Wody źródlane, artezyjskie, bez mikroplastiku i o podwyższonej zawartości elektrolitów, a także z dodatkiem rozmaitych suplementów diety. Takie właśnie „lepsze” wody robią furorę w gronie osób pragnących zapewnić sobie jak najdłuższe życie w zdrowiu. Trend jest już bardzo widoczny na Zachodzie, gdzie przybywa marek oferujących wzbogacone wody z górnej półki.
„Lepsza woda”: Nowy produkt luksusowy
Woda to podstawa naszej egzystencji. Odpowiednie nawodnienie w ciągu dnia zapewnia odpowiednie funkcjonowanie całego organizmu, nie tylko w upały. Picie wody od pewnego czasu robi furorę w mediach społecznościowych, głównie na TikToku. Ale nie byle jakiej, bo wzbogaconej o rozmaite prozdrowotne składniki, a także dodatki smakowe.
Użytkownicy pokazują w social mediach, w jaki sposób wzbogacają swoją wodę, aby była jeszcze zdrowsza, smaczniejsza – i nie tak nudna jak zwykły, bezbarwny płyn, którego regularne przyswajanie stanowi o naszym „być albo nie być”. W szklankach i gigantycznych, markowych bidonach influencerów lądują takie dodatki jak proszki elektrolitowe, owoce, woda lub mleko kokosowe, kofeina, syropy smakowe, miód lub takie suplementy diety jak kolagen.
Czytaj więcej
Jeszcze nigdy wcześniej nie było wśród urlopowiczów tylu introwertyków. „Hushcations” czyli „ciche wakacje” to jeden z czołowych trendów turystyczn...
Picie takiej wzbogaconej wody, która wygląda bardziej jak koktajl, stało się doświadczeniem wartym rolki na TikToku czy Instagramie. Trend, na który błyskawicznie zareagowali producenci żywności, zatacza coraz szersze kręgi, zmieniając segment napojów.
W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu na półkach sklepów, a także w hotelach i restauracjach pojawiają się najrozmaitsze prozdrowotne wody. Ich producenci reklamują je jako napoje lepsze, bo zdrowsze i bardziej bezpieczne od „zwykłej” wody źródlanej czy mineralnej, nie wspominając o kranówce.
„Lepsza woda”: Od trendu na TikToku do nowej niszy na rynku napojów
Na rynku przybywa napojów z wodą w nazwie, w których – oprócz tego podstawowego składnika – można znaleźć dodatki smakowe, korzystne dla zdrowia związki chemiczne i suplementy diety. W USA i na zachodzie Europy, gdzie wzbogacone wody premium wyrastają na coraz bardziej znaczący segment rynku napojów, ceny za niewielką butelkę lub puszkę sięgają niekiedy równowartości kilkudziesięciu złotych.
Sama woda w tych produktach bywa bardzo różna: od maksymalnie oczyszczonej po naturalną wodę artezyjską, w której zachowano wszystkie minerały. Niektórzy producenci używają zwykłej przefiltrowanej kranówki, którą wzbogacają elektrolitami i innymi substancjami. Na fali obaw przed mikroplastikiem wiele marek owych „lepszych” wód chwali się stosowaniem specjalnych technologii produkcji butelek i puszek, które zapobiegają przenikaniu mikroplastiku do napoju.
„To swego rodzaju wellnessyfikacja wszystkiego, co możliwe” – zauważa współzałożycielka firmy doradczej The Consumer Collective Allison Collins w rozmowie z serwisem WWD, który przyjrzał się zjawisku. „To ewolucja trendu widocznego już od 2010 r., gdy coraz więcej osób zaczęło chodzić na kameralne, specjalistyczne zajęcia fitness, a także kupować zdrowsze przekąski czy żywność dla dzieci. Obecnie mamy do czynienia z kolejnym etapem tego zjawiska – w dobie leków z grupy GLP-1, internetu i wszechobecnego mikroplastiku”.
Dietetycy patrzą na modę na „lepsze wody” przeważnie przychylnym okiem. Podkreślają, że jeżeli jakiś zdrowy, a przy okazji smaczny dodatek ma szansę zwiększyć dzienne spożycie wody, to cały trend można zapisać na plus. Radzą jednak, aby zawsze dokładnie wczytywać się w skład tych produktów.