W świecie mody już od pewnego czasu ważną rolę odgrywa wellbeing, czyli szeroko pojęty dobrostan. Co za tym idzie, kluczową rolą ubrań i akcesoriów staje się już nie tyle minimalizowanie ich negatywnego wpływu na środowisko, co wspieranie zdrowia psychicznego i fizycznego osób, które je noszą. Kwestie ekologiczne, które w poprzednich latach zdominowały narrację wielu marek, zastępuje teraz „clean dressing” – czyli „czyste ubieranie się”.

Moda w duchu „clean dressing”. Nowy trend

Poliester i inne syntetyczne materiały od dłuższego czasu nie mają najlepszej prasy. Mimo że badania nie wskazują jednoznacznie na to, że ubrania ze sztucznych tkanin mają bezpośredni negatywny wpływ na ludzkie zdrowie, to konsumenci obawiają się chemikaliów, których użyto do ich produkcji, a także mikroplastiku.

Eksperci zauważają na tym tle bardzo istotny zwrot w postrzeganiu przez klientów wartości ubrania oraz tego, jak definiują tak zwaną czystą modę. Na dalszy plan schodzi zrównoważona produkcja, ślad węglowy, cyrkularność, a nawet etyczne pozyskiwanie surowców. W centrum uwagi klientów i klientek coraz częściej znajduje się informacja o tym, czy ubrania są „zdrowe”, a ich noszenie nie szkodzi ich organizmom.

Czytaj więcej

Słynna brytyjska marka w rękach 23-latka. Czy „pokolenie TikToka” ją pokocha?

W kontekście zagrożeń, jakie mogą się wiązać z noszeniem ubrań ze sztucznych materiałów, mówi się nie tylko o podrażnieniach skóry, ale także o zaburzeniach hormonalnych, a nawet o problemach z płodnością. Niezależnie od tego, na ile realne jest to ryzyko, wiadomo już, że konsumenci coraz częściej kupują ubrania z naturalnych materiałów – choć nie jest tajemnicą, że produkcja odzieży z takich materiałów jak bawełna, len czy jedwab bardzo często ma niewiele wspólnego z ekologią.

Komunikacja marek odzieżowych podkreślająca ekologiczne aspekty produkcji ubrań nie jest już dla klientów przekonująca z jeszcze jednego powodu. Konsumenci mają świadomość, że giganci technologiczni i inne koncerny każdego dnia niszczą środowisko na taką skalę, że starania „zwykłych” ludzi nie mają większego znaczenia, przynajmniej w ich odczuciu.

„Clean dressing”: Ekologia w świecie mody schodzi na dalszy plan

Wszystko to zmieniło sposób, w jaki marki odzieżowe opowiadają o swoich produktach. Również te, które od lat funkcjonują na zasadach tak zwanej mody zrównoważonej. W centrum ich narracji znajduje się już nie planeta, ale sam klient, z jego potrzebą noszenia ubrań, które będą maksymalnie bezpieczne dla zdrowia.

Zjawisko, które zyskało nazwę  „clean dressing”, czyli „czystego ubierania się”, funkcjonuje już w mediach społecznościowych. Coraz więcej pisze się też o nim w branżowych mediach. W odpowiedzi na zmiany priorytetów wśród klientów w komunikacji marek odzieżowych punkt ciężkości przesunięto na naturalny skład, a także na rezygnację z potencjalnie niebezpiecznych środków chemicznych przy ich produkcji.

Czytaj więcej

Młode pokolenie pokochało „nową nostalgię”. To zjawisko jest hitem świata mody

Narracja marek w duchu „clean dressing” krąży też wokół komfortu używania ubrań. Podkreśla się więc delikatność, przewiewność i trwałość produktów.

Na fali mniej lub bardziej uzasadnionego demonizowania poliestru i innych syntetycznych tkanin eksperci zauważają jeszcze jedno zjawisko: rosnącą popularność odzieży sportowej z naturalnych materiałów. Aktywni fizycznie konsumenci stopniowo rezygnują z „tradycyjnych” ubrań do ćwiczeń, które od dekad szyje się właśnie z tych materiałów. Choć to wciąż nisza, na rynku pojawia się coraz więcej tego rodzaju produktów, co tylko potwierdza siłę zjawiska, które nie ogranicza się jedynie do zmiany komunikacji marek.