Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego przewodnik kulinarny Gault & Millau wraca do Polski?
- Na czym polegają główne różnice między przewodnikiem Gault & Millau a przewodnikiem Michelin?
- Czy istnieje miejsce na klasyczne przewodniki kulinarne w dobie recenzji online?
- Jakie kryteria musi spełniać osoba, aby zostać inspektorem Gault & Millau w Polsce?
- Jaki jest wpływ przewodników kulinarnych na turystykę i gospodarkę lokalną?
- Jakie zmiany zaszły w polskiej gastronomii przed i po pandemii?
Przewodnik Gault & Millau był obecny w Polsce, po czym zniknął. Dlaczego pojawił się ponownie?
Jacek Krawczyk: W branży gastronomicznej pracuję blisko trzydzieści lat, w branży kulinarnej prawie dwadzieścia. Wprowadziłem do Polski markę Bocuse d’Or, to najważniejszy konkurs kulinarny na świecie stworzony z myślą o profesjonalistach. Koledzy z branży – szefowie kuchni i restauratorzy – jakiś czas temu zaczęli mnie zachęcać do tego, by ponownie ściągnąć do Polski przewodnik Gault & Millau. Na początku mocno się zastanawiałem nad tym pomysłem, ale po wielu rozmowach uznałem, że warto o tym pomyśleć. Na targach przypadkiem poznałem prezesa Gault & Millau. Później spotkaliśmy się ponownie w Paryżu – on przedstawił mi pomysł na rozwój marki w kolejnych latach, a ja – koncepcję powrotu przewodnika do Polski. Mój pomysł przypadł Francuzom do gustu. Chcemy stworzyć przeciwwagę do przewodnika Michelin, który ma trochę inny styl działania niż Gault & Millau. Mamy inne wartości i odmienny sposób oceniania, jesteśmy w tym bardziej dokładni. W niektórych krajach „żółty przewodnik” ma wyższą pozycję niż przewodnik Michelina, właśnie dlatego, że jest dokładniejszy.
Na czym polegają główne różnice?
JK: Przede wszystkim – Gault & Millau wychodzi poza duże miasta. To daje nadzieję restauratorom i szefom kuchni z małych miejscowości, że zostaną ocenieni według międzynarodowych standardów, a także – że, choć nie są z Warszawy czy Krakowa, też mogą trafić do przewodnika. Dostaję sygnały od szefa naszych inspektorów, że pojawiają się w ocenach naszych inspektorów restauracje godne zainteresowania w naprawdę małych miejscowościach. Pracują tam szefowie kuchni, którzy postanowili związać się z mniejszymi aglomeracjami, a teraz, dzięki nam, mogą zostać zweryfikowani w oparciu o międzynarodowe standardy i mają szansę trafić do przewodnika Gault & Millau, a pamiętajmy, że jest to jedna z dwóch najważniejszych publikacji tego typu na świecie. Zapewniam więc, że nasze żółte naklejki na pewno pojawią się nie tylko na drzwiach restauracji fine diningowych. Nawet karczma, jeśli ma dobre jedzenie, porządny serwis i dobrą kartę win, ma szansę znaleźć się w polskim Gault & Millau.
Czytaj więcej
Przekształcenie założenia pałacowo-parkowego w oddalonych o niecałe 50 kilometrów od Wrocławia Mo...
Rzeczywistość trochę się pozmieniała. Popularność zyskały recenzje w Google'u, a także Tripadvisor, ważne źródło informacji dla ludzi, którzy podróżują. Jest nadal miejsce na klasyczne przewodniki po restauracjach?
JK: Przewodniki tej klasy, niezależnie od koloru okładki, dają gwarancję niezależności ocen. Pamiętajmy, że Google zbiera subiektywne oceny gości, którzy niekiedy reagują nerwowo i zdarza im się wylewać frustracje. Niekiedy mamy też do czynienia z nieuczciwą grą konkurencji, próbującej podkopać pozycję rywali. Zdarza mi się korzystać z opinii w Google'u, gdy jestem za granicą, ale nie są one dla mnie wyznacznikiem standardów bezstronności. Inspektorzy oceniają restauracje uczciwie i rzetelnie.