Wiele dostępnych na rynku zasługuje na to, aby mimo wszystko dać im szansę. Zamiast zwracać butelkę do sklepu i zarzucać winu wadliwość, warto dać mu po prostu „odetchnąć”. Ale ile to powinno trwać?

Czy warto napowietrzać wino?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i brzmi: tak. Nawet, jeżeli wino pachnie przyzwoicie i nie da się w nim wyczuć zapachu gumowego węża albo siarkowej woni gasnącej zapałki czy gnijących jajek, czas zawsze jest sprzymierzeńcem wina. Niekiedy wystarczy jedynie parę minut w kieliszku, aby bukiet aromatów w pełni rozkwitł.

Czytaj więcej

Chorwaci po raz drugi starają się o zarejestrować Prosek jako chronioną nazwę pochodzenia.
Zamach na Prosecco: Chorwaci chcą zastrzec wino o podobnej nazwie

Dzięki napowietrzeniu wina choćby przez pół godziny, ma ono szansę rozwinąć aromaty, których nie wyczuje się tuż po jego otwarciu. W zależności od rodzaju i klasy wina, potrzeba mniej lub więcej czasu na to, aby „odetchnęło”.

Jak najskuteczniej napowietrzyć wino? Samo otwarcie butelki i trzymanie w niej wina przez kwadrans czy pół godziny nie zawsze przyniesie zadowalający rezultat. Większość specjalistów potwierdza, że najlepiej mieć na podorędziu specjalną karafkę, czyli dekanter. Już sam proces przelewania wina do naczynia dostarczy mu taką dawkę tlenu, która pozwoli mu nieco się „otworzyć”.

Oczywiście z braku dekantera można po prostu dać winu kilka lub kilkanaście minut w kieliszku, wirując nim od czasu do czasu. To co prawda znacznie mniej skuteczna metoda, ale nie mając do dyspozycji żadnego naczynia, do którego można przelać wino, nie pozostaje nic innego, niż napowietrzać je w kieliszku.

Które wina powinny oddychać, a które nie?

Dekanter przyda się zwłaszcza w przypadku młodych, potężnych i tanicznych czerwonych win – na przykład australijskiego cabernet sauvignon czy shiraza, a także czerwonego bordeaux. Warto potrzymać je w dekanterze przez co najmniej godzinę, aby nieco ujarzmić ich agresywny charakter i „wygładzić” taniny.

Dekantacja jest wskazana również w przypadku starszych win, zwłaszcza tych, które posiadają osad. Chodzi o to, aby podczas przelewania wina do dekantera cały osad został w butelce. Oczywiście nic się nie stanie, jeżeli osad trafi do kieliszka – nie jest szkodliwy dla zdrowia, nie wpływa też na smak wina.

Warto dodać, że stare wina o lżejszej strukturze – na przykład czerwone burgundy – nie potrzebują długiego napowietrzania. Wystarczy tylko kilka minut. Długie dojrzewanie sprawia, że struktura wina staje się bardzo eteryczna i każdy kolejny kwadrans kontaktu z tlenem sprawia, że cenne aromaty bezpowrotnie ulatują.

Również niektóre białe wina warto przelać do dekantera, zwłaszcza te strukturalne – na przykład viogniera czy białego burgunda. Na czasie zyskują tez wina macerowane na skórkach.

Z kolei świeże, lekkie białe wina – na przykład nowozelandzkie sauvignon blanc czy włoskie pinot grigio – w zasadzie nie potrzebują napowietrzania. Co więcej, niektóre już po godzinie, a nawet po 30 minutach tracą swój żywy, owocowy charakter.

Co ciekawe, nawet niektóre wina musujące zyskują na dekantacjiMożna się o tym przekonać zwłaszcza w przypadku szampanów i hiszpańskich cav, które długo dojrzewały w butelce na osadzie z drożdży. Jednak zdaniem niektórych specjalistów taki pomysł może się źle skończyć – w końcu w trakcie przelewania wino traci pewną część swoich bąbelków.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w międzyczasie sprawdzać, jak rozwijają się aromaty wina w miarę jego napowietrzania. To w końcu jedna z największych przyjemności, jakie można czerpać degustacji!