Przedstawiciele Rijksmuseum przyznają, że w przyszłości prawdopodobnie nie będą w stanie zorganizować wydarzenia na podobną skalę. Powód? Ogromna rywalizacja wśród czołowych muzeów z całego świata o dzieła sztuki. Stawką jest zainteresowanie (i pieniądze) zwiedzających i turystów.

Muzea walczą o słynne dzieła sztuki

Rijksmuseum planuje otworzyć wystawę Johannesa Vermeera 10 lutego 2023 roku. To będzie prawdopodobnie największa taka wystawa w historii słynnego muzeum w Amsterdamie. Zwiedzający będą mogli obejrzeć wszystkie obrazy malarza, które są w stanie przetrwać transport. Później wiele z tych dzieł wróci do macierzystych galerii.

Czytaj więcej

Najdroższy obraz świata to jednak nie dzieło Leonarda da Vinci? Jest decyzja

W jednym miejscu będzie można zobaczyć wszystkie najważniejsze dzieła Vermeera. Wśród nich między innymi „Dziewczynę z perłą”, na co dzień znajdującą się w Mauritshuis w Hadze, czy „Ważącą perły”, która do Amsterdamu przyjedzie z The National Gallery of Art w Waszyngtonie.

Do Rijksmuseum w Amsterdamie trafi ponadto wiele dzieł, które po raz pierwszy zostaną wystawione na widok publiczny. Należy do nich chociażby świeżo odrestaurowaną „Dziewczynę czytającą list”, w której odsłonięto duży, zamalowany dotychczas fragment, ukazujący wiszący na ścianie obraz kupidyna.

Zdaniem Taco Dibbitsa, dyrektora Rijksmuseum, tego typu ogromne, przekrojowe wystawy, będą coraz rzadsze. Powód? Dzieł wybitnych jest niewiele, a muzeów czy galerii coraz więcej. Każda z tych placówek chce walczyć o uwagę i zyski z biletów na wystawy, więc wypożyczenia słynnych obrazów zdarzają się coraz rzadziej.

W rozmowie z Danielem Boffeyem, dziennikarzem „Guardiana”, dyrektor Rijksmuseum zwrócił uwagę również na to, że stare dzieła sztuki bardzo nie lubią podróży. „Presja na organizowanie wystaw w muzeach jest coraz większa. Na świecie powstaje coraz więcej muzeów, zaś prace z XVII wieku są niezwykle delikatne” – powiedział Dibbits.

Koniec wielkich wystaw w muzeach?

Tego rodzaju wystawy, koncentrujące się wokół jednego lub co najwyżej kilku obrazów jednego mistrza, są obecnie najpopularniejsze. Oprócz niewielkiej liczby dzieł słynnych malarzy jak Rembrandt van Rijn, Pablo Picasso czy Leonardo da Vinci, na takich wystawach prezentuje się obrazy innych wybitnych artystów, którzy tworzyli w tych samych czasach.

I choć zazwyczaj są to najznakomitsi artyści danej epoki, często nie są to tak znane nazwiska – a w każdym razie większość zwiedzających raczej ich nie kojarzy. Tym, co faktycznie przyciąga, jest nazwisko jednego mistrza, którym sygnuje się całą wystawę.

Przykładów takich wydarzeń nie brakuje również w Polsce. Na Zamku Królewskim w Warszawie można teraz obejrzeć wystawę 40 dzieł, sygnowaną nazwiskiem Caravaggia. Na wystawie można jednak podziwiać tylko jeden obraz tego wybitnego artysty.

Dibbits w rozmowie z „Guardianem” podkreśla, że rozproszenie dzieł sztuki stanowi problem również dla badaczy sztuki. „Podróżowanie od muzeum do muzeum, aby przyjrzeć obrazom, jest dla naukowców niezwykle trudnym zadaniem. Mózg może płatać wiele figli, przez co bardzo trudne jest odpowiednie porównanie obrazów”.

Wygodnym dla wszystkich rozwiązaniem są muzea, które koncentrują się na twórczości jednego artysty. Jednym z takich przykładów jest Munchmuseet – muzeum Edwarda Muncha w Oslo. Na takie inwestycje potrzeba jednak ogromnych funduszy. Władze Oslo wydały na budowę tej instytucji 2,7 miliarda koron norweskich, czyli ponad 1,2 miliarda złotych.