Szukaj

Zegarki sportowe, dzięki którym polubisz rok 2020

Oto siedem najciekawszych zegarków sportowych 2020 roku. Będą dobrze wyglądać na każdym nadgarstku – i w każdej sytuacji

Ten rok nie jest łatwy dla producentów zegarków. Pandemia wymusiła wstrzymanie albo przełożenie większości premier. Zamknięcie salonów sprzedaży sprawiło, że wielu producentów musiało błyskawicznie wymyślić nowe sposoby na to, jak ratować sprzedaż.

Czytaj też: Nowy Submariner i cała reszta: tak wyglądają najważniejsze tegoroczne premiery Rolexa

Po pierwszym szoku sytuacja zaczyna wracać do normy. Nawet w nieprzewidywalnej rzeczywistości 2020 roku okazało się, że ludzie nadal kochają zegarki i wciąż chcą je kupować. Zapał miłośników zegarmistrzostwa nie opadł. Ponieważ premier w tym roku jest mniej, każda wyczekiwana jest w jeszcze większym napięciu, o czym mogą świadczyć emocje wokół tegorocznej premiery nowego Rolexa, czyli modelu Submariner

Najważniejsze: w tym roku naprawdę nie brakuje ciekawych premier. Wybraliśmy najciekawsze naszym zdaniem zegarki sportowe.  

Omega Speedmaster Dark Side Of The Moon „Alinghi”

Gdyby spojrzeć na tegoroczną ofertę Omegi możnaby uznać, że niewiele uległo zmianie. Wprawdzie premierę najważniejszego tegorocznego produktu firmy, modelu Seamaster stworzonego dla Jamesa Bonda, pokrzyżowała pandemia, ale w ostatnich miesiącach zobaczyliśmy kilka bardzo ciekawych czasomierzy Omegi.

Omega Speedmaster Alinghi
Omega Speedmaster Dark Side of the Moon „Alinghi”. Fot: materiały prasowe

Ten model jest znany każdemu miłośnikowi zegarków, bo to klasyczny Speedmaster w wersji „Dark Side of the Moon” ale zwykliśmy go kojarzyć z podbojem kosmosu. Tymczasem to już drugi w tym roku „żeglarski” czasomierz Omegi. Po zegarku stworzonym na tegoroczne regaty America’s Cup, przyszła pora na Speedmastera w barwach teamu Alinghi, który w słynnych regatach reprezentuje Szwajcarię. Omega współpracuje z tym teamem od 2019 roku.

O tym, że jest to „żeglarski” Speedmaster, decydują detale: przede wszystkim tarcza z motywem włókna węglowego (z tego tworzywa wykonane są jachty startujące w America’s Cup), a także symbol teamu Alinghi, czy tarcza 30-minutowa, na której wyraźnie zaznaczono pierwsze 5 minut. Dzięki temu można precyzyjnie odliczyć czas do startu, gdy jachty muszą zająć najlepszą pozycję wyjściową, co często decyduje o zwycięstwie.

Wewnątrz ceramicznej koperty o średnicy 44,25 mm pracuje ręcznie nakręcany mechanizm z rezerwą chodu wynoszącą 48 godzin.  Jego pracę można obserwować przez szafirowy bezel, a także przez częściowo szkieletowaną tarczę.

Cena: 48000 złotych

Moser Streamliner Flyback Chronograph Automatic

Wielkie zaskoczenie – tę firmę zwykliśmy kojarzyć z bardzo śmiałymi konstrukcjami, ale Streamliner nie przypomina innych zegarków Mosera. W tym przypadku jest niezwykle nowocześnie i sportowo. Uwagę zwraca przede wszystkim bardzo nietypowa tarcza i zintegrowana bransoleta. To rasowy zegarek sportowy, choć zrobiony zupełnie inaczej niż większość tego typu konstrukcji.

Moser Streamliner Flyback Chronograph Automatic
Moser Streamliner Flyback Chronograph Automatic. Fot: materiały prasowe

Duża koperta (42,3 mm) mieści niezwykle skomplikowany i innowacyjny mechanizm z naciągiem automatyczny oznaczony jako HMC 902 z rezerwą chodu wynoszącą 55 godzin. Piękno tej konstrukcji można podziwiać przez szafirowy dekiel.

Równie niezwykła jest tarcza, projektanci Mosera uniknęli typowego dla chronografów wrażenia przeładowania – całość jest zaskakująco wręcz prosta i czytelna, na pierwszy rzut oka trudno dostrzec, że to chronograf. Zegarek powstanie jedynie w stu egzemplarzach. 

Cena: ok. 160 tysięcy złotych 

Seiko Prospex SPB147

Trzy lata temu Japończycy postanowili wrócić do swojego pierwszego zegarka nurkowego, modelu z 1967 roku oznaczonego jako 62MAS. Model SLA017 pokazany w 2017 roku był przepięknym nawiązaniem do nurkowego klasyka, ale pojawił się jedynie w limitacji, a na dodatek był dość drogi.

Seiko Prospex SPB147
Seiko Prospex SPB147. Fot: materiały prasowe

W tym roku Seiko prezentuje 4 nowe modele, stylistycznie uderzająco podobne do słynnego 62MAS. To zegarki o bardzo klasycznej konstrukcji, są kolejnym dowodem na to, że Japończycy do perfekcji opanowali sztukę tworzenia ponadczasowych „diverów”. Do tego zestawienia wybraliśmy model SPB147 z brązową tarczą, wzbogaconą o detale w kolorze złotym – taka kolorystyka podkreśla retro styl tego zegarka. 

W kopercie o średnicy 40,5 mm pracuje mechanizm automatyczny Seiko 6R35 o rezerwie chodu wynoszącej 70 godzin, a zegarek ma wodoszczelność wynoszącą 200 metrów. 

Cena: ok. 4800 złotych

Certina DS PH200M

Ten zegarek był objawieniem 2018 roku – piękny „diver” nawiązujący do modelu sprzed półwiecza, do tego urzekający retro designem. W tym roku pojawiła się nowa wersja PH200M – i trzeba stwierdzić, że jest jeszcze lepiej. Zegarek zyskał ceramiczny bezel, to rzecz do tej pory niespotykana w modelach z tej półki cenowej. Pojawiło się też szafirowe szkiełko przykrywające tarczę, a także szafirowy bezel. Są też złote akcenty na granatowej tarczy i bezelu, dzięki nim PH200M wygląda jeszcze bardziej „vintage’owo”.

Certina DS PH200M
Certina DS PH200M. Fot: materiały prasowe

Zegarek napędza automatyczny mechanizm Powermatic 80, z rezerwą chodu wynoszącą 80 godzin. W tegorocznej wersji dodano sprężynę Nivachron ze stopu odpornego na zmiany temperatury, a także na działanie pola magnetycznego. 

Cena: od 4040 złotych

Zenith El Primero Chronomaster Revival Manufacture Edition

Bardzo klasyczny zegarek sportowy, ale w rzadkiej i nietypowej wersji. Rok temu Zenith pokazał serię zegarków nawiązujących do klasycznego i bardzo poszukiwanego modelu z lat 60. Tegoroczna premiera to ponowne nawiązanie do tamtego chronografu. Tym razem wyróżnikiem jest tarcza w wersji, która nigdy wcześniej nie trafiła do produkcji.

Zenith El Primero Chronomaster Revival Manufacture Edition
Zenith El Primero Chronomaster Revival Manufacture Edition. Fot: materiały prasowe

Przedstawiciele firmy twierdzą, że ten wzór tarczy, z trzema tarczkami w różnych odcieniach niebieskiego, odnaleziono w rzadko odwiedzanej części archiwum firmy. Projekt narodził się pod koniec lat 60. i przez 50 lat pozostawał zapomnianą wizją projektanta. 

Czytaj też: Zegarki Patek Philippe po raz pierwszy do kupienia online

Zenith El Primero Revival Manufacture Edition to wierne nawiązanie do zegarka sprzed kilku dekad, dlatego nie powinna dziwić średnica koperty (38,5 mm). Wewnątrz pracuje słynny mechanizm Zenitha, El Primero 400, z naciągiem ręcznym i rezerwą chodu wynoszącą 50 godzin. 

Pierwotnie ten zegarek miał być dostępny w limitacji i jedynie dla klientów, którzy odwiedzą fabrykę Zenitha w szwajcarskim mieście Le Locle. Ze względu na pandemię zrezygnowano z pomysłu limitacji, a zegarek trafił do sprzedaży w internetowym sklepie marki.

Cena: ok. 38000 złotych

TAG Heuer Carrera Automatic Chronograph 44 mm

Lepszego prezentu na 160. rocznicę powstania firma TAG Heuer nie mogła przygotować.  Kolekcja Carrera cieszy się wielką popularnością wśród miłośników zegarków sportowych. Ustępuje jedynie serii TAG Heuer Monaco, ale nie każdy jest w stanie zaakceptować na nadgarstku pokaźnych rozmiarów zegarek z kwadratową tarczą.

Kolekcja Carrera podoba się właściwie wszystkim bez wyjątku, bo jak nie lubić klasycznego sportowego chronografu z logiem marki, która ze sportem związana jest wręcz nierozerwalnie?   

TAG Heuer Carrera Sport Chronograph
TAG Heuer Carrera Sport Chronograph 44 mm. Fot: materiały prasowe

Kolekcję TAG Heuer Carrera Automatic Chronograph 44 mm tworzą cztery modele. Każdy napędza nowy manufakturowy mechanizm Heuer 02 z rezerwą chodu wynoszącą 80 godzin. Koperta w rozmiarze 44 milimetrów może wydawać się spora osobom z drobniejszymi nadgarstkami, ale z drugiej strony – ostatnią rzeczą, której oczekiwalibyśmy od zegarka sportowego, jest niewielki rozmiar.

Tarcza to klasyczny układ, który dobrze znają miłośnicy kolekcji Carrera – trzy tarczki, mała sekunda i dwa liczniki chronografu. Wykończenie jest wręcz hipnotyzujące, między innymi za sprawą kolistego szczotkowania tarczy. Do wyboru są wersje zegarka na pasku i bransolecie.

Cena: od ok. 24000 złotych

Breitling Chronomat B01

Breitling Chronomat B01 42
Breitling Chronomat B01 42. Fot: materiały prasowe

Breitling to jedna z tych firm, których szefostwo w czasie pandemii zachowało spokój i opanowanie. Firma nie tylko nie wstrzymała produkcji, ale też zaprezentowała wiosną kilka nowości. Wśród nich były propozycje bardzo odważne, jak model Superocean Heritage ’57 czy bardzo tradycyjne – jak Breitling AVI Ref. 765 1953 Re-Edition.

Pojawiła się też sportowa klasyka, czyli coś, z czego Breitling zawsze słynął. Model Chronomat zaprezentowano w 1984 roku. To nie był łatwy czas dla producentów zegarków mechanicznych, bo na rynku dominowały modele kwarcowe. Jednak jakość i wyrazistość zawsze się obroni i tak też było w tym przypadku.

Nowy Chronomat B01 nie jest jedynie odtworzeniem modelu z przeszłości. To całkowicie nowy zegarek, który jednak wiele łączy z pierwowzorem z 1984 roku. Najbardziej w oczy rzuca się bransoleta typu Rouleaux, niezwykle rzadko dzisiaj spotykana. Podobna do oryginału jest też retro-koronka.

Wewnątrz koperty o średnicy 42,3 milimetra umieszczono mechanizm automatyczny B01 z 70-godzinną rezerwą chodu i certyfikatem COSC. Dostępne są modele w wersji w całości ze stali i łączące stal z żółtym złotem. 

Cena: od ok. 35000 złotych

Zamknij
Zamknij