Osoby, które nie są stałymi bywalcami restauracji, a także te, które rzadko zamawiają wino, w konfrontacji z sommelierem często czują onieśmielenie. Tymczasem w wyrażeniu własnych odczuć na temat potraw i win zdecydowanie warto być bardziej śmiałym.

Wino mi nie smakuje. Czy mogę z niego zrezygnować?

Wydaje się, że większą odwagę w zwróceniu kelnerowi uwagi, że coś jest nie tak, mamy w przede wszystkim w kwestii jedzenia. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się w temacie wina. Wielu osobom wydaje się, że wino, które dostały, stanowi wybór sommeliera, z którym nie należy dyskutować. Jeżeli zaś wino nie do końca im smakuje, to zapewne mają kiepski gust lub się nie znają.

Czytaj więcej

Aszu, DOCG, vintage: co oznaczają zagadkowe słowa i skróty na etykietach win?

Jak to wygląda od strony sommeliera? W dobrych restauracjach powinien nalać odrobinę wina do spróbowania i spytać gościa, czy mu ono smakuje. To jest ten moment, kiedy warto chwilę się zastanowić i powiedzieć to, co rzeczywiście myśli się o winie.

„Grupa nieśmiałych gości jest całkiem spora. W ich przypadku decyzja o wyborze wina trwa często dłużej, bo ludzie potrzebują trochę czasu, aby przezwyciężyć trudności w odrzucaniu konkretnego wina” – mówi Bartłomiej Borawski, sommelier z białostockiej restauracji „Sztuka Mięsa”.

„Jest też grupa gości, których z jakiegoś powodu wino przerasta. Problemy są różne: to może być poziom wytrawności wina, mocna struktura, dużo tanin lub wysoka kwasowość. Dla osób, które nie piją wina na co dzień, większość typowych wytrawnych win jest nie do zaakceptowania. Często pytają o wina półwytrawne i półsłodkie” – zauważa sommelier.

Warto dodać, że taki wybór jest zupełnie w porządku, jeżeli tylko wino nam smakuje. W dobrych restauracjach znajdą się wina o rozmaitych poziomach wytrawności (lub słodyczy). Jednak od przybytku czasem może rozboleć głowa – i to dosłownie.

Czytaj więcej

Czy czerwone wino należy chłodzić w lodówce? Odpowiedź brzmi: to zależy

Bartłomiej Borawski pracował swego czasu w restauracji, która całą swoją ofertę win serwowała na kieliszki. „Jednemu z moich gości tak szeroki wybór ewidentnie zaszkodził. Kompletnie nie wiedział, czego chciał” – powiedział Bartłomiej.

„Próbowaliśmy razem wybrać wino przez jakieś pół godziny, w tym czasie pan spróbował kilkunastu win. Stawałem na głowie, żeby dobrać mu odpowiednie wino, ale odrzucał jedno po drugim, ciągle zmieniał zdanie. W końcu jakimś cudem coś udało mu się wybrać (już nie pamiętam, co). Cieszyłem się, że mogę nareszcie otworzyć butelkę i oddalić się od stolika” – żartuje sommelier.

Sommelier Bartłomiej Borawski: „Prośba o inne wino jest prawem gościa”

Ulubionymi gośćmi sommelierów są oczywiście osoby, które dokładnie wiedzą, czego chcą. „Bardzo często spotykałem się z odmową wina, które proponowałem. Dla bardziej doświadczonych gości było to zupełnie normalne” – zauważa Bartłomiej.

„Od razu czuć u tych osób swobodę w obcowaniu z winem. Częściej wybierają świadomie to, na co mają ochotę, ale też śmielej próbują nowych win, których dotąd nie znali” – dodaje.

Pewni siebie goście, chcący napić się smacznego wina, bez obaw proszą o coś innego, bo wiedzą, że to nic złego. „Poinformowanie sommeliera o tym, że dane wino nie przypadło nam do gustu w żadnej mierze nie jest przejawem naprzykrzania się sommelierowi, tylko prawem gościa” – zapewnia Bartłomiej.

Z pewnością warto więc zdobyć się na odwagę i powiedzieć wprost, że chcielibyśmy spróbować innego wina. Nikomu z tego powodu korona z głowy nie spadnie – w końcu sommelier jest w restauracji po to, aby zaproponować nam takie wino, które sprawi nam przyjemność i będzie doskonale pasować do naszej potrawy.

Korzysta na tym przede wszystkim gość. Prosząc o inne wino, ma bowiem szansę poznać coś nowego i wyrobić sobie na własną opinię na temat tego czy innego wina.