Rzadko słyszymy o strajkach u producentów dóbr luksusowych. Przyzwyczailiśmy się, że strajkują pracownicy państwowych przedsiębiorstw lub osoby zatrudnione w branżach deficytowych. Produkcja szampana zdecydowanie do nich nie należy. W takim razie jak doszło do tego, że pracownicy domu szampana Moet & Chandon rozpoczęli strajk?

„Ta premia nam się należy”

Przyczyną jest decyzja prezydenta Francji, Emmanuela Macrona o tym, że pracownicy we Francji powinni otrzymać tysiąc euro specjalnej premii. Chodzi o osoby, które miesięcznie zarabiają mniej niż trzykrotność minimalnego wynagrodzenia.

Jednak co innego zalecenia rządu, a co innego wewnętrzna polityka potężnej korporacji. Jak dotąd firma Moët & Chandon, należąca do koncernu LVMH kontrolowanego przez Bernarda Arnaulta, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, nie wypłaciła pracownikom premii za 2021 rok.

Czytaj więcej

Bernard Arnault zbił majątek dzięki biznesowi w Polsce

W odpowiedzi na to ponad dwustu pracowników Moët & Chandon zorganizowało strajk. Pod przewodnictwem Alexandre Rigauda, przedstawiciela lokalnego oddziału francuskich związków zawodowych, protestujący zebrali się pod główną siedzibą firmy w Épernay w Szampanii.

W proteście wzięło udział 95 procent pracowników produkcji w winiarni Moët & Chandon oraz 90 procent osób pracujących w innych winnicach należących do sławnej marki szampana.

„Zarząd firm Moët & Chandon i LVMH nie chce w tym roku wypłacić premii Macrona i pracownicy tego nie rozumieją. Nawet przy takim majątku LVMH i pana Arnaulta, a także dochodach firmy Moët & Chandon zarząd nie chce wypłacić dodatku w ramach uczciwej dystrybucji dochodów pomiędzy członkami personelu” – powiedział Alexandre Rigaud” w rozmowie z francuską agencją informacyjną AFP.

Jak poinformował Rigaud, w ciągu poprzednich dwóch lat Moët & Chandon wypłacił dodatki swoim pracownikom premię w wysokości 800 euro.

Czym jest „premia Macrona”?

Pod koniec 2018 roku w całej Francji zaczęły wybuchać protesty, które nazwano „ruchem żółtych kamizelek”. Wywołał je wzrost cen wielu drób konsumpcyjnych.

Chcąc uspokoić sytuację w kraju prezydent Emmanuel Macron podjął decyzję o wypłaceniu dodatków dla konkretnych grup pracowników. Bonusy nie podlegają opodatkowaniu i pracodawcy wypłacają je pracownikom raz w roku.

Oprócz najniższej kwoty w wysokości tysiąca euro, pracownicy tak zwanej drugiej linii mogą dostać dwa razy większy dodatek. Zgodnie z decyzją francuskiego rządu dwa tysiące euro należą się między innymi osobom, które pracują na stanowiskach sprzedawców, sprzątaczy, pracowników konstrukcyjnych czy w transporcie drogowym.

Po czasowym jego uchyleniu, w marcu 2021 roku rząd Francji zdecydował o przywróceniu „premii Macrona”.

Co istotne, pracodawcy nie mają obowiązku wypłacenia dodatku. Wszystko zależy od wewnętrznej polityki firm, honorującej zaangażowanie poszczególnych pracowników.

Czy strajk pracowników Moët & Chandon przyniesie skutek i otrzymają oni dodatek, który – przynajmniej w ich przekonaniu – im się należy? Tego póki co nie wiadomo. Jednak biorąc pod uwagę przeszło 50-procentowy wzrost dochodów LVMH w 2021 roku w porównaniu z rokiem poprzedzającym, czym koncern pochwalił się w lipcu, można przypuszczać, że dysponuje wystarczającymi środkami.

Jak poinformował Alexandre Rigaud w rozmowie z AFP, wciąż trwają rozmowy przedstawicieli słynnego domu szampana ze strajkującymi.

Źródło: Wine Searcher