Szukaj

Butelka na wodę jak Crocsy. Dlaczego streetwear pokochał markę Nalgene?

Wymyślony ponad 70 lat temu dla laboratoriów chemicznych model butelki stał się punktem wyjścia dla projektów wielu marek, z Supreme i Bape na czele.

Wzrost świadomości zagrożeń jakie niosą zanieczyszczenia plastikiem zaowocował w ostatnich latach zapadającymi w pamięć symbolami, ale także trendami konsumenckimi, które wydają się odpowiadać na potrzebę ograniczenia użycia tego tworzywa w naszym codziennym życiu. Jednym z nich jest zastępowanie jednorazowych, plastikowych opakowań przez butelki wielokrotnego użytku. Do swoich kolekcji włącza je wiele marek, dla których wzorcem stały się produkty firmy Nalgene.

Czytaj też: Designerskie maseczki niebawem będą poszukiwane przez kolekcjonerów

Alternatywa dla laboratoriów

Jak mówi w rozmowie z serwisem Hypebeast Elissa McGee, dyrektor generalna firmy, popularność produktów firmy na pewno nie zależy od olśniewającej estetyki. „To prawie jak Crocsy. Są tak brzydkie, że aż interesujące”. Samemu serwisowi nie przeszkodziło to jednak nazwać butelek marki odpowiednikiem Air Force 1 wśród tej kategorii produktów – podstawą, która pasuje do wszystkiego.

Nalgene zawdzięcza swój sukces w świecie mody właśnie swojej anty-modowej estetyce, prostocie i przede wszystkim funkcjonalności. Pierwsze produkty marki, zaprojektowane w 1947 roku przez chemika Emanuela Goldberga, miały stanowić alternatywę dla szklanych słojów, wykorzystywanych w laboratoriach. W latach 60. pracownicy Nalgene zaczęli używać butelek również poza ośrodkami badawczymi w czasie wycieczek i campingów, a w latach 70., wraz z wzrostem znaczenia ruchów kontrkulturowych i proekologicznych, produkt trafił do masowej sprzedaży.

Streewearowy kult i antykonsumpcyjna filozofia

Od tego czasu bidony Nalgene stały się rodzajem bazy dla innych butelek. Wzorzec zaadaptowały kultowe marki streewearowe (kolaboracje z Supreme czy Bape to tylko najgłośniejsze przykłady), e-sklepy (Stadium Goods) czy artyści (jak Travis Scott czy zespół Tame Impala, którego projekt wciąż czeka na premierę).

Mimo całego szumu wokół marki, napędzanego przez trend na zrównoważoną ekologicznie modę i praktyczność techwearu, firma zdaje się z dystansem patrzeć na „hype”, owocujący m.in. kuriozalnymi, złotymi butelkami Chanel za ponad 20 tysięcy złotych, które pojawiły się w butikach marki na początku roku.

„Dla nas najważniejsze jest, żeby w butelce, która nie pęka i nie przecieka, można było przenieść wodę” – mówi Elisa McGee.  Issac Larose z Eden Power Corp, firmy współpracującej z Nalgene i zajmującej się zrównoważonym designem, w rozmowie z „Hypebeast” dodaje: „Ludzie zawsze będą szukać czegoś, co potwierdzi ich status, ale szczerze powiedziawszy sądzę, że zdecydowanie fajniejszym pomysłem jest zachowanie swojej starej butelki, nieważne jaka jest. Dopóki cię nie truje, nie kupuj nowej”.

Zamknij
Zamknij