Szukaj

Nowy wzorzec męskości: chłopaki znowu płaczą

Kilka dekad temu mężczyzna kojarzył się z kowbojem na koniu w reklamach papierosów. Dzisiaj każdy element tego komunikatu się przeterminował: palenie przestało być akceptowalne społecznie, a posępny i zimny twardziel w siodle wydaje się anachroniczny.

Musiało minąć 50 lat, żeby ruchy społeczne znów stały się tak żywe i silne, by dyktować kierunki rozwoju popkultury. Ona wpływa na takie dziedziny, jak moda, która z kolei definiuje to, kim jest „nowy mężczyzna”. 

To pojęcie w przeszłości pojawiało się wielokrotnie. Był „nowy człowiek” Nietzschego odrzucający moralność, był „nowy człowiek radziecki”, a także „nowy mężczyzna” w latach 80., w jego zdefiniowaniu pomógł główny bohater filmu „Tootsie” grany przez Dustina Hoffmana.

Tamten „nowy mężczyzna” z lat 80. zmieniał pieluchy i zajmował się domem. Był inny niż jego pokolenie jego ojca. Ważny był sprzeciw wobec figury ojcowskiej, czego ucieleśnieniem stał się Morrissey z brytyjskiego zespołu The Smiths. 

Na początku XXI wieku „nowy mężczyzna” powrócił, tym razem był skupiony na modzie, dobrym wyglądzie, dbał o fryzurę i cerę. Idealnym przykładem był David Beckham.

To przykład mężczyzny metroseksualnego, jego ewolucją byli „hipsterzy”. Ta grupa też interesowała się modą, choć może należałoby powiedzieć, że to świat mody interesował się hipsterami.

Moda, której bliskie było pojęcie płynności płciowej, zaczęła definiować mężczyznę w drugiej dekadzie XXI wieku. Nie tylko ona. Za ponownymi narodzinami zjawiska „nowego mężczyzny” stoją też ruch #metoo i media społecznościowe. 

Krótka historia mody

Możemy dzisiaj mówić o końcu sztywnego podziału w modzie na to, co kobiece i na to, co męskie. Wystarczy wspomnieć o łączonych projektach Alessandra Michelego, dyrektora artystycznego Gucci, Jonathana Andersona, Demny Gvasalii z Balenciagi, Kima Jonesa z Diora czy Thoma Browne’a.

Tyle, że „płynna płciowo” moda, po angielsku zwana „gender fluid fashion” to nic aż tak bardzo nowego.  

Pod ubiegłorocznej Gali MET w Nowym Jorku, od lat będącej okazją do prezentowania najbardziej śmiałych kreacji przez gwiazdy, Harry Styles, jeden z prowadzących, pojawił się z perłowym kolczykiem.

Wyświetl ten post na Instagramie.

*LA brothers *

Post udostępniony przez Alessandro Michele (@alessandro_michele)

Kontrowersyjna ozdoba wywolała dyskusję. Mężczyzna i perły? Głos zabrało wielu ekspertów od mody męskiej, przypominając, że taka biżuteria popularna była wieki temu w Indiach, Chinach, Grecji czy Wielkiej Brytanii.

Mężczyzna z perłą

Od XVI wieku mężczyźni chętnie przywdziewali perły. Portrety ulubieńca królowej Elżbiety I – Sir Waltera Raleigha, żeglarza i pisarza, ukazują go najczęściej z perłowym kolczykiem w uchu. Uczeni długo debatowali nad tym, czy taki kolczyk nosił również Szekspir – można go dostrzec na niektórych potretach, jednak pewności w tej sprawie brak. Wiadomo jednak, że perłom poświęcił wiele wersów w swoich dramatach.

Stylizację dla Harry’ego Stylesa na galę MET przygotowywał Alessandro Michele, dyrektor artystyczny Gucci. Biorąc pod uwagę jego zainteresowanie renesansem i barokiem, trudno nie dopatrzyć się w tym przypadku odniesień historycznych. 

Michele czerpie też chętnie inspiracje z przełomu lat 60. i 70. Stylizacje gwiazd tamtej epoki wyglądały, jak żywcem wyciągnięte z kufrów XIX-wiecznych dandysów.

Wyświetl ten post na Instagramie.

#TBT 1974 📷Grahm Wiltshire

Post udostępniony przez Keith Richards (@officialkeef)

Dodajmy do tego długie włosy, oznakę buntu, ale też zwrot ku męskiej modzie z poprzedniego stulecia. Keith Richards, gitarzysta The Rolling Stones, opowiadał kiedyś, że wiele jego ubrań, które nosił na przełomie lat 60. i 70. pochodziło z szafy jego partnerki, Anity Pallenberg. Kobiece ubrania na mężczyźnie? Jak najbardziej.

W pojęciu mody płynnej płciowo nie chodzi o feminizowanie mężczyzn, ale o to, by pozbyć się etykiet. Jeśli ubrania są piękne, nie ma znaczenia, kto je nosi.

Dlaczego to nas wciąż dziwi? „Nie rozpatrywałbym trendów modowych w kontekście tego, czy jesteśmy na nie gotowi czy nie” – mówi Marcin Świderek, szef działu mody polskiej edycji magazynu „Elle”. „98% polskich facetów nie jest gotowa na wszelkie nowe rozwiązania. Skupiałbym się jednak na odważnych trendsetterach. Jest ich niewielu, ale dają wzór do naśladowania innym, a co za tym idzie, oswajają ludzi z nowym trendem”

Różowe koszule, włosy spięte w kok

„Podejście do własnej płciowości rzeczywiście zmienia się i staje się płynne” – tłumaczy Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka z Ośrodka Inner Garden w Warszawie.

„Dawniej rygorystycznie rozróżnialiśmy, co jest kobiece, a co męskie. Dotyczyło to zarówno kwestii ról płciowych, jak i atrybutów związanych z rodzajem” – dodaje Katarzyna Kucewicz. „Z pewnym zdziwieniem obserwujemy, że młodsze osoby całkowicie inaczej pojmują kwestie płciowości. Nie rezerwują atrybutów wyłącznie dla jednej płci, tylko się nimi wymieniają. I co lepsze, w żaden sposób nie urąga to ich poczuciu pewności siebie, czy męskości”. 

Przestały dziwić różowe koszule i długie włosy spięte w kok. Zarzucających tej fryzurze kobiece konotacje, muszę rozczarować – to klasyczne uczesanie japońskich samurajów i zapaśników sumo.

Harry Styles sesja
Harry Styles podczas sesji zdjęciowej do nowej płyty. Fot: PHAM/Sony Music

Ciągle jednak pojawia się problem z akceptacją. To, że Harry Styles ze swoim stylistą, Harrym Lambertem, udzielają się w mediach społecznościowych, nie sprawi że problem zniknie. Sama wielokrotnie się o tym prekonałam. 

Męskość i zmiany jej postrzegania – tu leży problem. Oczywiście, mężczyźni rządzą światem, kobiety wciąż walczą o równouprawnienie. Wciąż uczymy się tego, co nam się należy i co powinnyśmy.

Mężczyzn z kolei od dziecka uczy się klasycznie postrzeganego wzorca męskości. Chłopaki nie płaczą! Z czego bowiem bierze się potem agresja? W hispanojęzycznych krajach ma to swoją nazwę – machismo, który oznacza pochwałę testosteronu.

Problem istnieje nie tylko w Hiszpanii czy Ameryce Łacińskiej. Skoro prezydent Stanów Zjednoczonych jest mizoginem i traktuje kobiety z, delikatnie mówiąc, pobłażaniem, a w Polsce wielkim problemem jest zatwierdzenie karty antyprzemocowej, to w jakiej kulturze wciąż żyjemy?

Na szczęście ruch #metoo odbił się głębokim echem, co zwróciło uwagę na problem przemocy. Nie chodzi już tylko o równość płci, zaczyna się dyskusja o odpowiedniej edukacji i praca nad zjawiskiem toksycznej męskości.

Na temat redefinicji męskości piszą m,in. „The Guardian” czy American Psychological Association. „The New York Times” zadaje pytanie, co znaczy dziś bycie męskim? Feministki dużo zrobiły (i wciąż robią) dla kobiet, ale mężczyźni muszą radzić sobie sami.

„Dzisiaj młode osoby są coraz bardziej otwarte na różnorodność i coraz mniej trzymają się reguł dzielących świat według różnych kategorii, płci, orientacji, rasy” – komentuje Katarzyna Kucewicz.

„To równościowe podejście zauważa się zwłaszcza u młodzieży, która w dużym procencie prezentuje dziś postawę otwartości i akceptacji wobec wszelkiej odmienności, a przy tym surowo ocenia przejawy dyskryminacji mniejszości”.

„Takie postawy skutkują tym, że młodzi ludzie chętniej wyrażają siebie bez ograniczeń i bez reguły co wolno chłopcu, co wolno dziewczynie. Widać tę zmianę zwłaszcza u chłopców. Męskość  w sposobie bycia dziewczynek dość szybko stała się akceptowalna, ale u chłopców przez całe dekady przejawy dziewczęcości były ostro piętnowane. Dzisiaj ta optyka się zmienia. W wielu kręgach tych podziałów w ogóle nie wypada stosować, być po prostu sobą, a nie męską kobietą, czy kobiecym mężczyzną. I słusznie, bo to przecież bardzo ograniczające określenia” – mówi psycholożka Katarzyna Kucewicz.

Nowy mężyczyzna XXI wieku

Konsumenci domagają się, żeby marki opowiadały się za czymś, miały poglądy i reprezentowały jakiś zestaw wartości. W odpowiedzi na te oczekiwania, coraz więcej marek reaguje w taki sposób.

Zmienia się pogląd na to, co oznacza męskość. Kończy się czas mizoginów, mężczyźni zaczynają rozumieć i akceptować swoją słabośc, uczą się radzić sobie z nią.

„Nowe pokolenie konsumentów, znacznie bardziej odważne i świadome mody, w końcu stało się też siłą nabywczą dóbr luksusowych”, mówi Marcin Świderek. „Gdy domy mody zorientowały się, że to właśnie oni wydają na ich produkty coraz więcej pieniędzy, zaczęły tworzyć pod nich kolekcje: odważniejsze, mocniejsze, uniseksowe, efektowne. Dokładnie takie, jakie jest samo to pokolenie. Stylowi dwudziestoparolatkowie nie wstydzą się nosić wyglądających damsko torebek. W ich mentalności nie ma poczucia, że tak nie wypada. Podoba im się i tyle! W męskiej ofercie praktycznie każdej luksusowej marki znajdziemy małe torebki do złudzenia przypominające te z damskich kolekcji”. 

Idea „nowego mężczyzny” w modzie szybko została podchwycona, szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat. Pojawiły się nowe męskie ikony, a wraz z nimi nowa forma męskości.

Ze stereotypami walczy wspominany dyrektor kreatywny Gucci, Alessandro Michele. Sukces tej marki oznacza, że mężczyźni chętnie eksperymentują. O tym świadczą też wzrosty sprzedaży takich marek jak Balenciaga, Tom Ford czy Chanel.

Jeszcze niedawno delikatność u mężczyzn uznawano za oznakę słabości, dziś ta cecha staje się pożądana. Jeszcze nie powszechnie, ale sytuacja się zmienia. To, jak potoczy się historia „nowego mężczyzny”, zależy od generacji Z, czyli od dwudziestolatków. Oni na pewno zdefiniują na nowo takie pojęcia, jak „męski” czy „kobiecy”. Jak? Przekonamy się niebawem.

Zamknij
Zamknij