Jednym z rezultatów rozwoju sztucznej inteligencji było powstanie nowej grupy zamożnych konsumentów, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. To znakomita wiadomość dla marek z górnej półki, które od lat zmagają się z globalnym spadkiem popytu. Tematowi ekspansji europejskich marek luksusowych na rynek amerykański przyjrzała się agencja Reuters.
Miliardy z AI mają pójść na luksus. Marki z górnej półki zwęszyły okazję
Startupy specjalizujące się w rozwijaniu technologii bazujących na sztucznej inteligencji wyrastają jak grzyby po deszczu – i odnoszą znaczne sukcesy. To widać zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie tworzy się nowe pokolenie „tech bros”.
To właśnie te osoby (dodajmy, że nie tylko mężczyzn) biorą na celownik europejskie marki z górnej półki. Jak zauważa Reuters, na różne sposoby starają się one zaistnieć w świadomości potencjalnych klientów i przyciągnąć ich do siebie atrakcyjną ofertą.
Czytaj więcej
Amerykańska marka Coach ma swoje pięć minut. Historia rynkowego sukcesu 85-letniej firmy, przez lata traktowanej jako co najwyżej marka „aspirująca...
Firmy z tego sektora wyraźniej zaznaczają swoją obecność w USA, otwierając nowe butiki. Z danych agencji nieruchomości Savills wynika, że liczba otwarć sklepów europejskich marek luksusowych wzrosła w ubiegłym roku o ok. 27 proc. – najwięcej ze wszystkich regionów świata.
Marki starają się też organizować w Stanach pokazy mody swoich najnowszych kolekcji. Jak zauważa Reuters, w ubiegłym miesiącu odbyły się pokazy domów mody Dior i Gucci, a już w najbliższy piątek swoją kolekcję na lato 2027 r. zaprezentuje Zegna.
Ekspansja marek luksusowych za oceanem
Z danych amerykańskiego banku centralnego wynika, że w ostatnim kwartale 2025 r. najbogatsze 10 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych dysponowało prawie połową, bo aż 45,8 proc. siły nabywczej w tym kraju. Analitycy zauważają, że od ostatnich 25 lat tendencja miała swoje wzloty i upadki, ale generalnie jest zdecydowanie wzrostowa.
To wszystko stwarza spore pole do popisu markom z górnej półki, które od lat starają się zrekompensować sobie trwającą od kilku lat zapaść w branży. Trudną sytuację, która niedawno powoli zaczynała się stabilizować, podminował wybuch wojny na Bliskim Wschodzie w lutym tego roku.
Cytowani przez Reutersa eksperci z firmy konsultingowej Bain zauważają, że na skutek tych zjawisk rynek wyrobów luksusowych stał się rynkiem „dwóch prędkości”. W jednych regionach – jak na Bliskim Wschodzie czy w Europie – jest mniej turystów, którzy kupowaliby w luksusowych butikach. Jednocześnie w innych, takich jak USA i niektóre kraje Azji, te same firmy notują wzrosty sprzedaży. Dotyczy to między innymi takich europejskich marek jak Brunello Cucinelli, Ferragamo, Zegna, Prada, Burberry, Moncler i Hermès czy francuskich koncernów Richemont i LVMH. Powody do zadowolenia mają też marki amerykańskie jak Ralph Lauren czy firma Tapestry, właściciel marki Coach, o której komercyjnym sukcesie niedawno pisaliśmy.
Niektórzy analitycy studzą ten entuzjazm, wskazując na fakt, że Chiny – od lat najważniejszy rynek dla marek z górnej półki – nadal mozolnie radzą sobie z wewnętrznym kryzysem finansowym i spadkiem popytu. Jak jednak zauważa Bloomberg, klienci z Państwa Środka ponownie zaczynają kupować coraz więcej luksusowych ubrań, akcesoriów, a także kosmetyków.