Rosnąca liczba obowiązków sprawia, że coraz częściej robimy jednocześnie więcej niż jedną rzecz. Jeśli udaje nam się ta sztuka, czujemy zadowolenie. Częściej jednak nadmiar spraw powoduje, że czujemy się przytłoczeni, a nasza wydajność w pracy spada.

Eksperci ostrzegają: wykonywanie więcej niż jednej czynności jednocześnie może mieć negatywny wpływ na mózg i cały system nerwowy. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których korzystamy równocześnie ze smartfona i komputera lub jakiegokolwiek innego urządzenia wyposażonego w ekran. Wyjaśniają też zagrożenia wynikające z takiego stylu życia, a także radzą, jak ich uniknąć.

Wąskie gardło wydajności w pracy. Kiedy multitasking staje się toksyczny?

Przygotowywanie dokumentów na komputerze i jednocześnie sprawdzanie co chwila skrzynki mailowej oraz odpisywanie współpracownikom na czacie firmowym. Z kolei w czasie wolnym – oglądanie serialu i jednocześnie granie w grę na telefonie albo przeglądanie platform społecznościowych. 

Dlaczego coraz więcej ludzi łapie się na tym, że nie są w stanie oderwać się od takiego gorączkowego multitaskingu? Ponieważ, jak zauważają eksperci, wykonywanie wielu czynności na kilku urządzeniach wyposażonych w ekrany jednocześnie bywa uzależniające.

Sprzyjają temu nowe technologie i media cyfrowe, skutecznie rozpraszające naszą uwagę. Tak powstaje zjawisko „toksycznej” wielozadaniowości, które dotyczy nie tylko sfery pracy, ale również czasu wolnego, w trakcie którego za pośrednictwem mediów cyfrowych i urządzeń elektronicznych angażujemy się w wiele zadań jednocześnie.

Czytaj więcej

Nowy trend zamiesza na rynku pracy. Młodzi rezygnują z awansu „dla własnego dobra”

Eksperci ostrzegają, że ta negatywna forma wielozadaniowości szkodzi zdrowiu mózgu. Wśród jej skutków wymieniają m.in. problemy z koncentracją i zaniki pamięci. W połączeniu z obniżeniem nastroju i niższą efektywnością w pracy, które także są skutkami „toksycznej” wielozadaniowości, to wszystko nieuchronnie prowadzi do wypalenia zawodowego.

Dotychczasowe badania udowodniły, że multitasking obciąża i męczy mózg. Nieustannie zmuszamy go nie tylko do przetwarzania zbyt dużej ilości informacji, ale przede wszystkim – do przełączania się między zadaniami, a to kosztuje mózg mnóstwo energii. W rozmowie z amerykańskim dziennikiem „Washington Post”, który zwraca uwagę na to zjawisko, dr Sandi Chapman, neurobiolożka z instytutu badawczego Center for BrainHealth w Dallas w Teksasie podkreśla, że owa „toksyczna” wielozadaniowość stwarza iluzję produktywności i upośledza nasze zdolności poznawcze.

„Wielozadaniowość często uchodzi za oznakę produktywności. Niestety, twój mózg doświadcza tego jako wąskie gardło wydajności. Gdy przełączasz się między zadaniami, twój mózg nie przestawia się natychmiast i zużywa przy tym energię. Pracuje ciężej, osiągając gorsze rezultaty” – mówi dr Chapman.

„Dobry” i „zły” multitasking

Rozmówczyni „Washington Post” podkreśla, że punktem wyjścia w zwalczaniu toksycznej wielozadaniowości jest zmiana perspektywy. Radzi, aby traktować swoją uwagę jako cenny, ograniczony zasób, o który należy dbać. „Ta mała zamiana wystarczy, aby natychmiast zauważyć poprawę koncentracji, przypływ energii psychicznej i zwiększenie produktywności” – mówi neurobiolożka.

Jak w praktyce uwolnić się od „toksycznej wielozadaniowości”? Przede wszystkim ograniczając czas spędzany przed ekranem i starając się skupić na jednej czynności, zwłaszcza w pracy. Warto też regularnie zafundować sobie wyjazdy na łono natury i zadbać o chwile lenistwa bez poczucia winy.

Oczywiście „toksyczna” wielozadaniowość nie odnosi się do wszystkich czynności, które wykonuje się jednocześnie. Zupełnie niegroźne są np. rozmowa przez telefon lub słuchanie podkastu w trakcie spaceru, a także wiele innych kombinacji aktywności, które angażują różne obszary mózgu.