Reklama

Rząd brytyjski: bary powinny podawać, ile kalorii mają drinki

Osoby regularnie pijące alkohol w ciągu roku przyjmują dodatkowe kalorie odpowiadające dwóm miesiącom jedzenia – twierdzą brytyjskie władze. I chcą temu przeciwdziałać.

Publikacja: 16.04.2021 15:51

Rząd brytyjski: bary powinny podawać, ile kalorii mają drinki

Foto: Fot: Alexander Popov/Unsplash

Gościom barów i pubów brakuje wiedzy na temat kaloryczności alkoholu – uważają przedstawiciele brytyjskiego rządu. Wg cytowanych przez nich raportów, aż 80% Brytyjczyków nie wie, ile kalorii zawiera przeciętny drink i sądzi, że jest ich mniej niż w rzeczywistości. Rozwiązaniem ma być obowiązkowe czytelne oznaczanie serwowanych w barach i restauracjach alkoholi i informowanie o ich kaloryczności. W ten sposób władze brytyjskie chcą walczyć z problemem otyłości.

Czytaj też: 75 mln nowych klientów: Indie liberalizują sprzedaż alkoholu

Inne dane, na które powołują się inicjatorzy pomysłu, robią jeszcze większe wrażenie niż ankieta dowodząca tego, jak niewiele o kaloryczności alkoholu wiedzą Brytyjczycy. W przypadku osób pijących alkohol odpowiada on za ok 10% wszystkich dostarczanych organizmowi kalorii.

Ponad trzy miliony Brytyjczyków, pijąc alkohol, przyjmują tak dużo kalorii, jakby ich tydzień liczył osiem, a nie siedem dni. Takie ośmiodniowe tygodnie rocznie sumują się dając dodatkowe dwa miesiące „jedzenia”, co przekłada się na wzrost wagi.

Propozycję, na razie będącą się w fazie konsultacji, poparły organizacje zajmujące się propagowaniem odpowiedzialnego picia alkoholu, a takżę premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson„Utrata wagi jest trudna, ale przy niewielkich zmianach wszyscy możemy poczuć się sprawniejsi i zdrowsi. Jeśli zrobimy co w naszej mocy, możemy zmniejszyć ryzyko dla zdrowia i zabezpieczyć się przed koronawirusem – a także odciążyć służbę zdrowia” – powiedział Johnson, komentując rządową propozycję umieszczania w barach informacji o kaloryczności drinków.

Nie wszyscy przyjęli pomysł z tym samym entuzjazmem. Kate Nicholls, stojąca na czele federacji branży turystycznej i hotelowej UK Hospitality, uważa pomysł za szkodliwy w obecnych realiach. „To absurdalne propozycje w czasie, gdy puby i inne firmy walczą o przetrwanie” – powiedziała w rozmowie z „The Spirits Business”. „Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje sektor po długich okresach przymusowego zamknięcia, jest zbędna biurokracja” – dodała.

Reklama
Reklama

Wg obliczeń UK Hospitality zmiana menu i dodatkowe oznaczenia miałyby jednorazowo kosztować brytyjskie lokale nawet 40 tys. funtów (ponad 200 tys. zł). Nichols dodała, że sektor chce odgrywać pozytywną rolę w zakresie długofalowego budowania świadomości zagrożeń związanych z piciem alkoholu, a także edukacji i kształtowania zdrowych postaw od najmłodszych lat. „Ale teraz, gdy skupiamy się na zabezpieczaniu miejsc pracy, a także pomaganiu gospodarce i społeczności w odbudowie, szereg kosztów i obciążeń regulacyjnych byłby policzkiem w twarz ”- puentuje.

Kuchnia
Michelin tworzy nowy przewodnik, nie po restauracjach. Szczegóły nowego projektu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kuchnia
Nie tylko samochody: Chiny podbijają kolejny kluczowy dla Europy rynek
Kuchnia
Najsłynniejszy mistrz sushi na świecie kończy 100 lat. Jego sekret? „Praca”
Materiał promocyjny
Dziczyzna nie tylko smaczna, ale także zdrowa
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama