Szukaj

W pogoni za wolnością

Life coach, guide, entrepreneur and innovative person

Chyba w każdym z nas istnieje pragnienie wolności. Pragniemy uwolnić się od wielu rzeczy, wydarzeń, osób. Od uciążliwej pracy, porannych korków, zbyt wczesnego wstawania, kilogramów, czy też ludzi. Gonimy za naszą wolnością, uciekając od tego co nam niemiłe.

W pośpiechu staramy się złapać choć odrobinę tej upragnionej swobody. Mimowolnie, coraz bardziej wbijając się w kierat rosnącej liczby powinności. Dla współczesnego człowieka już nie tylko praca, czy wychowanie dzieci są powinnościami. Również określona forma wypoczynku, uprawianie sportów, własny rozwój, podróże (najlepiej w dalekie, egzotyczne strony), stały się swoistego rodzaju obowiązkiem – jego spełnienie ma być bowiem dowodem na to, na ile szczęśliwy jest nasz ziemski żywot. Rośnie nam ilość zajęć, a wolność się kurczy.

Za każdym razem, gdy w moim sercu budzi się potrzeba wolności, wracam pamięcią do rozmowy z jedną z bliskich znajomych. Anna – imię zmienione na potrzeby przypowieści –  inteligentna i oddana pracy osoba, po zmianie kierownictwa w swojej firmie zaczęła mocno narzekać na sytuację:

– Mam dosyć, pracuję jak niewolnik po kilkanaście godzin, nic mi nie wolno, zero zaufania, zero szacunku.
– Ale o co Ci chodzi? – zapytałam ją z niejakim zdumieniem – Dopiero teraz to zauważyłaś? Przecież wcześniej też pracowałaś praktycznie non stop. Właśnie jak niewolnik.
– Tak, ale wcześniej byłam szczęśliwym niewolnikiem – brzmiała jej riposta.

Zapewne nie do końca świadomie i zamierzenie, ale Ania nazwała najważniejszy aspekt, który decyduje o naszym poczuciu wolności. Nie jest to wolność jako taka, lecz raczej poczucie szczęścia i zadowolenia z tego, co i w jaki sposób się robi.

Wolność sama w sobie nie istnieje. Zawsze jesteśmy w ten czy inny sposób uzależnieni od wielu czynników. Nie ma wolności absolutnej. Co zatem powoduje, że czujemy się zniewoleni lub wolni?

Gdy możemy żyć w zgodzie z naszymi pragnieniami, potrzebami, aspiracjami – czujemy się szczęśliwi ergo wolni. Gdy coś lub ktoś stanowi przeszkodę w spełnianiu naszych dążeń – nasze szczęście topnieje a wraz z nim zanika poczucie osobistej wolności.

Gdy zniewoleni zaczynamy walczyć ze źródłem naszej niewoli – koncentrując się na usuwaniu przeszkód, tracimy z oczu to, co istnieje poza przeszkodami. Podwajamy, potrajamy nasze wysiłki, w rezultacie coraz mocniej wiążemy się ze źródłem naszego nieszczęścia.

STOP. PAUZA. Wyhamujmy na chwilę. Zadajmy sobie parę prostych pytań. Zróbmy bilans wolności i szczęścia. Pomyślmy o życiu prywatnym i zawodowym. W odniesieniu do każdego z tych obszarów odpowiedzmy na kilka pytań.

Kiedy czuję się zniechęcony, bez motywacji by robić cokolwiek? Co i kiedy robię pod przymusem?

Kiedy czuję się ożywiony, pełen energii, ochoty do działania? W domu, w pracy, w innych sytuacjach?

Co wykonuję być może dobrze, ale bez poczucia zadowolenia?

Jaki rodzaj pracy i odpoczynku daje mi zadowolenie?

W jakich sytuacjach nie mam odwagi, by być sobą? Kiedy nie pozwalam sobie na podążanie za moimi pragnieniami? Komu pozwalam, by określał za mnie moje cele i pragnienia?

W jaki sposób i kiedy okazuję moją odwagę by być sobą, zgodnie z moją prawdziwą naturą? Kiedy czuję się w pełni sobą?

Zachęcam do tego, by wziąć kartkę papieru i bez pośpiechu zastanowić się nad postawionymi pytaniami.

Często myśląc o wolności, myślimy przez duże W. Tymczasem poczucie wolności bywa sumą codziennych, zwyczajnych wydarzeń. Za każdym razem, gdy postępujemy w zgodzie z tym, co prowadzi nas w stronę wzrastania, spełnienia i szczęście, poczucie wolności „jest na +”, za każdym razem, gdy działamy wbrew sobie, wolność „jest na -”. Gdy minusów jest zbyt wiele, czujemy się zniewoleni. Bilansu wolności nie da się łatwo oszukać. Jeśli w pracy jesteśmy na minusie, nie wystarczą cudowne wakacje. Jeśli nie układają nam się relacje z bliskimi, choć odnosimy sukcesy zawodowe ogólny bilans jest niezadowalający.

Naprawy musimy dokonać tam, gdzie powstał niedobór. Oczywiście, łatwiej nam czuć się wolnym, jeśli przynajmniej w jednym z ważnych dla nas obszarów możemy się wolnością cieszyć. To daje nam siły do wprowadzania zmian w innych obszarach. A aby zmiany wprowadzić, nie trzeba rewolucji. Wystarczy zacząć od małych kroków. Od z pozoru błahych spraw. Oraz od szczerej odpowiedzi na pytanie o to, co jest moją własną, prawdziwą potrzebą, a co wzorcem przejętym od rodziców, partnera, przyjaciół, wzorcem utrwalonym przez normy i wartości kulturowe lub modnym trendem promowanym przez otoczenie, w którym żyjemy.

Wszystkich tych, którzy pragną większej wolności zachęcam do tego, by odważnie sięgali po własne szczęście, bo jedynie będąc szczęśliwym możemy cieszyć się poczuciem wolności.

Zamknij
Zamknij