Szukaj

Las im się śnił od dawna

O tym jak warszawiacy zamienili zgiełk miasta, Marszałkowską i smog na las, rzekę i czyste powietrze, oraz co z tego wynikło..

Magdzie las śnił się od dawna. W snach dotykała bosymi stopami mchu, a dzieci szły przy niej. Uśmiechnięci, niespieszni… Kuba myślał o jedzeniu od dawna. Nie o tym co by zjadł, tylko co by ugotował. Z czego, i w jakich bezmięsnych połączeniach.
fot. Beata-Zięba-Zaborek-Ulotne-Fotografia-Naturalna

Młodzi, wciąż z marzeniami i nadziejami, już po małych rozczarowaniach, ale też na progu możliwego sukcesu. Zwłaszcza Kuba. Szef kuchni w jednej z najlepszych wegetariańskich restauracji w Warszawie. Pasjonat, twórca, wizjoner. Zazwyczaj pogrążony we własnych myślach. Magda – piękna, silna, uzupełniała wizje Kuby swoimi wizjami. Dusili się w Warszawie. Myśl o powietrzu jakim oddychają ich dzieci odbierała chęci do walki o warszawski sukces.

W zielonogórskich lasach stał rodzinny dom Kuby. Pobyty tam, to była odskocznia, ładowanie baterii i zawsze kończyły się natrętną myślą o tym, żeby z kolejnego wyjazdu już nie wracać.

Rozstanie Kuby z restauracją zerwało i tak już osłabioną więź z miastem. Spakowali niewiele, pożegnali się z przyjaciółmi i ruszyli w stronę dzikiego zachodu. Strach, ale zaraz ekscytacja. Radość, ale zaraz zwątpienie. Skutecznie odcięli powrót, żeby patrzeć tylko w przód.

fot. Beata-Zięba-Zaborek-Ulotne-Fotografia-Naturalna

Kluby kolacyjne są w Polsce wciąż mało popularne. Zazwyczaj polegają na przekazywanych pocztą pantoflową spotkaniach w prywatnych domach, ze specjalnie dobieranym menu i atrakcyjną oprawą. Podczas takich kulinarnych wydarzeń je się coś dobrego, a przede wszystkim ma poczucie bycia wybranym i uczestniczenia w czymś wyjątkowym.

Pierwsza kolacja Magdy i Kuby, czyli Leśnego Klubu Kolacyjnego odbyła się w 2018, w starej stodole. Zaproszenia słali przez Facebooka. Martwili się, że nikt nie przyjdzie. Przyszło 80 osób. Nie nadążali z obsługiwaniem.

Potem był młyn nad jeziorem, opuszczony pałac, barka i winnica.

Z kopyta ruszyli w tym roku. Dzięki współpracy z Lasami Państwowymi kolacje mogą się w końcu odbywać w…. środku lasu. Współpracują z lokalnymi producentami serów, win, tłoczni olejów. Niepowtarzalne naczynia wytwarza dla nich lokalny ceramik, oprawę robi sąsiadka projektantka. Wszystko jest na miejscu.

Magda, niczym driada, prowadzi gości kolacyjnych przez las. Po zwalonym drzewie przechodzą nad potokiem. Z zieleni wyłania się stół. Wpisuje się w krajobraz – jakby stał tu zawsze, choć to efekt wielu godzin pracy.

Menu to koktajl tego, co właśnie rośnie w okolicy, zaprawiony wyobraźnią i umiejętnościami Kuby. Zawsze jest bezmięsne, zawsze wspierające lokalne produkty, nigdy nudne.
fot. Beata-Zięba-Zaborek-Ulotne-Fotografia-Naturalna

Atmosfera podczas kolacji niepowtarzalna. Wszyscy stają się na kilka godzin wielką rodziną, a rodzina najlepiej ma się przy stole, podczas smacznych posiłków.

Jest też druga strona Klubu. Za kulisami przepięknych „instagramowych” zdjęć, ogromnej satysfakcji i radości stoi zmęczenie, nieprzespane noce, walka o pieniądze, walka z niepogodą, niepokój o zadowolenie gości, niepewność. Jednak, kiedy po zakończonej kolacji uciszą w sercach niepokój, las nadal jest lasem. Kuszącym, wymagającym, ale szczodrym, dobrym, prawdziwym, czystym…..

Pozwalają mu wypełnić siebie.

Magda Zawadzka i Kuba Chwistek wraz dziećmi prowadzą Leśny Klub Kolacyjny w lubuskich lasach. fb/lesnyklubkolacyjny

fot. Beata-Zięba-Zaborek-Ulotne-Fotografia-Naturalna
Zamknij
Zamknij