NFT, czyli niewymienialne tokeny, to zbiorowa nazwa wszystkiego, co wirtualne, i co występuje w jednym egzemplarzu lub w konkretnej, ograniczonej liczbie. To właśnie ta ostatnia cecha sprawiła, że w od pewnego czasu NFT to jedne z najdroższych dzieł na rynku sztuki.

NFT: Ile warte są prace z cyklu „CryptoPunks”?

„Priscilla” – tak brzmi tytuł bardzo prostej grafiki przedstawiającej głowę czarnowłosej kobiety z pomalowanymi na jasny fiolet ustami, z pieprzykiem na policzku, umieszczonej na szarym tle. To jeden z niewymienialnych tokenów autorstwa duetu twórców, stojących za kolektywem Larva Labs. To jeden z 10 tysięcy projektów z cyklu CryptoPunks. Matt i John sprzedają swoje wirtualne dzieła za miliony dolarów.

Czytaj więcej

„NFT” angielskim słowem 2021 roku. Wyprzedziło nawet „crypto”

Latem 2021 roku, jako dzieło sztuki, „Priscilla” trafiła do stałej ekspozycji Instytutu Sztuki Współczesnej w Miami (ICA). Znak czasów? Zdaniem pracowników instytucji – jak najbardziej tak. Cytujący ich wypowiedź dziennikarz „New York Timesa”, Kevin T. Dugan, pisze, że NFT „w pełni reprezentują kulturowego ducha czasów i będą mieć historyczne znaczenie dla następnych pokoleń.

Jednak pół roku później pracownicy zreflektowali się. Widząc, jakie zawrotne ceny osiągają pikselowe grafiki kolektywu Larva Labs, zwrócili się do profesjonalnych rzeczoznawców z prośbą o wycenę „Priscilli”. Pracowników ICA interesuje między innymi, ile wynosi kwota ubezpieczenia pracy zabezpieczonej tokenem NFT na wypadek, gdyby uległa zniszczeniu. Chodzi też o to, na jaką ulgę podatkową może liczyć darczyńca – żeby to ustalić, potrzebna jest wiarygodna wycena dzieła. A tego nikt nie jest w stanie odpowiedzialnie podać – dlatego sprawa od wielu tygodni nie ma rozwiązania i nie zanosi się na to, by na razie miało to ulec zmianie. 

Czy NFT to sztuka?

Estetyczna wartość obrazów i wszystkich innych dzieł od wieków wywoływała żywe dyskusje. Wraz ze wzrostem popularności NFT na runku sztuki pojawia się pytanie, czy niektóre z tych wytworów w ogóle zasługują na miano dzieła sztuki.

Coś jest jednak na rzeczy, bo kolekcjonerzy wykładają miliony na kupno NFT. W 2021 roku artysta Mike Winkelmann, znany szerzej jako Beeple, sprzedał swój wirtualny kolaż pt. „Everydays: The First 5000 Days” za prawie 70 milionów dolarów na aukcji w Christie’s. Jeszcze drożej – za 91 milionów dolarów – sprzedano „The Merge” autorstwa artysty o pseudonimie Pak. To interaktywny twór, który „rósł” w oczach w miarę kupowania kolejnych tokenów.

Te i inne transakcje sprawiły, że w 2021 roku globalny rynek NFT osiągnął wartość 40 miliardów dolarów.

Być może rynek sztuki NFT nakręca dokładnie to samo, co rynek sztuki „tradycyjnej”, czyli otaczający tę sferę nimb ekskluzywności. Płaci się bowiem za coś unikatowego – coś, czego nie ma nikt inny, albo ma to bardzo ograniczona liczba osób.

Jeżeli więc można mówić o historycznym znaczeniu NFT, to z pewnością należy brać pod uwagę ich ceny. Bo te są rzeczywiście historycznie wysokie.

Na plus trzeba więc chyba zapisać zjawisko, że ktoś w końcu poprosił doświadczonych znawców o fachową opinię co do tego, czy pikselowa „Priscilla” faktycznie niesie ze sobą rzeczywistą wartość estetyczną. I czy można postawić ją w jednym szeregu z takimi dziełami jak „Moną Lisa” Leonarda da Vinci czy „Dziewczyna z perłą” Johannesa Vermeera.

Miłośników tradycyjnych, niewirtualnych form sztuki może uspokoić fakt, że najdroższym obrazem, jaki w 2021 roku trafił pod młotek, jest „Marie- Thérèse” Pabla Picassa, a więc obraz namalowany ręką jednego z najwybitniejszych artystów w historii.