Sądowy spór, który toczy się między Swatch Group a Samsungiem po obydwu stronach Atlantyku, osiągnął punkt kulminacyjny. Producent szwajcarskich zegarków oczekuje wielomilionowego odszkodowania od koreańskiej marki, która miała dopuścić się bezprawnego wykorzystania wizerunków tarcz zegarków marek należących do Swatch Group, szwajcarskiej firmy kontrolującej tak znane marki zegarkowe jak Omega, Longines, Rado, Certina czy Tissot.

Swatch Group kontra Samsung. „Przywłaszczenie na szeroką skalę”

Swatch Group żąda 170 mln dol. odszkodowania od Samsunga za coś, co prawnicy szwajcarskiej marki nazwali „zakrojonym na szeroką skalę przywłaszczeniem cennych i starannie chronionych znaków handlowych”. Chodzi o wizerunki tarcz 26 modeli zegarków marek Omega, Tissot i Breguet, których właścicielem jest Swatch Group.

Czytaj więcej

Coraz więcej „Frankensteinów” na rynku zegarków. Dominująca pozycja jednej marki

Zdaniem Szwajcarów Samsung bezprawnie pobrał te wizerunki i umieścił je w aplikacjach służących do personalizacji ekranów smartwatchy. Cytowany przez „Financial Times” prezes należacje do Swatch Group marki Tissot Sylvain Dolla stwierdził, że grupa nie udziela licencji na swoje marki innym podmiotom, a zwłaszcza producentom smartwatchy. Sprawa trafiła do sądu w Londynie.

Pełnomocnik Swatch Group Daniel Selmi napisał z kolei w swoim oświadczeniu, że Samsung wielokrotnie próbował bagatelizować skalę i znaczenie swoich działań. Koreańczycy mieli też trywializować wartość odszkodowania, którego żądają od nich Szwajcarzy.

Szwajcarski gigant żąda wielomilionowego odszkodowania

Spór prawny między Samsungiem a Swatch Group trwa od kilku lat. W 2022 r. Sąd Najwyższy w Londynie uznał, że koreański gigant naruszył prawa autorskie Swatch Group.

Pod koniec 2023 r. brytyjski Sąd Apelacyjny podtrzymał ten wyrok. Stwierdził, że fakt, iż aplikacje, w których znalazły się wizerunki tarcz zegarków, są produktami innych firm, a nie samego Samsunga, nie zwalnia koreańskiego koncernu z odpowiedzialności za ten proceder.

Teraz sąd określi wysokość odszkodowania, jakie Koreańczycy będą musieli zapłacić Szwajcarom. Jak zauważa „Financial Times”, werdykt brytyjskiego sądu będzie miał wpływ na to, w jaki sposób podobne spory będą rozstrzygać sądy w Unii Europejskiej.

Podobne postępowanie w sporze między Swatch Group a Samsungiem toczy się również w Stanach Zjednoczonych. Amerykański sąd postanowił wstrzymać się ze swoim werdyktem i poczekać na rozstrzygnięcie sprawy w Wielkiej Brytanii.

Jak informuje „Financial Times”, eksperci po stronie Swatch Group określili wielkość odszkodowania na podstawie hipotetycznej ceny licencji, którą musiałby zapłacić Samsung. Cytowani przez brytyjski portal prawnicy koreańskiej firmy uznali żądania Szwajcarów za „oderwane od rzeczywistości”.

Adwokat Samsunga Daniel Alexander stwierdził, że żądania te wynikają z „fundamentalnie błędnych założeń”, które „nie mają związku z rzeczywistymi szkodami”. Prawnik stwierdził, że niemal wszystkie aplikacje, w których pojawiły się tarcze marek należących do Swatch Group, były darmowe.

Alexander wskazuje, że przychód, jaki uzyskano w okresie, którego dotyczy pozew (od października 2015 r. do lutego 2019 r.) wyniósł nieco ponad 1000 dol. Jedynie 300 dol. z tej kwoty trafiło na konto Samsunga.

Adwokat stwierdził, że szkody, jakie poniósł Swatch Group, są niewielkie. Dodał jednocześnie, że aplikacje, o których mowa, usunięto, gdy Szwajcarzy zgłosili swoje zastrzeżenia.