Kiedy dziennikarz serwisu kulinarnego „Basically” David Tamarkin przeszedł na wegetarianizm, zatęsknił za smakiem i teksturą steków. Szukał bezmięsnych alternatyw dla steków, zauważył, że roślinnym zamiennikom, takim jak chociażby stek przyrządzany z plastra kalafiora, wciąż brakuje tego dodatkowego wymiaru, charakterystycznego dla mięsa.

Czytaj też: Koniec ery mięsa: za 15 lat całkiem zniknie z naszej diety

Jak przyznaje Tamarkin na łamach serwisu Basically i w mediach społecznościowych, jako wegetarianin nadal chciał, aby na jego talerzu lądował kawałek czegoś naprawdę solidnego. Szybko uznał, że steki z kalafiora, a także innych warzyw, kompletnie nie sprawdzają się w tej roli.

Instynkt mięsożercy zawiódł Tamarkina w kompletnie nieoczywiste rejony, a mianowicie… w stronę pieczywa. Wymyślił bowiem danie, które – jak sam wyznaje – w pełni zaspokoiło jego potrzebę zjedzenia bezmięsnej potrawy o nieco „mięsnej teksturze”, w dodatku z wyraźną nutą umami.

Stek z chleba: jak go przyrządzić?

Na czym polega danie wymyślone przez Tamarkina? Jego pomysł na stek to smażona kromka razowego chleba, którą najpierw należy moczyć przez 10 minut w miksturze złożonej z jajek i mleka z dodatkiem soli. Następnie namoczony chleb trafia na rozgrzaną patelnię, gdzie trzeba obsmażyć go po 3 minuty z każdej strony.

Niezbędnym składnikiem „steku z chleba” jest parmezan. Usmażoną kromkę należy sowicie posypać serem, a żeby było jeszcze bardziej hedonistycznie – dodać do tego szczyptę cukru, który podczas smażenia wzbogaci smak razowego „steku” i doda mu chrupkości. Ostatnim etapem przyrządzania potrawy jest powtórne podsmażenie – wystarczą 2-3 minuty z obydwu stron. Stek z chleba gotowy.

Jak pisze autor przepisu, stek z chleba może stanowić zarówno danie główne, jak i przystawkę. Tamarkin poleca podawać go z mieszanką sałat lub pomidorami marynowanymi z czosnkiem, ewentualnie z cukinią skropioną sokiem z cytryny.

Do steku z chleba dziennikarz poleca piwo, kieliszek wermutu lub wina (my rekomendujemy dobrze zbudowane białe wino, np. na bazie viogniera, ewentualnie lekkie czerwienie, np. pinot noir; świetnie sprawdzi się też wino różowe czy musujące). Dobrym zestawieniem może być też polski cydr.

Pomysł Davida Tamarkina podzielił miłośników jedzenia. Swojej dezaprobacie dali wyraz przede wszystkim kucharze i szefowie kuchni w komentarzach pod postem na Instaramie serwisu Basically.

„Stek to stek” – napisał jeden z internautów. „Próbujecie przekonać ludzi, że chleb posypany serem będzie smakować jak stek… dzięki za niezwykle zabawny początek dnia!”. Jeszcze ktoś inny napisał: „Stek z chleba. Stek z sałaty. Stek z kalafiora. Żadne z tych dań nie jest stekiem”. Pojawiają się też całkiem rozsądne sugestie, że potrawa Samarkina to po prostu smażony tost.