Diamenty zwykle kojarzą się z charakterystycznym szlifem fasetowym, który wydobywa ich naturalny blask. Tymczasem eksperci marki De Beers opracowali szlif, którego praktycznie nie stosuje się w przypadku tych cennych kamieni. Brytyjska firma zaprezentowała kolekcję biżuterii z gładkimi, okrągłymi diamentami o szlifie kaboszonowym.
De Beers: Kolekcja diamentów o szlifie kaboszonowym
Kaboszon to jeden z najstarszych rodzajów szlifu kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Znano go już w starożytności, był szczególnie popularny w okresie średniowiecza i renesansu.
Technika szlifu kaboszonowego polega na odpowiednim przycięciu kamienia, a następnie dokładnym wyszlifowaniu i wypolerowaniu go na gładko, bez fasetowania. W rezultacie jubiler otrzymuje kolisty, eliptyczny lub owalny gładki klejnot.
W porównaniu ze szlifami fasetowanymi kamień w formie kaboszonu daje subtelniejszy blask i pozwala dokładnie przyjrzeć się jego wnętrzu – zwłaszcza jeżeli posiada interesujące inkluzje. Szlif kaboszonowy powszechnie stosuje się w obróbce wielu różnych kamieni szlachetnych i półszlachetnych, zwłaszcza labradorytów, kocich oczu, opali, rubinów czy szafirów, które dzięki takiej obróbce w pełni odsłaniają swój kolor i blask.
Jednym z nielicznych wyjątków są diamenty. Właściwie nigdy nie szlifowano ich na gładko, bo utrudniała to twardość kamieni – najwyższa w dziesięciostopniowej skali Mohsa. Brytyjski potentat na rynku diamentów i jubilerstwa, koncern De Beers, dokonał przełomu w technologii obróbki diamentów, wypuszczając do sprzedaży pionierską linię biżuterii z diamentami – właśnie w formie kaboszonów.
Linia o nazwie „Undulation” składa się z sześciu elementów biżuterii z diamentami o klasycznych szlifach, którym towarzyszą gładkie diamenty o szlifie kaboszonowym, wyglądające jak krystalicznie czyste krople wody. Jak informuje marka, to pierwsza w branży luksusowej biżuterii seria diamentów o tym niezwykle trudnym do uzyskania szlifie.
De Beers: Diamenty inspirowane kroplami wody
Na swojej oficjalnej stronie marka De Beers informuje, że opracowanie technologii obróbki diamentów, która pozwoliłaby uzyskać diamentowe kaboszony odpowiedniej jakości, zajęło pięć lat. Jubilerom z De Beers nie zależało na wydobyciu z diamentów olśniewającego blasku, tak charakterystycznego dla fasetowanych kamieni. Przede wszystkim chodziło o stworzenie klejnotów o bardziej miękkim, rozproszonym, „lodowym” połysku.
Linia „Undulation” zawiera dwa bogato zdobione klejnotami pierścionki (jeden koktajlowy, drugi – typu „ja i ty”), kolczyki, bransoletkę i naszyjnik. Diamenty fasetowane kontrastowo zestawiono z diamentowymi kaboszonami oraz surowymi, nieregularnie ociosanymi diamentami o jasnym, oliwkowozielonym odcieniu.
Jak zauważają twórcy nowej linii, diamenty, które mają być oszlifowane w formie kaboszonu, muszą być wyjątkowo czyste i mieć odpowiednią strukturę krystaliczną. De Beers podkreśla, że jedynie pół proc. diamentów odpowiada wyśrubowanym kryteriom dotyczącym koloru i czystości, a jeszcze mniej odznacza się właściwą symetrią i strukturą, które dają potencjał do przemienienia surowego kamienia w wysokiej jakości kaboszon.