanie wzajemnych oskarżeń byłych małżonków trwa od 2016 roku. Efekt? Johnny Depp, ukochana gwiazda milionów ludzi na całym świecie oraz ikona nonszalanckiej elegancji i męskości w oczach wielu fanów bezpowrotnie straciła swój dawny urok. Jego kariera legła w gruzach.

Najpierw Smith vs. Rock, teraz Depp vs. Heard

Rozczarowanie i smutek wielu fanów kina budzi też przykład Willa Smitha. W marcu 2022 roku aktor dostał Oscara za znakomitą rolę Richarda, ojca tenisistek Sereny i Venus Williams w bardzo dobrze przyjętym przez krytyków filmie pt. „King Richard. Zwycięska rodzina”.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Przez wiele lat, zwłaszcza od czasów „Facetów w czerni”, sympatyczny Smith cieszył się ogromną sympatią fanów. W trakcie jednego wieczoru aktor zdobył pierwszego w życiu Oscara i zarazem przekreślił swoją karierę, policzkując i obrzucając inwektywami komika Chrisa Rocka. Ten ostatni w niewybredny sposób zażartował z jego żony, Jady Pinkett Smith.

W rezultacie Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej zakazała Smithowi wstępu na gale rozdania Oscarów przez najbliższe 10 lat. Cała sprawa odbiła się też na karierze aktora. Platforma Netflix i koncern Sony zawiesiły prace nad swoimi produkcjami, w których miał brać udział Will Smith.

Rezultaty obydwu historii odczuwają nie tylko ich główni bohaterowie, ale – może zwłaszcza – ich fani. Funkcjonujące od wielu lat, pozytywne wizerunki obydwu gwiazdorów, legły w gruzach.

Podobnie jest z obrazem całego Hollywood – z pewnością przestało już być ono „fabryką snów”. Być może jednak w całej tej krytyce niektórzy zapomnieli o tym, że również hollywoodzcy aktorzy i aktorki – jak każdy z nas – są tylko ludźmi.