Po latach poszerzania rozmiarówek przez popularne marki odzieżowe następuje właśnie całkowity odwrót od tej strategii. Wielu dotychczasowych klientów, którzy zażywali leki z GLP-1, zaczęło nosić znacznie mniejsze ubrania. Wielu, ale nie wszyscy – i to zdaniem ekspertów stanowi kluczowy problem.
„Efekt Ozempiku”: marki odzieżowe znów „odchudzają” swoje rozmiarówki
Jeszcze pod koniec poprzedniej dekady jednym z najgorętszych haseł w branży mody była „ciałopozytywność”. Za tym trendem podążyło wiele marek odzieżowych, w tym popularne sieciówki. Marki poszerzyły w tamtym czasie swoje rozmiarówki, wprowadzając takie rozmiary jak 3XL, a nawet 4XL.
Dzisiaj, kiedy leki na cukrzycę zawierające GLP-1 zażywają miliony ludzi pragnących zrzucić zbędne kilogramy, z ciałopozytywności jako ruchu społecznego, który zaczął zmieniać branżę odzieżową, praktycznie nic nie zostało. Po krótkotrwałym „romansie” branża mody wróciła do promowania szczupłych sylwetek i dopasowanych ubrań o fasonie „skinny fit”, a także okalających ciało tkanin, które uwydatniają każdą fałdkę.
Tego zwrotu nie podyktowali jednak projektanci mody, ale sami klienci. Ozempic i inne leki z substancją GLP-1, która ogranicza łaknienie, sprawiły, że rzesze konsumentów zaczęły chudnąć, i to w bardzo szybkim tempie. W rezultacie popyt na ubrania „plus size” drastycznie zmalał.
Czytaj więcej
Przez lata haremki pozostawały synonimem wygody zarezerwowanej głównie dla wakacyjnego wypoczynku. Najnowsze kolekcje czołowych domów mody redefini...
Czy to koniec ubrań „plus size”?
Brytyjski Guardian, przyjrzawszy się całemu zjawisku, cytuje dane firmy badawczej Edited, która przeanalizowała kolekcje marek H&M i Mango na sezon wiosna/lato 2026. Porównano rozmiarówki damskich sukienek, które wprowadzono do sprzedaży od stycznia do maja w latach 2025 i 2026.
Okazało się, że w ubiegłym roku rozmiary 3XL i 4XL stanowiły 2 proc. oferty H&M. W tym roku z kolei szwedzka marka w ogóle nie sprzedaje takich sukienek. Mniej jest też ubrań w nieco mniejszych rozmiarach: XXL i XL. Jak zauważa Guardian, znamienny jest przy tym fakt, że H&M zerwał niedawno współpracę ze znaną modelką „plus size” Tess Holliday, jedną z twarzy ruchu ciałopozytywności.
„Efekt Ozempiku” widać też w ofercie Mango. Hiszpańska marka zredukowała udział swoich wiosenno-letnich sukienek w rozmiarach od 16 do 20 z 6,6 proc. w 2025 r. do zaledwie 0,5 proc. w 2026 r.
Całe zjawisko najbardziej widoczne jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie liczba klientów wybierających większe rozmiary jest – a raczej była – szczególnie duża. Z najnowszego raportu Mintela wynika, że w połowie 2025 r. leki z GLP-1 zażywało 18 proc. dorosłych Amerykanów, czyli o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Jak podaje Gallup, liczba osób z otyłością spadła w tym kraju z blisko 40 proc. w 2022 r. do obecnych 36,4 proc.
Czytaj więcej
Coraz mniej zwracamy na to, czy marki odzieżowe starają się nie szkodzić środowisku. Z badań wynika, że kluczowe staje się to, czy noszenie danego...
Eksperci zauważają jednocześnie, że zażywanie Ozempiku i jego odpowiedników nie zlikwidowało i jeszcze długo nie zlikwiduje popytu na ubrania w większych rozmiarach. Ofiarami „efektu Ozempiku” są konsumenci „plus size”, których nie stać na leki z GLP-1. Dotyczy to również tych, którzy przebyli kurację i udało im się wyjść z otyłości, ale nadal mają nadwagę, przez co nie mogą znaleźć pasujących na siebie ubrań w znakomitej większości sklepów.