Lot samolotem w ciasnej i tłocznej klasie ekonomicznej to dla wielu osób udręka. Chętnie bym zapłaciły nieco więcej, by zyskać komfort podróży. Więcej – czyli ile? Linie lotnicze postanowiły sprawdzić, na ile zmiana ich polityki dotyczącej klasy biznes wpłynie na większe zainteresowanie tą ofertą – i wyższe wpływy.

Klasa biznes coraz bardziej dostępna

Nie wszystkim pasażerom lotniczej klasy biznes zależy na darmowym kieliszku szampana, możliwości rozłożenia siedzenia do pozycji leżącej czy dostępie do osobnej poczekalni na lotnisku. Nie wszyscy też wybierają się w podróż z dużym bagażem i – co za tym idzie – nie potrzebują na niego dodatkowej przestrzeni. Z powodu pandemii spadł też popyt na loty biznesowe, co zmusiło przewoźników do zmodyfikowania swojej oferty.

Czytaj więcej

Pasażer samolotu z Warszawy do Nowego Jorku „emituje” ok. 320 kilogramów CO2.
Nowa usługa British Airways: pasażerowie zapłacą więcej za ekopaliwo do samolotu

Z myślą o osobach, które nie chcą wykładać dużych kwot na komfortowy lot, coraz to nowe linie lotnicze tworzą kategorie w ramach klasy biznesowej, dopasowując ofertę do konkretnych potrzeb swoich klientów.

Nie brakuje przy tym pasażerów, którzy chcieliby wybrać jedno lub kilka z udogodnień, które w pakiecie zawiera klasyczna biznesklasa. Szukając biletu, chcą zapłacić dokładnie za taką ofertę, na jakiej im zależy. Z tego powodu niektóre linie lotnicze w ramach klasy biznesowej oferują aż cztery kategorie biletów – z przypisanymi do nich udogodnieniami. W rezultacie różnica między ceną za najtańszą opcję w klasie biznesowej a ceną za miejsce w klasie ekonomicznej jest stosunkowo niewielka.

Na większej elastyczności ze strony linii lotniczych korzystają nie tylko pasażerowie. Również sami przewoźnicy mają szansę zyskać większą kontrolę nad dystrybucją miejsc w swoich samolotach. Co więcej, jeżeli ktoś wypróbuje jedną z tańszych opcji, może go to zachęcić do wyboru w przyszłości tego, a nie innego przewoźnika. Dla tego ostatniego oznacza to pewniejszy zwrot z inwestycji.

Tania klasa biznes: jak to wygląda w praktyce?

Urozmaicone oferty w ramach klasy biznesowej wprowadziło już niemało linii lotniczych na całym świecie. Oczywiście niższa cena za bilet wiąże się z niedostępnością pewnych usług, wciąż jednak pasażerowie mogą cieszyć się znacznie wyższym komfortem lotu niż w klasie ekonomicznej. Z czego dokładnie klient rezygnuje, decydując się na tańszy bilet? Oczywiście oferty różnią się w zależności od przewodnika.

W przypadku Emirates, kupując jeden z tańszych biletów, pasażer traci na przykład możliwość wyboru miejsca aż do momentu uruchomienia odprawy, nie może skorzystać z usługi szofera, nie ma dostępu do poczekalni dla klasy biznesowej (z wyjątkiem osób ze statusem często latającego pasażera), za taki lot otrzymuje też mniej punktów.

Z kolei pasażerowie Qatar Airways mają do wyboru cztery opcje: od klasycznej, ze wszystkimi udogodnieniami klasy biznesowej, do najtańszej, bez możliwości wyboru miejsca i bez dostępu do lotniskowej poczekalni dla biznesklasy.

W ramach tańszego biletu „light” u fińskiego przewoźnika Finnair pasażerowie między innymi rezygnują z bagażu rejestrowanego, nie mogą też zwrócić biletu. Z kolei system „dodawania” konkretnych usług do podstawowej oferty działa w Lufthansie.

Można się spodziewać, że latanie tak zwana podzieloną klasą biznesową będzie coraz popularniejsze, a główną przyczyną jest (post)pandemiczna rzeczywistość. Wielu podróżujących jest gotowych dopłacić za bardziej przestrzenne miejsca i większą separację od współpasażerów, niż w przypadku tłocznej klasy ekonomicznej.