Koszt produkcji wina stanowi tylko niewielką część jego sklepowej ceny. Pozostałe jej składowe to działania marketingowe, transport i opakowanie. Zdaniem ekspertów już niebawem punkt ciężkości przeniesie się głównie na koszt szkła na butelki – od pewnego czasu jest ono coraz droższe.

Butelka droższa od wina

„Nie będziemy zaskoczeni, jeżeli zauważymy, że niektórzy dostawcy szkła zwiększą jego ceny jeszcze w tym roku” – napisał Stephen Rannekleiv w raporcie Rabobanku, jego słowa przytacza serwis internetowy „Market Watch”.

Rannekleiv zauważył też, że niektórzy europejscy producenci szkła mierzą się z podwyżką cen gazu niezbędnego do jego wyrobu, co wywołała agresja Rosji na Ukrainę. Do tego dochodzi globalna inflacja, a także liczne w ostatnich latach klęski żywiołowe.

Efekt? Koszt produkcji butelki gdzieniegdzie wzrósł nawet dwukrotnie. Zmusza to producentów szkła do przerzucenia zwiększonych kosztów jego wyrobu na swoich odbiorców. To z kolei może już niedługo odbić się na „półkowej” cenie wina.

Jeżeli producenci nie przerzucą się na bardziej zrównoważone sposoby dystrybucji wina, jego ceny mogą wyraźnie podrożeć. Zapobiec temu może też zwrot ku tańszym alternatywom dla szkła.

Wino: co zamiast szklanych butelek?

Od pewnego czasu coraz więcej producentów win na całym świecie eksperymentuje z alternatywnymi materiałami: od bag-in-boxów po aluminiowe puszki i naturalne tworzywa. Pierwotną przyczyną była nie tylko redukcja kosztów opakowania i dystrybucji win, ale też śladu węglowego. A ten ciężkie szklane butelki generują niemały – zwłaszcza w trakcie jego produkcji i transportu.

Czytaj więcej

Nowy „przekręt sycylijski”: miliony butelek „wina” produkowanego z wody i cukru

Czy w dłuższej perspektywie wszystkie wina czeka plastik lub inne, tańsze i bardziej przyjazne środowisku tworzywa? Niekoniecznie, a w każdym razie nie tak szybko. Szkło nadal jest najlepszym materiałem do produkcji butelek, zwłaszcza w przypadku win, które mają potencjał starzenia.

Plastik nie chroni wina przed działaniem tlenu tak skutecznie jak szkło. Ma to duży wpływ na ewolucję smaków i aromatów wina, która może rozwinąć się w niepożądanym kierunku.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Powolny zwrot w stronę alternatyw dla szkła daje się zauważyć nie tylko wśród producentów niedrogich win przeznaczonych do szybkiej konsumpcji. Jeden z prestiżowych producentów win różowych z Prowansji, Château Galoupet, wypuścił właśnie pierwszą w swojej historii butelkę z plastiku wyłowionego z morza. Butelkę wypełnia ekologiczne wino prestiżowej klasy cru classé.

Marka należy do firmy Moët Hennessy, której właścicielem jest LVMH. Koncern od lat inwestuje w badaniach nad alternatywami dla szkła, które sprawdzą się w praktyce. Nowa plastikowa butelka jest nieco mniejsza i 10 razy lżejsza od swojej szklanej odpowiedniczki, nadaje się też do recyklingu.

Oczywiście bardzo silnym argumentem przemawiającym za tym, że zamiana szkła na inne tworzywa będzie dość powolna, są nasze przyzwyczajenia. Lubimy dźwięk butelki przy stawianiu jej na stole, jej chłód i ciężar, a w końcu charakterystyczny, niepodrabialny chlupot wina w szkle.

Wszystko to stanowi część frajdy z czasu spędzonego przy winie. Jednak obecny drastyczny wzrost cen szkła może sprawić, że obiad czy kolacja z klasyczną, szklaną butelką wina stanie się prawdziwym luksusem. Ostateczna decyzja, czy cena tego luksusu jest do zaakceptowania, będzie należała do samego konsumenta.