Wyjątkowo wielu projektantów wzięło ostatnio na warsztat materiały, które trwałymi zagnieceniami i marszczeniami reagują na każdy ruch osoby, która je nosi. Taki zwrot ku niedoskonałościom i pozornie niedbałemu wyglądowi dyktują potrzeby samych odbiorców mody, którzy zwyczajnie nie mają ochoty spędzać czasu na prasowaniu swoich ubrań.

Nieuprasowane kreacje robią furorę na wybiegach

Mogą odetchnąć z ulgą wszyscy ci, którzy nie znoszą prasowania lub po prostu nie mają na nie czasu. Nie musimy już zamartwiać się, że nasze ubranie będzie wyglądać jak suknia ślubna księżnej Diany po wyjściu z samochodu. Wręcz przeciwnie – w tym sezonie wszelkie zagniecenia stały się celowym efektem, nadającym charakteru całej stylizacji.

Kreacje, które nigdy nie zetknęły i nie zetkną się z żelazkiem, wyjątkowo często pojawiały się w najnowszych kolekcjach takich domów mody jak Prada, Balenciaga czy Bottega Veneta. Uszyto je z materiałów podatnych na zagniecenia, które – jak się okazuje – mogą wyglądać bardzo efektownie.

Wydaje się, że wyrazisty trend, o którym zrobiło się głośno za sprawą jesienno-zimowej kolekcji haute couture Balenciagi, zostanie z nami na dłużej. Kolejny wpływowy dom mody – Prada – kreatywnie włączył do projektów marszczenia i zagniecenia, dla kontrastu z perfekcyjnie skrojonymi garniturowymi kostiumami.

Czytaj więcej

Smutne ubrania na trudne czasy. Kanye West chce ubrać świat w erze kryzysu

Wyjątkowo „dynamiczna” była też najnowsza kolekcja Burberry, którą brytyjski dom mody zaprezentował niedawno w Londynie. Ową dynamikę udało się osiągnąć dzięki nonszalancko marszczonym jedwabiom i dżinsowi.

Równiez Bottega Veneta na sezon wiosna/lato 2023 zaproponowała bardzo wyluzowane, denimowe projekty. Największą uwagę z pewnością przykuły pogniecione dżinsy i farmerska koszula w kratę, które miała na sobie gwiazda pokazu – Kate Moss. W kolekcji nie zabrakło też pogniecionych klasycznych koszul i skór, które „żyły” na modelach i modelkach.

W podobnym duchu bliźniaczki Mary-Kate i Ashley Olsen zaprojektowały wiosenną kolekcję swojej marki The Row. Klasyczne koszule, płaszcze i sukienki uszyto z materiałów, których urok polega na zagnieceniach nie wymagających ingerencji żelazka.

Nowa era ubrań typu „non-iron”

Ubrania typu „non-iron” są z nami od wielu lat – zwłaszcza z tymi, którzy nie mają czasu na dokładne prasowanie swojej garderoby. Ukłonem w stronę zapracowanych ludzi, którym nadal zależy na nienagannym wyglądzie, były projekty Issey Miyake. W swojej linii „Pleats Please” dom mody od 1993 roku wykorzystuje opatentowaną technikę plisowania, mającą wyeliminować potrzebę prasowania.

Nie tylko najwięksi krawcy, ale również sieciówki od dawna oferują ubrania, które wyglądają świetnie bez sięgania po żelazko. Teraz jednak bez wstydu można wyjść do pracy, na przyjęcie, a nawet na wystawny bal w kreacji, która została celowo pognieciona.

Z pewnością na wyrost będzie stwierdzenie, że gładkie, wyprasowane fasony odejdą w niepamięć. Faktem jest jednak, że przez ostatnie lata ludzie przyzwyczaili się do wygody. Cenią też swój czas, a prasowanie z pewnością im ten czas zabiera.

Dlaczego by więc nie stworzyć „nowej elegancji”? Nie tej casualowej, gdzie z dresówki szyje się nie gniotące się pseudogarnitury, ale tej z doskonale skrojonych luksusowych materiałów, które niczego nie udają i poruszają się razem z ciałem, dając oryginalny, nonszalancki efekt.