Nie oglądając się na kryzys ekonomiczny i katastrofalne zmiany klimatyczne, najbogatsi coraz chętniej zamiast lotów rejsowych przesiadają się do prywatnych samolotów. Loty te stały się tak popularne, że przewoźnicy oferujący takie usługi nie nadążają z realizacją zamówień.

Coraz więcej prywatnych samolotów

W obliczu zmieniających się z dnia na dzień obostrzeń, pojęcie „regularnych połączeń lotniczych” przestaje mieć sens. Wszystkiemu winna jest oczywiście dynamicznie zmieniająca się sytuacja pandemiczna w różnych krajach.

Czytaj więcej

Koniec pierwszej klasy w samolotach? Linie lotnicze proponują nowy standard

W przypadku wielu pasażerów oznacza to ryzykowną rezerwację długodystansowego lotu, który ostatecznie może nie dojść do skutku. W dodatku jego odwołanie może nastąpić w ostatniej chwili. W takiej sytuacji osoby dysponujące odpowiednio wysokimi środkami decydują się na przesiadkę do prywatnych samolotów.

Niemiecka firma analityczna i konsultingowa WingX, zajmująca się branżą lotniczą, zarejestrowała w 2021 roku rekordową liczbę ponad 4 milionów lotów prywatnymi odrzutowcami na całym świecie. Oznacza to, że w podróż takim samolotem wybrało się o ponad połowę więcej ludzi niż w ubiegłym roku i zarazem 16 procent więcej niż w roku 2019.

Idzie to w parze z rosnącą zamożnością osób najzamożniejszych – zwłaszcza w USA. To właśnie Amerykanie stanowią najliczniejszą grupę klientów firm oferujących prywatne loty samolotami.

W ostatnim czasie firmy te przeżywają prawdziwe oblężenie ze strony podróżujących. Część z nich zamknęła już rezerwacje, inne inwestują w powiększanie swojej floty. Jeszcze inne, aby zaspokoić coraz większy popyt na prywatne loty długodystansowe, oferują czarterowe loty na zasadzie współdzielenia samolotu przez kilku klientów – tak, aby zapełnić wszystkie dostępne miejsca.

Czy to wszystko oznacza, że przyszłość należy do prywatnych lotów – wbrew kwestiom ekologicznym? Niekoniecznie.

Samoloty kontra pociągi

Według obliczeń ekspertów platformy FlyVictor, zajmującej się lotami czarterowymi, na dystansie jednej mili lotniczej odrzutowce generują około dwudziestokrotnie większy ślad węglowy na pasażera, w porównaniu z samolotami rejsowymi.

Najbardziej szkodliwe dla środowiska są oczywiście częste loty krótkodystansowe. Do ich ograniczenia mogą przyczynić się decyzje rządów poszczególnych państw, chociażby ze względów ekologicznych.

Przykładem jest Francja, która w kwietniu 2021 roku ogłosiła na terenie kraju zakaz bezpośrednich lotów krótkodystansowych, jeżeli między dwiema miejscowościami można przejechać pociągiem maksymalnie w dwie i pół godziny. Zakaz nie dotyczy podróży z przesiadką i lotów krótkodystansowych na niektórych odcinkach.

Z kolei w listopadzie 2020 roku austriacki przewoźnik Austrian Airlines zlikwidował swoje loty między Wiedniem a Grazem na rzecz trzygodzinnych przejazdów pociągiem.

Europejscy przewoźnicy inwestują w rozwój kolei, aby „ściągnąć na ziemię” podróżujących turystów. Przykład: czeski prywatny przewoźnik RegioJet rok planuje na 2022 uruchomienie linii, dzięki której z Polski będzie można dostać się pociągiem aż do Chorwacji.

W Europie kiełkuje też ambitny plan zbudowania międzynarodowej sieci szybkich pociągów dalekobieżnych. Dzięki tej inwestycji z Warszawy można by było przejechać bez przesiadek aż do Barcelony. Za takim rozwiązaniem przemawiają oczywiście względy ekologiczne, ale też ekonomiczne – cena podróży pociągiem ma być w zamyśle twórców projektu konkurencyjna wobec tych, które oferują linie lotnicze.