Szukaj

Torebki Hermes to lepsza inwestycja niż dzieła sztuki

Raport firmy Knight Frank rzuca nowe światło na to, jakie są najbardziej pożądane symbole luksusu.

Knight Frank, firma doradcza zajmująca się nieruchomościami, jak co roku zaprezentowała „The Wealth Report”, swoją sztandarową publikację dotyczącą rynku dóbr luksusowych. Możemy dowiedzieć się z niej między innymi tego, jaki zysk w perspektywie roku i 10 lat przyniosłyby inwestycje w rozmaite dobra.

Zysk z torebek Hermes, whisky to inwestycja na lata 

Największe zaskoczenie? Jeśli mówimy o zysku krótkoterminowym, w 2019 roku najbardziej opłacało się inwestować w modę. Z długiej listy dóbr inwestycyjnych, obejmującej m.in. zegarki, drogie wina, antyki czy monety, najbardziej zyskowne okazały się torebki francuskiego domu mody Hermes (od kilku miesięcy obecnego również w Polsce).

Wartość torebek tej firmy w ubiegłym roku wzrosła o 13%. Na kolejnych miejscach znalazły się znaczki pocztowe (6%), dzieła sztuki (5%) oraz whisky (5%).

W dłuższej perspektywie (10 lat) najlepiej inwestować w whisky. Według raportu Knight Frank inwestycja w drogi, rzadki alkohol może przynieść nawet nawet 564% zysku.

Potwierdza to również wskaźnik dotyczący wina, które w perspektywie jednego roku nie gwarantuje oszałamiających zysków (1%), ale 120% wzrostu na przestrzeni ostatnich 10 lat robi duże wrażenie.

Torebki z wynikiem 108% zysku wydają się niezłym źródłem zysku w skali roku, ale ten wynik to głównie zasługa zmian, które nastąpiły na rynku w ostatnich kilku latach. W dłuższej perspektywie modowe akcesoria przegrywają między innymi z monetami (175%) czy dziełami sztuki (141%).

Rynek wtórny luksusowych torebek

Paradoksalnie ten zaskakujący wynik to zła wiadomość dla Hermesa. Luksusowe i dość konserwatywne marki nie znalazły dotąd dobrego sposobu na to, jak radzić sobie z rynkiem wtórnym, rozwijającym się w błyskawicznym tempie i oferującym w internecie torebki, ubrania czy zegarki, których kupno tradycyjnymi metodami wymaga często wielu miesięcy oczekiwania na liście chętnych.  

O tym, że resellerzy coraz śmielej poczynają sobie na rynku, może świadczyć choćby powołany do życia miesiąc temu fundusz inwestycyjny. Platformy Rally i Prive Porter pozwalają dzięki niemu kupować udziały w ściśle limitowanych torebkach Hermes.

Jedną z nich, rzadką wersję klasycznego modelu Birkin wykonaną ze skóry krokodyla różańcowego, wyceniono na 2000 akcji po 26,25 dolara, co daje wynik 52 tysięcy dolarów. To i tak niewiele w porównaniu do najdroższych modeli. Ich ceny wielokrotnie przekraczają kwoty, których żąda za nie francuski dom mody.

Wyceny limitowanych, kolekcjonerskich modeli, takich jak Himalaya, który w 2018 roku sprzedano na aukcji w Christie’s za rekordowe 380 tys. dolarów, miały wpływ na wysoką pozycję produktów Hermesa w zestawieniu przygotowanym przez firmę Knight Frank. Francuzi nie mają się jednak z czego cieszyć.

Dotąd takie firmy jak Hermes starały się ściśle kontrolować kanały dystrybucji oraz liczbę produktów wprowadzanych na rynek i, co za tym idzie, dostępnych w butikach. Celem takiego działania było kontrolowanie cen produktów.

Rozwój rynku wtórnego, a także pojawienie się funduszy inwestujących między innymi w torebki Hermes pokazuje, że domy mody zaczynają tracić kontrolę nad rynkiem, na którym dotąd rządziły niepodzielnie.

Zamknij
Zamknij